Sport.pl

Puchar Davisa. Deblowy punkt pod kontrolą

Polska prowadzi z RPA 2:1 w meczu II rundy Pucharu Davisa i potrzebuje jeszcze punkciku, by osiągnąć największy sukces w historii. Drugi punkt dla naszej reprezentacji zdobył debel Mariusz Fyrstenberg - Marcin Matkowski. Jak przystało na jeden z najlepszych debli świata, nasi zawodnicy dość pewnie ograli rywali. Zwyciężając 7:5, 7:6 (7:2), 7:5.
3 : 0
Informacje
Puchar Davisa - II runda: Polska - RPA
Sobota 06.04.2013 godzina 14:15
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
Fyrstenberg, Matkowski
7
7
7
3
De Voest, Andersen
5
6
5
0
- Chłopcy potwierdzili swoją wartość. Mając tak dobrą parę deblową, często sobotni pojedynek jest kluczem do sukcesu w całym meczu. I mam nadzieję, że w tym przypadku tak właśnie będzie - cieszył się po meczu kapitan naszej ekipy Radosław Szymanik.

Rywale zmienili zestawienie swojej pary Rik de Voest zagrał nie z Ruanem Roelofesem, jak pierwotnie planowano, ale z Jeanem Andersenem, który w piątek pokazał niezłą formę w pojedynku singlowym z Jerzym Janowiczem. Coach RPA miał nosa, dokonując tej zmiany. To Andersen był bowiem lepszym zawodnikiem w afrykańskiej parze. - To, że de Voest potrafi grać w debla, wiedzieliśmy. Młodszy nas trochę zaskoczył - przyznał Matkowski po meczu. - Jednak kluczem do zwycięstwa okazało się znalezienie sposobu na de Voesta.

To właśnie serwis doświadczonego zawodnika RPA, trzykrotnego zwycięzcy turniejów rangi challenger w parze z Łukaszem Kubotem, Polacy kilka razy przełamali. W pierwszym secie dwukrotnie, w trzecim raz - za to na sam koniec, a do tego dwa kluczowe minibreaki w tie-breaku drugiej partii.

- Moi zawodnicy grali dobrze w różnym czasie, naprzemiennie, a Polacy przez cały mecz byli teamem grającym na równym poziomie - uważa JohnLaffnie de Jager, kapitan reprezentacji RPA.

Debliści wyprowadzili drużynę na ponowne prowadzenie 2:1. Zrobili swoje, nie tak jak podczas lutowego meczu pierwszej rundy, gdy nie zdobyli punktu na wagę zwycięstwa nad Słowenią.

- Oczekuje się od nas, że będziemy takie mecze wygrywać, i wygraliśmy - stwierdził krótko Fyrstenberg.

O awansie Polski do baraży o Grupę Światową Pucharu Davisa może zdecydować jutrzejszy mecz rakiet numer jeden Jerzego Janowicza i Rika de Voesta. Polak w piątek narzekał na zdrowie.

- Gdyby to był turniej ATP pewnie zrezygnowałbym z gry, bo grając w takim osłabieniu nie problem o kontuzję - mówił Janowicz po pierwszym swoim meczu i szybko dodał: - To jest jednak Puchar Davisa i mecz reprezentacji, więc ani chwili nie zastanawiałem się nad tym, czy zrezygnować z gry.

Także ze zdrowiem Łukasza Kubota nie jest najlepiej. Więc nasi singliści w niedzielę będą musieli walczyć zarówno z rywalami, jak i ze zdrowiem.

Jak przyznał Radosław Szymanik, obaj dziś czują się lepiej niż wczoraj.

- Jerzy nadal bierze leki, ale wygląda znacznie lepiej. Każda godzina pracuje na naszą korzyć. Na szczęście dziś obaj mieli dzień przerwy w grach - mówi kapitan naszego teamu.

Z kolei jego adwersarz zapowiada, że RPA jeszcze broni nie złożyła: - Żeby wygrać mecz, trzeba mieć wygrane trzy pojedynki. Wy wygraliście dopiero dwa. Kwestia wyniku jeszcze nie jest rozstrzygnięta - przyznał de Jager.

Dalszy plan gier

W niedzielę o 12 Jerzy Janowicz zagra z Rikiem de Voestem, a po nim Łukasz Kubot zmierzy się z Jeanem Andersenem.



Więcej o: