Sport.pl

Tenis. Rewolucja w brzuchu Djokovicia

- Nie jem chleba ani makaronu i gram lepiej - mówi Novak Djoković, który wygrał w Belgradzie piąty turniej w tym roku. Jest niepokonany już od 29 spotkań.
W finale Serb pokonał 7:6 (7-4), 6:2 Hiszpana Feliciano Lopeza, odnosząc 27. zwycięstwo z rzędu od stycznia (29., licząc od grudniowego finału Pucharu Davisa z Francją). W męskim tenisie tylko John McEnroe w 1984 r. zaczął sezon efektowniej - od 39 kolejnych zwycięstw. Djoković zdołał wyprzedzić m.in. Ivana Lendla, który rok 1986 r. rozpoczął 25 triumfami.

W Belgradzie Serb wyjawił, że jedną z tajemnic jego niesamowitej formy jest całkowita zmiana diety. Pod koniec poprzedniego sezonu przeszedł drobiazgowe badania i dowiedział się, że jest uczulony na gluten, część składową białek występujących w większość zbóż, m.in. życie, pszenicy i jęczmieniu. To właśnie przez alergie pokarmowe często podczas spotkań miewał duszności, męczył się, źle tolerował upał i poddawał mecze. Walkę z glutenem podjął natychmiast, zatrudniając w swoim teamie lekarza dietetyka Igora Cetojevicia, który przeprowadził dodatkowe badania, a potem opracował szczegółowy nowy jadłospis dla tenisisty. - Nie ma w nim produktów zbożowych, więc skończyłem definitywnie z pizzą, chlebem i makaronami. Ciężko było się przestawić, ale rezultaty są wspaniałe. Straciłem kilka kilogramów, wolniej się męczę, na korcie jestem szybszy, bardziej wytrzymały - wyliczał Djoković.

Dziennikarze żartowali, że najbardziej zmartwieni zmianą diety będą... rodzice Serba, właściciele pięciu restauracji. To właśnie z dochodów z pizzerii kilkanaście lat temu opłacali tenisowe lekcje Novaka, a potem jego wyjazd do akademii Niki Pilicia w Monachium.

- Zmiana diety to tylko element większej układanki. Gram lepiej, bo jestem zawodowcem już sześć lat, nauczyłem się, jak należy postępować w każdej sytuacji. Wygrywałem Szlemy, odpadałem w pierwszych rundach, uodporniłem się psychicznie i na sukcesy, i na niepowodzenia. Otacza mnie też wspaniały sztab ludzi - dodał Djoković, który od kilku lat nieprzerwanie współpracuje ze słowackim trenerem Marianem Vajdą.

Eksperci podkreślają też ogromną poprawę serwisu 24-letniego Serba, który po nagłej zapaści tego elementu gry w 2010 r. znów zaczął straszyć rywali siłą i precyzją podania. Dziennikarze piszą, że Djoković, próbując przypomnieć sobie, jak serwował w 2008 i 2009 r., godzinami oglądał nagrania wideo ze swoich meczów. - Wreszcie coś zaskoczyło i znów mój zamach jest właściwy, a serwis pewny - opowiadał.

Turniej w Belgradzie z pulą nagród 370 tys. euro to dla Djokovicia impreza rodzinna. Novak razem z ojcem Ante i wujkiem Goranem (dziś dyrektorem turnieju) kupili do niego prawa od Dutch Open w Amersfoorcie. Wynajęli korty (główny na 6 tys. widzów), ściągnęli potężnych sponsorów z Serbia Telecom na czele, a Djoković ku uciesze fanów pewnie wygrał w 2009 r. pierwszą edycję, pokonując w finale Łukasza Kubota. Rok temu nie udało mu się jednak powtórzyć sukcesu, bo przegrał z chorobą i musiał się wycofać (triumfował Sam Querrey). Tym razem Djoković znów nie zdążył nawet się dobrze spocić, bo - nie licząc Lopeza - rywali miał przeciętnych, a półfinał przeszedł bez walki po walkowerze kontuzjowanego rodaka Janko Tipsarevicia.

Prawdziwym testem dla formy Serba na czerwonej mączce będzie więc rozgrywana w tym tygodniu impreza w Madrycie, gdzie po raz pierwszy od marcowych turniejów w USA zagrają wszyscy najlepsi z Rafaelem Nadalem na czele.

Djoković dyplomatą

Władze Serbii przyznały swoim czołowym tenisistom - poza Djokoviciem także Anie Ivanović i Jelenie Janković - paszporty dyplomatyczne. Tenisiści nie muszą dzięki nim stać w kolejkach do odprawy na lotniskach, mogą korzystać z uprzywilejowanych przejść.

Siostry Williams wrócą na French Open »


Więcej o: