Sport.pl

Woźniacka tenisowym numerem jeden! Amerykanie już ją krytykują: "Matematyczka"

Dunka Karolina Woźniacka wyprzedzi Serenę Williams i zostanie 20. w historii liderką rankingu WTA. Pierwszą mówiącą po polsku, ale kolejną po Janković i Safinie, która wywoła kontrowersje, że stawia na ilość, a nie jakość
Woźniacka awans na pierwszą lokatę zapewniła sobie czwartkowym zwycięstwem 6:3, 6:2 z Czeszką Petrą Kvitovą w III rundzie turnieju w Pekinie. Uzbiera wystarczającą liczbę punktów, aby w najnowszym - publikowanym co poniedziałek - notowaniu listy WTA, zepchnąć na drugą lokatę Serenę Williams.

To dopiero 20. "jedynka" kobiecego tenisa. Pierwszą, w dniu stworzenia rankingu WTA, została 3 listopada 1975 r. Amerykanka Chris Evert. Później na czele były m.in.: Martina Navratilova, Steffi Graf (najdłużej - 377 tygodni), Monica Seles, Martina Hingis, Lindsay Davenport, Kim Clijsters i Justine Henin.

Woźniacka zostanie pierwszą liderką z Danii (w czwartek była tam na czołówkach wszystkich serwisów internetowych), a także pierwszym numerem jeden mówiącym płynnie po polsku. Jej rodzice są stuprocentowymi Polakami. Ojciec Piotr, były piłkarz Miedzi Legnica, i mama Anna, była siatkarka, wyemigrowali z Polski w latach 80. Ich dzieci - także starszy brat Karoliny Patryk - urodziły się w Danii, ale w domu Woźniackich zawsze mówiło się po polsku. Karolina uważa się jednak za Dunkę. - Tu się wychowałam, mam przyjaciół i zdecydowałam, że to jest moja ojczyzna - mówiła Sport.pl dwa lata temu, pytana o możliwość zmiany obywatelstwa.

Woźniacka będzie liderką kontrowersyjną. Po pierwsze, ze względu na styl gry - defensywny, mało efektowny, oparty na zasadzie "byle przebić za siatkę". Po drugie, Dunka zostaje kolejną - po Jelenie Janković i Dinarze Safinie - królową tenisa bez wygranego turnieju Wielkiego Szlema. Serbka i Rosjanka musiały miesiącami słuchać złośliwych komentarzy, że na prowadzenie nie zasłużyły.

Karolina Woźniacka - nowy numer 1 WTA (galeria)




Amerykanie już teraz wypominają Woźniackiej okoliczności pokonania Sereny. Dotychczasowa liderka jest kontuzjowana i nie grała od Wimbledonu, a w całym sezonie wystąpiła tylko w sześciu turniejach. Na korcie Williams zawsze jednak dominowała nad Dunką, nigdy nie przegrała. "Woźniacka nie tyle wyprzedziła Serenę, co odrobiła lekcję z matematyki i uciułała wystarczającą liczbę punktów" - piszą amerykańscy komentatorzy. I mają argumenty, bo rzeczywiście pogoń Karoliny za "jedynką" była szalona - wystąpiła aż w 21 turniejach, rozegrała 71 meczów. Próżno jednak szukać wśród jej wyników wielkich sukcesów - w Szlemie Dunka odpadała w IV rundach (Australian Open, Wimbledon), ćwierćfinale (Roland Garros) i półfinale (US Open). Nie triumfowała też w prestiżowych imprezach w Miami, Indian Wells ani Madrycie. Jej sukces opiera się na regularności i mniejszych sukcesach - w Ponte Vedra Beach, Kopenhadze, Montrealu, New Haven i Tokio. Serena Williams będzie druga, ale z tytułami w Australian Open i Wimbledonie za pasem.

Obrońcy Safiny, Janković i Woźniackiej odpowiadają, że winny jest system. Federacja WTA rozbudowała kalendarz do tak monstrualnych rozmiarów, że Szlemy w nim giną. Dziś wygranie Wimbledonu równa się triumfowi w trzech mniejszych imprezach. Każdą stratę można odrobić, o ile ma się zdrowie i siłę.

Wojciech Fibak mówił niedawno, że ważna jest też konkurencja. Przez 15-20 lat w kobiecym tenisie czołówka bardzo się wyrównała i wydłużyła. - Graf, Seles, czy Sabatini przechodziły przez cztery pierwsze rundy na wynikach 6:0, 6:1. W czołówce było kilkanaście najmocniejszych dziewczyn, a potem przepaść. Teraz wysoki poziom prezentuje 150-200 tenisistek. Jest trudniej - mówił Fibak. - Ale jednocześnie na samym szczycie jest kryzys. Nie ma porywających postaci w typie Graf czy Navratilovej. Serena i Venus grają mało, Belgijki są kontuzjowane, Rosjanki bez formy, Serbki tak samo. Karolina wykorzystuje moment idealnie. To też jest wielka sztuka - dodał Wojciech Fibak.

Znamy już sześć zawodniczek, które zagrają w WTA Championships »


Więcej o: