Sport.pl

Trener Radwańskiej: Najgorsze, co można zrobić, to usiąść i rozpaczać. Agnieszka nie płacze

Następuje powolna zmiana warty. Agnieszka biega o 1-2 km więcej od rywalek, pracuje o 30-40 proc. więcej. Jeśli nie zmieni stylu, to upływu lat w pewnym momencie nie oszuka - mówi Tomasz Wiktorowski, trener Agnieszki Radwańskiej, dziewiątej tenisistki świata,
Jakub Ciastoń: Wydawało się, że w kameralnym turnieju w Katowicach przed własną publicznością Agnieszka spróbuje odbudować formę i pewność siebie w tym sezonie, ale przegrany wyraźnie półfinał z Camilą Giorgi sprowadził nas na ziemię. Co się dzieje z Agnieszką?

Tomasz Wiktorowski (trener Agnieszki Radwańskiej): Przez ostatnie cztery lata dzięki świetnej grze Agnieszki wszyscy byliśmy szczęśliwi i czasami gdzieś wysoko w obłokach, a teraz przyszedł czas, że musimy chodzić po ziemi, i to bardzo twardo, bo nie jest łatwo... Ale nikt się nie poddaje. Jestem już jednak zmęczony pytaniami stawianymi w taki sposób, analizowaniem osobno każdego meczu, każdego kolejnego tygodnia. Nie licząc kilku akcji w pierwszym secie, mecz z Giorgi na pewno nie był dobry. A to, że Włoszka przegrała potem finał, dowodzi, że była do pokonania. W finale grała z większą presją niż w półfinale, bo była faworytką, ale dla nas to żadne usprawiedliwienie. Nic fundamentalnego się jednak w tym tygodniu u Agnieszki nie zmieniło, dlatego czasem już po prostu nie odbieram telefonów, bo nie mam nic nowego do powiedzenia. Pracujemy nad lepszą grą, ale na wszystko potrzeba czasu, cierpliwości, solidności i wsparcia.

To najsłabsze otwarcie roku w karierze Agnieszki. W Indian Wells przegrała podobny mecz z Heather Watson. Kiedyś z agresywnymi rywalkami w typie Brytyjki czy Giorgi sobie radziła. Problemy miała dopiero z Sereną Williams czy Marią Szarapową.

- Ale czasy się zmieniły. Nie możemy analizować tenisa Agnieszki w oderwaniu od otoczenia. Dziś dziewczyn grających podobnie do Williams czy Szarapowej jest kilkanaście, a ciut słabiej - może kilkadziesiąt. Poziom się podniósł, pojawiają się młode strzelby w typie Garbine Muguruzy, Madison Keys, Karoliny Pl~škovej czy Eliny Svitoliny, a do przodu poszły też takie zawodniczki jak Simona Halep, Lucie Šafárová, Jekatierina Makarowa czy Carla Suárez Navarro. Malkontenci zawsze będą narzekać, że poziom kobiecego tenisa jest niski, ale jak przestaną go bezsensownie porównywać do męskiego, może dostrzegą coś innego. Dobrze widzimy zmiany i musimy się do nich dostosowywać.

Czyli mamy się pogodzić z tym, że obniżenie lotów przez Agnieszkę jest nieuchronne?

- Powolna zmiana warty będzie następować. Agnieszka nie jest już jedną z młodszych dziewczyn w czołówce. W 2007 r. w Miami nastoletnia Agnieszka pokonała Martinę Hingis. Czy Szwajcarka po tym meczu jakoś niebywale rozpaczała? Czy zakończyła natychmiast karierę? Nie, grała dalej, próbując coś zmieniać. Agnieszka też musi się dostosować, bo grając swój stary tenis, czyli defensywę i bieganie, z nową falą tenisistek nie ma po prostu szans i będzie z nimi przegrywać.

Jeśli Agnieszka nie zmodyfikuje trochę stylu gry, to z czasem będzie jej coraz trudniej, bo fizycznie pracuje w meczach o 30-40 proc. więcej niż przeciwniczki, biega o 1-2 km więcej. Tenis oparty na bieganiu w miarę upływu lat musi wyhamować. Dlatego tak ważne jest przygotowanie fizyczne, Agnieszka poświęca mu mnóstwo uwagi, ale upływu czasu w pewnym momencie nie oszuka.

I dlatego mówiłeś już kilka tygodni temu o koniecznej rewolucji w tenisie Agnieszki - przesunięciu się do przodu, poprawie serwisu, returnu, częstszym przejmowaniu inicjatywy. Czasem widać efekty, ale w meczach z Watson czy Giorgi - zupełnie nie.

- Jak obserwuję Agnieszkę, to widzę, że to jest jednak dla niej duża rozterka, że toczy się wewnętrzna walka, czy ma kontynuować to, co robiła przez 20 lat, czy próbować się otworzyć na bardziej agresywny tenis. Gdy wykorzystuje nowe elementy - gra ostrzej, bliżej linii, zaryzykuje przy returnie, widać, że najczęściej jej to wychodzi i jest bardzo efektywne. Takich momentów jest jednak wciąż za mało. W trudnych chwilach Agnieszka się cofa. Nad zmianami pracujemy jednak od niedawna, trzy-cztery miesiące to niewiele czasu. Na turniejach trzeba się regenerować, między nimi trzeba podróżować, odpoczywać, pracy na korcie nie było dużo. Ale nie pytajcie, ile czasu trzeba, bo sam nie wiem.

Rzadko mówi się o technice uderzeń Agnieszki, a ona też jest chyba pewną barierą?

- Agnieszce dużo trudniej gra się ofensywnie, bo nie jest w stanie wygenerować dużej siły uderzenia. Za mało wykorzystuje skręt obręczy barkowej i nogi. Bardzo długo uczyła się grać na ultraszybkich nawierzchniach, gdzie piłka łatwo nabierała prędkości, wystarczyło tylko przystawić rakietę. Taką sekwencję ruchów ma zakodowaną i niezwykle trudno coś teraz modyfikować. To nie pomaga w rywalizacji z agresywnie grającą konkurencją na coraz wolniejszych kortach. Przez ostatnie pięć lat wszystkie nawierzchnie bardzo zwolniły, nawet wimbledońska trawa, w co trudno uwierzyć. Anglicy stosują inną mieszankę, która celowa zwalnia piłkę po koźle.

Agnieszka już nie urośnie, ale większe mięśnie może mieć, tymczasem ostatnio stała się niezwykle szczupła, aż za bardzo.

- Jest to pewien problem... Ciągle o tym z Agnieszką rozmawiamy. Tyle mogę powiedzieć.

Każda tenisistka przechodziła kryzysy. Woźniacka, Azarenka, Kerber czy nawet Szarapowa - wypadały z dziesiątki, potem wracały. Agnieszka też sobie poradzi?

- Nie oceniajmy wszystkiego, co dzieje się w karierze Agnieszki, tylko przez pryzmat jej finału Wimbledonu. W życiu każdego człowieka są momenty lepsze i gorsze, Agnieszka przechodzi teraz ten gorszy, ale w tenisie to nic specjalnie dziwnego. Mogę wymienić 20 dziewczyn, których kariery miały większe wstrząsy. Jak dogłębnie to przeanalizujemy, to okaże się, że Agnieszka na ich tle radzi sobie całkiem dobrze. Najgorsze, co można zrobić, to usiąść i rozpaczać. Agnieszka nie płacze, skupia się na przyszłości.

Pracująca z wami w roli konsultantki Martina Navrátilová też wierzy, że rewolucja w grze Agnieszki się uda?

- Wszyscy w to wierzymy.

Pracujecie z Martiną dalej?

- Na pewno będziemy razem na Rolandzie Garrosie, być może także przed Madrytem. Jesteśmy umówieni na współpracę do Wimbledonu, potem zdecydujemy, co dalej.

Zdjęcie Lotto buty tenisowe męskie COURT LOGO VIII Q7279 Zdjęcie Piłka tenisowa Tecnifibre Champion Zdjęcie Rakieta tenisowa BABOLAT PULSION 102
Lotto buty tenisowe męskie ... Piłka tenisowa Tecnifibre C... Rakieta tenisowa BABOLAT PU...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Więcej o:
Komentarze (43)
Trener Radwańskiej: Najgorsze, co można zrobić, to usiąść i rozpaczać. Agnieszka nie płacze
Zaloguj się
  • imdbmi

    Oceniono 31 razy -21

    bylo do przeiwdzenia po zatrudnia lesbijki ktora wygrywala dzieki meskim gena

  • markgore

    Oceniono 20 razy -8

    Taksowka dla sztabu Agi........

  • janadamf

    Oceniono 30 razy -6

    Najgorsze co mozna zrobic to nie zrobic nic i w dalszym ciagu czekac na cud lub na emerytury dziewczyn z czolowki..Cztery lata temu bylismy moze w oblokack, ale przez ostatnie trzy lata bylismy swiadkami deklasacji i to ruchem jednostajnie przyspieszonym, Jedyne co sie zmienia od 3 lat to coroczny spadek o 2-3 pozycje.I nikt tego nie widzi?

  • distepfano

    Oceniono 24 razy -4

    Niech wyjdzie za mąż i się ustatkuje, a nie ciągle te igraszki z Navratilovą.

  • mer-llink

    Oceniono 9 razy -3

    Pan Wiktorowski:
    "Jeśli Agnieszka nie zmodyfikuje trochę stylu gry..."
    Ależ zmodyfikuje: ze stylu PAC-PAC. KLAP-KLAP na styl KLAP-KLAP, PAC-PAC.....

    I dalej też p. Wiktorowski ofiarnie łagodzi dociekliwość Dziennikarza:" Taką sekwencję ruchów ma zakodowaną i niezwykle trudno coś teraz modyfikować." Dziś tak. Trzeb było modyfikacje zacząć 5 lat temu. No ale p. Radwańskiej się nie chciało, bo ubrdała sobie, ze będzie taka ciupu-ciupu, no po prostu miluteńko zwiewną, słodziutko eteryczną, ponętną Barbie, a wszystkie chłopaki za nią sznurem...... Ani jedno się nie udało... Ani drugie...

    Dużo mniejsze od niej i lżejsze dziewczyny (osobliwie Włoszki), leciutkie jak myszki, delikatne jak obłok, o prawdziwie eterycznej urodzie tłuką panią Radwańską bez specjalnego trudu....

    P.S> ALe p. Radwńska i tak nie musi się starać. Dzięki temu, że ze swą metodą PAC-PAC, KLAP-KLAP trafiła na flautę w damskim tenisie, mogła zarobić sporo pieniędzy i teraz już nic może nie robić.... Może się kompromitowąć na każdej Olimpiadzie. W każdym ustawionym pod nią - jak Katowicki - turnieju... A co jej tam!!!

  • ramzes-ra

    Oceniono 7 razy -1

    Ble ble, ble Panie trenerze. To wszystko jest jasne tylko dlaczego tego się nie zmienia.Przecież renerem jest Pan kilka lat a o konieczności wprowadzenia ofensywnego stylu gry mówi się od nie od miesięcy ale od lat.Pisze Pan ze Agnieszka więcej trenuje i biega, a w ostatnich miesiącach widać wyraźnie że nie ma siły i przegrywa mecze po najsłabszym trzecim secie w którym nie tylko nie ma serwisu ale gra krótkie piłki i chwieje się na nogach' To trzeba natychmiast zmienić. Agnieszka ma dopiero 26 lat,nie ma więc sensu porównywać jej z do Hingis bo możliwe jest powiększenie masy mięśniowej, a przede wszystkim kondycji. Zgoda ze trzeba się otrząsnąć po niewątpliwie najgorszym sezonie od 5 lat i zacząć nowy etap kariery,możliwe że z nowym doświadczonym trenerem i zespołem bo formuła obecnego niestety się wyczerpała.

  • forestfc

    Oceniono 19 razy -1

    panie trenerze gdyby pani R nie grala niezliczonej ilosci turniejow w roku nie bylaby w 10 czy moze nawet 20 bo prawdziwych wynikow nie ma sa wiecznie 3 4 czasami 5 rundy i nabijanie punkcikow w rankingu inne tenisistki graja w roku o polowe mniej turniejow wiec nie odczuwaja takiego trudu zmeczenia i zmian czasowych ,wiec patrzac obiektywnie to pani R jest dobra wyrobniczka ale w zadnym wypadku gwiazda tenisa...

  • franek-janek

    0

    Rozsadny komentarz.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX