Sport.pl

Fed Cup. Trzeci w historii triumf Czeszek

W meczu, który dawką emocji i dobrych zagrań przebił wszystkie tegoroczne finały wielkoszlemowe, Petra Kvitova pokonała Angelique Kerber i dała Czeszkom decydujący trzeci punkt. Puchar zostaje więc w Pradze, a Czesi mogą świętować ?złoty wiek? swojego tenisa kobiecego.
W niedzielnym pojedynku długo wyglądało na to, że wszystkie spekulacje i przewidywania z miejsca powinno się wyrzucić do kosza. Kvitova, która wchodziła na kort jako bita faworytka, musiała nieustannie gonić wynik. Tak było w pierwszym i trzecim secie. Dla odmiany Kerber sprawiała wrażenie dziewczyny, która gdy prowadziła, to gubiła koncentrację, a gdy znajdowała się w niemal beznadziejnej sytuacji, "stawała na głowie" i dokonywała niemożliwych rzeczy na korcie. - Zagrałam chyba jeden z najlepszych meczów w tym roku, szkoda, że przegrany - Kerber była po meczu niepocieszona.

Już sam przebieg pierwszej partii mógł sfrustrować niemieckich kibiców i utwierdzić Czechów, że co by się nie stało, Petra ten mecz wygra.

Kerber prowadziła 5:2 (z dwoma przełamaniami), a potem 6:5. Miała sześć (sic!!!) setboli, z których żadnego nie umiała wykorzystać. Wreszcie w tie breaku do głosu doszedł silniejszy serwis Kvitovej i niespodziewana (i zupełnie niepotrzebna) pomoc czeskich sędziów liniowych. Po ich decyzji zamiast 5-5 zrobiło się 6-4 dla Petry i Czeszka swoją szansę wykorzystała.

Gdy 10 minut później Kvitova dwa razy przełamała serwis Niemki i prowadziła 3:0 kibice zaczęli szykować się do świętowania. Za wcześnie - pomyślała chyba Kerber i to ona wygrała kolejne cztery gemy serwując widzom fantastyczną dawkę defensywnego tenisa. Broniła wszystko, odbijała niemal każdą piłkę, a Kvitova dokładała niewymuszone błędy.

Po 44 minutach, ku zaskoczeniu czeskich kibiców set nr 2 zakończyła Niemka znów przełamując rywalkę.

Trzecia partia to kolejna wycieczka kolejką górską w wykonaniu obu tenisistek. Najpierw niesamowicie grała Niemka doprowadzając do stanu 4:1, by od tego momentu przegrać kolejne cztery gemy. Kerber grała dobrze, ale Kvitova niesamowicie Nawet ostatni gem pojedynku nie odstawał od całego widowiska i przyniósł niespodziewane emocje. Kvitova wyśmienitym serwisem doprowadziła do stanu 40-15 i dwóch piłek meczowych, by natychmiast je lekkomyślnie roztrwonić (podwójny błąd serwisowy i prosty błąd z forhendu). Potem jeszcze jeden obroniony meczbol i wreszcie, gdy zdawało się, że Kerber niczym baron Muenchhausen, sama wyciągnie się z beznadziejnej sytuacji, w prostych sytuacjach zepsuła dwie piłki.

A potem był już tylko wielki wybuch radości publiczności, ukłony głównych bohaterek, gratulacje i pokazowy debel, który nie miał wpływu na końcowy wynik.

Po ostatniej piłce niemiecka drużyna mogła zobaczyć jak niewiele (lub jak wiele właśnie) zabrakło do pokonania gospodarzy, a Czesi mogą długo świętować trzeci sukces w Pucharze Federacji na przestrzeni ostatnich czterech lat. To najlepszy okres w historii czeskiego tenisa kobiecego. Takich wyników nie notowała nawet, wydawało by się, legendarna drużyna Czechosłowacji sprzed ponad 30 lat.

Obie bohaterki niedzielnego meczu były zaskakująco zgodne w ocenie swojego występu.

- Obie mogłyśmy i zasłużyłyśmy, by te mecz wygrać, ale w tenisie jest tak, że tylko jedna może wygrać - powiedziała na pomeczowej konferencji Kerber, a kilka minut później niemal identyczne zdanie powtórzyła Kvitova.

Obie zgodziły się także, że decydujące znaczenie miało większe doświadczenie czeskiej drużyny.

- Finały w 2011 i 2012 roku dały nam wiele pewności. Wiedziałyśmy co nas czeka, czego się spodziewać po hali i publiczności. Ten finał był dla nas na pewno łatwiejszy niż dla Niemek - mówiła na konferencji Kvitova.

- Nie wiedziałyśmy co nas czeka. Nigdy nie grałyśmy na takim poziomie, a tu atmosfera jest zupełnie inna niż na wszystkich innych turniejach, które grasz w ciągu roku - wtórowała jej Kerber.

Czeszki i Niemki planują wieczorem świętować tegoroczne sukcesy w gronie drużyny, ale także szykują się już do kolejnego roku. W 2015 roku Czeszki rozpoczną obronę tytułu od wyjazdu do Kanady, Niemki od meczu u siebie z Australią. Z polskiego punktu widzenia bardziej uważnie będziemy oglądać Niemki, z którymi nasza reprezentacja może się zmierzyć w półfinale, ale wcześniej trzeba uporać się z Rosją podczas krakowskiego meczu na początku lutego 2015 roku.

Więcej o tenisie w serwisie Tenisklub.pl

Czechy - Niemcy 3:1

Petra Kvitova - Andrea Petković 6:2, 6:4

Lucie Szafarzova - Angelique Kerber 6:4, 6:4

Petra Kvitova - Angelique Kerber 7:6(5), 4:6, 6:4

A. Hlavackova, L. Hradecka - J. Goerges, S. Lisicki 4:6, 3:6

Federer wegetarianinem? Czego możesz nie wiedzieć o najlepszych tenisistach świata


Więcej o:
Komentarze (4)
Fed Cup. Trzeci w historii triumf Czeszek
Zaloguj się
  • saabliczek

    Oceniono 9 razy 7

    Gratulacje!

  • jaspudden

    Oceniono 1 raz -1

    "Finały ATP w Londynie – atak młodych?"

    Chyba można powiedzieć, że w porównaniu do WTA, to jednak niezupełnie. Najmłodszy z mistrzów Milos Raonic ma 24 lata, a więc od dawna nie zalicza się do juniorów, drugi z młodych to Kei Nishikori 25 lat. Reszta uczestników jest starsza, nawet dużo starsza, jak w przypadku Rogera Federera (rocznik 1981). Na ośmiu zawodników mamy, poza już wymienionymi, po dwóch reprezentantów roczników 1985 i 1987, które z tego względu można uznać za wyjątkowo udane dla światowego tenisa, no ale to już absolutnie nie młodzież tenisowa.
    Dla porównania: w tegorocznym finale WTA w Singapurze wystąpiły trzy zawodniczki równe wiekiem lub młodsze od Milosa: Wozniacka (24), Halep (23) i Bouchard (20). Simona Halep zagrała w finale z Sereną, a Wozniacka ....

    Czytaj dalej na: odyseja1948.wordpress.com/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX