Sport.pl

Puchar Davisa. Matkowski: Wciąż mamy szansę na wygraną

- Przy 4:3 wiedzieliśmy już, że tego nie puścimy. Mogliśmy przegrać 0:3, a teraz wierzę, że Jerzyk wygra z Ciliciem, stać go na to - mówił Marcin Matkowski po zwycięskim meczu deblowym.


Matkowski i Mariusz Fyrstenberg pokonali Marina Draganję i Mate Pavicia 6:7 (1-7), 7:6 (7-5), 4:6, 7:6 (7-2), 6:4 i zdobyli pierwszy punkt dla Polski w spotkaniu Polska - Chorwacja.

- Wiedzieliśmy, że Pavić i Draganja grają świetnie na twardych nawierzchniach. Nie wiedzieliśmy, że aż tak dobrze. Widać było, że grali na luzie. My się męczyliśmy, postanowiliśmy, że gramy do końca, i udało się wygrać - mówił po meczu Matkowski.

Polacy chwalili serwis rywali, który udało im się przełamać dopiero w 56. gemie meczu.

- Pierwszy raz przełamaliśmy rywali tak późno. Oni serwowali świetnie, grali znacznie lepiej, niż na to wskazują ich rankingi, i wkrótce powinni być znacznie wyżej - komentował Fyrstenberg.

Polacy wciąż mają szansę wywalczyć awans do barażu o Grupę Światową.

- Mogliśmy przegrać 0:3, a teraz wierzę, że Jerzyk wygra z Ciliciem, stać go na to. Jeśli go pokona, nikt nie będzie pamiętał, że przegrał z młodym Chorwatem - mówił Matkowski, który podkreślił też, że wierzy w wygraną.

W sobotę w Torwarze sporo miejsc było pustych, ale tenisiści podziękowali za doping, który pomógł im w końcówce. - Spodziewaliśmy się, że będzie pełen stadion, a nie było aż tylu kibiców co na meczu z Australią. My nie mamy jeszcze tenisowej publiczności, ale w piątym secie niósł nas doping i przyda się on też jutro - mówił Fyrstenberg.

Szymanik: Za nami nieprzespana noc

- Długo rozmawiałem w nocy z chłopakami, mogę powiedzieć, że niewiele spaliśmy. Wymienili się uwagami na temat swoich rywali, cały czas wierzą w wygraną. Widać było, jak reagowali dziś, siedząc za moimi plecami - mówił kapitan polskiej reprezentacji Radosław Szymanik.

Zadowolony mimo porażki był też kapitan rywali. - To był bardzo dobry mecz w wykonaniu obu zespołów. Mieliśmy swoje szanse w pierwszych setach, potem Polacy grali już lepiej, mieli za sobą publiczność. Nie udało się zwyciężyć, ale i tak jestem bardzo dumny z postawy chłopaków - mówił kapitan Chorwatów Żeljko Krajan.

W niedzielę Polacy staną przed szansą na odmienienie losów spotkania o awans do barażu o Grupę Światową. O 12 Jerzy Janowicz zmierzy się z Marinem Ciliciem, a w ostatnim, być może decydującym meczu Michał Przysiężny zagra z 17-letnim pogromcą Janowicza, Borną Coriciem.

Więcej o: