Sport.pl

ATP w Miami. Tomić prosił sędziego o wyproszenie z kortu swojego ojca

Bernard Tomić (ATP 36) w drugim secie pojedynku II rundy z Davidem Ferrerem (ATP 5) był notorycznie rozpraszany przez swojego ojca, śledzącego mecz z wysokości trybun. - On mnie drażni. Wiem, że to mój ojciec, ale chcę, żeby opuścił kort - skarżył się sędziemu w czasie przerwy między gemami 19-letni Australijczyk.
Do sytuacji doszło przy prowadzeniu Australijczyka 3:2 w drugim secie. Schodząc na przerwę między gemami zawodnik poprosił arbitra o interwencję. Tomić nie mógł w pełni skoncentrować się na swojej grze, bo irytującymi komentarzami i gestykulacją pod jego adresem przeszkadzał mu jego ojciec.

- On mnie drażni. Wiem, że to mój ojciec, ale chcę, żeby opuścił kort. Jest to możliwe? - pytał sędziego tenisista, który w tegorocznym Australian Open doszedł do IV rundy.

- A jeśli powiesz mu, żeby sobie poszedł? - zapytał sędzia. - Z pewnością tego nie zrobi. Jeśli go widzisz, zwróć mu uwagę - odparł zawodnik. Arbiter upomniał Johna Tomicia ostrzeżeniem. - Dzięki - usłyszał od jego syna.

David Ferrer pokonał Australijczyka 6:4 6:4.



Długa lista wybryków Johna Tomicia

Nie była to pierwsza scysja na korcie z udziałem Johna Tomicia. W 2008 roku Bernard opuścił kort w czasie meczu z rodakiem Marinko Matoseviciem. W kolejnym roku musiał pauzować przez miesiąc, bo światowa federacja zakazała mu gry w profesjonalnych turniejach. Impuls do zrezygnowania z dalszej gry miał dać Bernardowi ojciec, który oskarżał arbitrów o tolerowanie notorycznych błędów stóp przy serwisie rywala.

W 2010 roku John Tomić zagroził rodzimej federacji, że jego syn będzie reprezentował barwy Chorwacji. Słowa padły w czasie kłótni Tomicia seniora z dyrektorem wielkoszlemowego Australian Open po porażce Bernarda z Marinem Ciliciem.

W 2009 roku 17-letni wówczas Tomić zapadł w pamięć jednemu z największych gwiazdorów australijskiego tenisa ostatniej dekady. Były lider światowego rankingu Lleyton Hewitt podczas Wimbledonu szukał sparingpartnera. Widząc Bernarda Tomicia, Ivan Gutierrez (fizjoterapeuta Hewitta) zapytał jego trenera Rudy'ego Sopko, czy Tomić ma ochotę poodbijać z Lleytonem. - Bernard też szuka sparingpartnera, więc myślę, że zrobi to z przyjemnością - odparł zdziwiony propozycją trener. Nagle w towarzystwie obu panów pojawił się agent Tomicia i oznajmił, że "Lleyton nie jest wystarczająco dobry, aby Bernard mógł z nim trenować". - Hewitt nie mógł w to uwierzyć. A z każdą minutą gdy o tym myślał, jego złość była coraz większa - opowiadał menedżer byłego lidera listy ATP David Drysdale.

Więcej o: