Sport.pl

Thomas Muster, tenisista nr 998

Rzucił palenie, schudł 20 kilo, trenuje pięć godzin dziennie. I właśnie wygrał pierwszy od 4171 dni zawodowy mecz, trafiając znów do oficjalnego rankingu ATP. - Dopiero się rozgrzewam - mówi 42-letni Austriak.
Muster zawsze był tajemniczy. Nigdy nie wytłumaczył, dlaczego przerwał karierę w 1999 r. Tak samo skryty jest teraz. Na pytanie, po co mu powrót do tenisa po 11 latach, wzrusza ramionami: - W 1999 r. poszedłem na urlop. Teraz urlop się skończył.

W połowie lat 90. był niezniszczalną maszyną do wygrywania na czerwonej mączce. Leworęczny, zwierzęco silny, mógł biegać godzinami. W 1995 r. triumfował w Roland Garrosie, w sezonie potrafił odnieść z rzędu 40 zwycięstw na nawierzchni ziemnej i zdobyć 12 tytułów. Przed erą Rafaela Nadala to właśnie o nim mówiono "Król czerwonej mączki". Bo jak teraz Nadal tłukł na niej bezlitośnie absolutnie wszystkich: od Samprasa, Lendla i Changa, po Beckera, Agassiego i armię Hiszpanów.

W czerwcu były numer jeden na świecie przerwał emeryturę, zarejestrował się ponownie jako zawodowiec i zaczął grać w niewielkich challengerach ATP. Jego występy wywoływały początkowo uśmiech politowania, bo 42-latek przegrywał w I rundach w Braunschweig, Kitzbühel, Como i Rijece. Ale we wrześniu w Lublanie (pula nagród 42,5 tys. euro) pokonał 6:3, 6:1 Słoweńca Boruta Puca (ATP 570), młodszego od siebie o 23 lata. Zwycięstwo oznacza, że Muster po 11 sezonach znów pojawił się w notowaniu listy ATP - zajmuje 998. lokatę na świecie. - Mam jeszcze rezerwy. Kiedy coś robię, to na 100 proc. Jestem dopiero w fazie nauki, prób i błędów - stwierdził Austriak, który w kolejnym meczu uległ Włochowi Alessio di Mauro.

Media nad Dunajem piszą, że powrót do tenisa traktuje śmiertelnie poważnie. Rzucił palenie, schudł 20 kilo, trenuje pięć godzin dziennie. Jego przyjaciele twierdzą, że w przyszłym sezonie chce regularnie występować w challengerach. - Thomas planuje stworzenie tenisowego centrum, tak chce je wypromować i szukać zawodników - uważa jeden ze znajomych. - Kocham tenis, stęskniłem się za rywalizacją - tak mówi sam Muster.

Być może pod koniec października zagra w dużym turnieju ATP w Wiedniu. Organizatorzy już padają na kolana, żeby tylko przyjął dziką kartę. Muster na razie mówi, że się zastanawia, bo "nie jest jeszcze gotowy". Kibice przyszliby na pewno. W Austrii Muster jest uwielbiany. W plebiscycie na najlepszego sportowca XX w. przegrał tylko z królem nart Toni Sailerem i mistrzem kierownicy Niki Laudą. Już teraz jego występy w challengerach przyciągają tłumy. Choć kilka razy Muster grywał z miejscowymi, to publika zawsze była za nim.

W Austrii brukowce nazywają go pieszczotliwie "Tennis-Opa" czy "tenisowym dziadkiem". - Nie ma się z czego śmiać. To z całą pewnością najlepszy 42-letni tenisista na świecie - mówi z poważną miną Günter Bresnik, były kapitan reprezentacji Austrii w Pucharze Davisa. - I nie powiedział ostatniego słowa!

Ekstrawaganckie powroty tenisowe kończyły się jednak zazwyczaj marnie. Najbardziej spektakularną klapę zaliczył Bjoern Borg na początku lat 90. Szwed ze swoją drewnianą rakietą ruszał się jak w zwolnionym tempie. Ale Borg wracał, bo musiał - był bankrutem i potrzebował wokół siebie reklamowej wrzawy. Muster nic nie musi. Optymiści przywołują więc np. Jimmy'ego Connorsa, który wygrywał mecze w Szlemach tuż przed czterdziestką, choć też w czasach, gdy sport był dużo wolniejszy.

Raczej nie podda się prędko. W 1989 r. po wygranym półfinale w Miami wjechał w niego pijany kierowca i strzaskał mu kolana. Na włosku zawisła kariera, ale po sześciu miesiącach Thomas znów biegał jak maszyna i zwyciężał. Był tak zdeterminowany, że aby przyśpieszyć rehabilitację, skonstruowano wtedy dla niego specjalny wózek - zanim zaczął chodzić, jeździł już po korcie i z zawziętą miną wywijał rakietą.

Dla kogoś takiego 998. miejsce to zdecydowanie za mało.

Petkovic rywalką Radwańskiej w Tokio »


Więcej o: