Sport.pl

Łukasz Kubot i Ula Radwańska przegrali w głowach

Po trzech dniach Rolanda Garrosa w singlu została nam tylko Agnieszka Radwańska. Łukasz Kubot przegrał z Serbem Viktorem Troickim, a Urszula Radwańska z Belgijką Yaniną Wickmayer
Jak grała Ula Radwańska - relacja »

Kubot zaczął idealnie, od prowadzenia 5:0 w pierwszym secie. Skończył jednak tak samo jak ostatni Polak w paryskim męskim singlu Wojciech Kowalski w 1995 r. - przegrał po zaciętej walce w pięciu setach 6:3, 3:6, 4:6, 7:6 (7-4), 3:6. Kowalski nie dał rady Guy Forgetowi, Kubot musiał uznać wyższość Serba, który w zeszłym roku wygrał turniej w Waszyngtonie, a w tym sezonie był w półfinale w Zagrzebiu.

Kubot (ATP 142) zrobił na początku piorunujące wrażenie - świetnie serwował, chodził do siatki, punktował notowanego aż 110 pozycji wyżej na liście ATP rywala ładnymi wolejami i forhendami pod same nogi. Sytuacja zmieniła się, gdy przy stanie 5:0 spadł deszcz. Po dwugodzinnej przerwie, Troicki się obudził, zyskał przewagę, wygrał seta, a potem gra się wyrównała. - Można nawet powiedzieć, że mecz obniżył loty, zrobił się brzydki - mówi "Gazecie" i Sport.pl Wojciech Fibak. Wciąż pozostaje ostatnim Polakiem, który wygrał choć jeden mecz w głównym turnieju w Paryżu. W 1984 r. doszedł do trzeciej rundy. - Pierwszy set był popisem Łukasza, potem poprawił się Troicki, ale od trzeciego seta to była wymiana ciosów bez wielkiej finezji, taka wojna na wyniszczenie. Łukasz był jednak lepszy od Serba, grał ładniejszy, bardziej urozmaicony tenis. Z dropszotami, wolejami, ofensywnie. Troicki nie chodził do siatki, był defensywny do bólu. W kluczowych momentach zdecydowało doświadczenie Serba. Nie psuł serwisów, wytrzymał presję w piątym secie. Szkoda, bo Serb był do ogrania. Łukaszowi należą się brawa, że po 14 latach ktoś w Paryżu przeszedł eliminacje - stwierdził Fibak. Jego zdaniem przerwa spowodowana deszczem nie miała znaczenia. Na początku, większa wilgotność i cięższe piłki mogły faworyzować nastawionego na defensywę Serba, ale potem szanse się wyrównały, bo znów wyszło słońce. - Łukasz przegrał we własnej głowie. Zdecydowała psychika - zakończył Fibak.

Urszula Radwańska też przegrała mecz we własnej głowie. Po wygranym pierwszym secie z Belgijką Yaniną Wickmayer, jej gra zupełnie się rozsypała i Polka przegrała ostatecznie 6:4, 3:6, 0:6. - Ula w pewnym momencie stanęła. Zaczęła wstrzymywać rękę, grała zbyt bojaźliwie, znów złapała "hebla" - mówił "Gazecie" i Sport.pl trener Robert Radwański (wyjątkowo spokojny). - Piłki, które powinna skończyć mocnym wypadem do przodu, slajsowała i cofała się do tyłu. Zupełnie bez sensu. Chyba zdecydujemy się na współpracę z psychologiem sportowym, bo to już kolejna taka porażka. Nie wiem czego się boi, maturę już zdała, nie powinna się niczym przejmować. Może przytłoczyła ją publiczność. Kilkaset osób na trybunach wspierała wyłącznie Belgijkę. Ale kilka tygodni temu w Gdyni na meczu Pucharu Federacji z Japonią, byli tylko polscy kibice, a Ula też przegrała przez psychikę - zakończył Radwański.

Kubot w Paryżu wystartuje jeszcze w grze podwójnej, razem z Austriakiem Oliverem Marachem. Para rozstawiona z numerem dziewiątym w pierwszym meczu zmierzy się z Francuzami Mathieu Montcourtem i Edouardem Rogerem-Vasselinem. Urszula Radwańska zagra w deblu ze starszą siostrą Agnieszką.

Bez wysiłku do II rundy awansował rozstawiony z czwórką Novak Djoković. Rywal Serba Ekwadorczyk Nicolas Lapentti poddał mecz przy stanie 3:6, 1:3 z powodu kontuzji kostki.

Agnieszka Radwańśka dla Sport.pl - Kolejny mecz będzie trudniejszy »