Sport.pl

ATP World Tour Finals. Pokonać Bryanów - oto jest wyzwanie

Łukasz Kubot i Oliver Marach zaczęli Masters od porażki. We wtorek Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski zmierzą się z liderami rankingu ATP Bobem i Mikiem Bryanami o prowadzenie w grupie A. Relacja od 19.15 na Sport.pl.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Po 15 tys. dol. mają na razie na kontach Kubot z Marachem, którzy w deblowej grupie B kończącego sezon turnieju w Londynie przegrali z Maheshem Bhupathim z Indii i Białorusinem Maksem Mirnyjem 6:7 (2-7), 4:6. Rozstawiona z szóstką polsko-austriacka para została pożarta przez rywali głównie przy siatce. Właśnie tam w kluczowych momentach rządzili Bhupathi z Mirnyjem (nr 3).

Kubot z Marachem nie stracili szans na półfinał. Kolejny mecz zagrają w środę. Mimo porażki zarabiają też spore pieniądze, bo federacja ATP płaci nawet za przegrane pojedynki. Właśnie dlatego wszyscy zabijają się o przepustkę na Masters - już sam wyjazd to gwarancja zastrzyku gotówki. Za trzy porażki można zarobić po 32,5 tys. dol. na głowę (blisko 100 tys. zł!), a za komplet zwycięstw w grupie i awans do półfinału jest 61 tys. dol. (180 tys. zł). Końcowy triumf daje ok. 150 tys. dol. (450 tys. zł). W porównaniu z singlem, gdzie niepokonany triumfator inkasuje 1,6 mln dol. (4,8 mln zł), to kwota mała, ale w deblu właśnie z takich klocuszków buduje się czasem wielkie fortuny.

Wystarczy spojrzeć np. na rywali Kubota i Maracha. Bhupathi i Mirnyj spędzili prawie całe kariery, grając w deblu. Kilkanaście lat pracy dało 36-letniemu Bhupathiemu status sportowej legendy w Indiach - wygrał w deblu cztery Szlemy (część jeszcze w latach 90.), a do tego siedem razy triumfował w mikście (jego partnerką była m.in. Martina Hingis). Zarobił w ten sposób blisko 5 mln dol., a drugie tyle na reklamach i sponsoringu. Wśród jego życiowych partnerek trudno znaleźć dziewczynę, która nie została miss czegoś. Ostatnia - Lara Dutta - to była miss Universum.

Z 33-letnim Mirnyjem jest podobnie - też wygrał cztery Szlemy, zarobił blisko 9 mln dol. (bo często grał w singla), a ze szwedzkim partnerem Jonasem Björkmanem tworzył przez kilka lat jeden z najbardziej rozpoznawalnych duetów świata. Wybudował domy, ma jacht, garaż pełen samochodów. O jego dziewczynach wiadomo niewiele.

Największe imperium deblowe w ostatnich latach zbudowali amerykańscy bliźniacy Bob i Mike Bryanowie, z którymi w drugim meczu w grupie A zmierzą się Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Ich ojciec Wayne wydał niedawno książkę pt. "Poradnik, jak zrobić z dzieci mistrzów sportu". Wpływy Bryanów z 67 turniejowych zwycięstw (wśród nich jest dziewięć Szlemów) to ponad 14 mln dol. Amerykanie na tenisie jednak nie poprzestają - jak ojciec wydają książki, prowadzą firmę menedżerską, mają nawet rockową kapelę.

Fyrstenberg i Matkowski (11 wygranych turniejów, 0 Szlemów, 2 mln dol.) próbują się do tego tenisowego eldorado dostać. Wzór biorą z Bryanów - też starają się działać na różnych polach (m.in. inwestują w nieruchomości, są aktywni w internecie, ciągle szukają sponsorów). Ich największym atutem jest młodość - 30 i 29 lat to w deblu niewiele.

Faworytami starcia są Bryanowie, ale Polacy już w przeszłości z nimi zwyciężali. Udawało im się, bo grają podobnie - siłowo, z mocnym serwisem. Bez wielkiej finezji, ale skutecznie. Relacja w Polsacie Sport Extra od 19.15.

ATP World Tour Finals. Debel. Grupa B: M. Bhupath, M. Mirnyj (Indie, Białoruś, 3) - Ł. Kubot, O. Marach (Polska, Austria, 5) 7:6 (7-2), 6:4. Singiel. Grupa B: N. Djoković (Serbia, 3) - T. Berdych (Czechy, 6) 6:3, 6:3.

Djoković o Diego Maradonie: » Trenujemy razem


Więcej o: