Sport.pl

Puchar Davisa. Debel przedłużył nadzieję, Polska - Australia 1:2

Po emocjonującym, pięciosetowym spotkaniu Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonali Chrisa Guccione i Nicka Krygiosa 5:7, 6:4, 6:1, 6:7 (5-7), 6:4 w sobotnim meczu Pucharu Davisa. Dzięki wygranej Polska przed niedzielnymi meczami singlowymi zachowała szanse na awans do Grupy Światowej.
3 : 2
Informacje
Puchar Davisa - Baraż: Polska - Australia
Sobota 14.09.2013 godzina 14:00
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
4 S
5 S
Wynik
Fyrstenberg / Matkowski
5
6
6
6
6
3
Kyrgios / Guccione
7
4
2
7
4
2
W pierwszej wersji w drużynie Australii obok Guccione miał zagrać Lleyton Hewitt, ale kapitan zespołu Patrick Rafter zdecydował się na zmianę. Prawdopodobnie chciał oszczędzać siły 32-letniego Hewitta, który w piątek zmierzy się z Michałem Przysiężnym.

Początek meczu mógł sugerować, że nawet w rezerwowym składzie australijska para jest w stanie zapewnić swojej drużynie zwycięstwo. Obaj zawodnicy gości świetnie serwowali. Paradoksalnie jeszcze lepszy w tym elemencie od ponaddwumetrowego Guccione był 18-letni Kyrgios (ATP 186). Po niektórych jego zagrywkach piłka leciała z prędkością bliską 200 kilometrów na godzinę.

Polacy serwowali słabiej, zwłaszcza Fyrstenberg, który już na początku stracił swoje podanie. Tę stratę Polacy odrobili, ale kolejnego gema przy serwisie Fyrstenberga przegrali przy stanie 5:6 tracąc w efekcie pierwszego seta.

W drugiej partii Polacy znaleźli w końcu receptę na biegających w każdej akcji do siatki rywali. Pojawiły się udane minięcia, efektowne smecze, a nawet loby pod końcową linię. Po błędzie Guccione Polacy wyszli na prowadzenie 4:3 z przełamaniem i wkrótce potem wygrali drugiego seta 6:4.

Podbudowani sukcesem Polacy w 31 minut wygrali trzeciego seta, niesieni znacznie głośniejszym niż w piątek dopingiem publiczności. Pobudzić ją starali się też pozostali polscy tenisiści. Na początku meczu wstali, trzymając biało-czerwone kartoniki i zaintonowali gromkie "Polska, Polska". Potem Jerzy Janowicz rozdawał wśród kibiców dmuchane podłużne balony do robienia hałasu, który miał zagłuszyć bardzo głośno dopingującą grupę australijskich fanów.

Czwarty set był bardziej zacięty. Wydawało się, że Polacy w pełni opanowali sytuację na korcie - lepiej serwowali, byli pewni przy siatce, lepiej się rozumieli. Aż do końcówki. Po secie bez przełamań w dwunastym gemie Australijczycy mieli piłkę setową, obronioną dzięki dobremu serwisowi Fyrstenberga. W tie-breaku od stanu 4:3 Polacy stracili trzy punkty z rzędu i nie zdołali już dogonić rywali.

W ostatnim secie emocje także były do końca. Po dwóch z rzędu błędach Kyrgiosa Polacy wyszli na prowadzenie 4:2, ale po chwili oddali gema przy serwisie Fyrstenberga. W kolejnym było już 40:0 dla Polaków, ale Australijczycy się obronili. Skapitulowali dopiero w końcówce, doprowadzając Torwar do prawdziwego wrzenia po raz pierwszy w ten weekend. - Gdyby nie wy, nie wiemy jakby to się potoczyło - powiedział kibicom po spotkaniu Matkowski.

Wygrana deblistów przedłużyła szanse Polaków na awans do Grupy Światowej. By tak się stało, Polacy muszą wygrać oba niedzielne mecze singlowe. W pierwszym Łukasz Kubot zagra z Bernardem Tomiciem, a w drugim Przysiężny z Hewittem.

Nigdy dotąd w historii Polska nie wygrała meczu Pucharu Davisa, w którym przegrywała 0:2. Dwa razy natomiast udało się odrobić straty od stanu 1:2. Zdarzyło się tak w 1930 roku w meczu z Rumunią i w 1956 roku z Austrią.

Więcej o:
Komentarze (6)
Puchar Davisa. Debel przedłużył nadzieję, Polska - Australia 1:2
Zaloguj się
  • zebrzec

    Oceniono 48 razy 26

    to byl ten jedyny punkt na jaki moglismy liczyć,,,:(

  • rydwadydwa

    Oceniono 21 razy 17

    Skończcie już z tym "i tak przegramy" albo "to i tak nic nie da".
    Sami wyjdźcie na kort i zagrajcie.
    Mówią że Kubot jest bez formy a od Wimbledonu oglądali jeden mecz z jego udziałem...wczoraj.
    Faktycznie nie jesteśmy faworytami, wręcz przeciwnie ale no cholera jasna jak widzę takie wypowiedzi to mi się niedobrze robi. Dajcie spokój, Hewittowi zdarzało się nawet jak był numerem jeden przegrywać z teoretycznie dużo gorszymi (np.Karlović w 1 rd Wimbledonu)...Nie mówiąc o Tomiciu który poza Australią nic nie osiągnął przez 3 ostatnie lata. Z Janowiczem dalibyśmy radę na pewno a takiej sytuacji obstawiam 65 do 35 dla Kangurów.

  • kaczynski7

    Oceniono 13 razy 5

    Czyli ... Kubot sie spreza i wygrywa z Tomic'em, a w drugim meczu ... zapowiadane w piatek przez Prezesa PZT, wyjscie awaryjne w sytuacji "podbramkowej": Janowicz wygrywa z LLeyton'em! I mamy 3:2 !!!

  • jusekp

    Oceniono 8 razy 4

    czy to serwis religijny ?
    >nadzieja...
    >trzeba cudu...

    umiejętności i odporności psy.-fi. potrzeba.

    Pan sobie Łukaszu przypomnij jak samotnie, stopem, autobusem i co tam - tłukłeś się po Meksyku, żeby złapać parę punktów do atp w Acapulco.
    Klimaty takie, że "Brudny Harry", by się bał... zatem jesteś właściwym facetem, żeby dać łomot rozpieszczonemu Benkowi /to nic osobistego p. Tomic :) /.

  • piglet

    Oceniono 14 razy 2

    "W pierwszej wersji w drużynie Australii obok Guccione miał zagrać Lleyton Hewitt, ale kapitan zespołu Patrick Rafter zdecydował się na zmianę. Prawdopodobnie chciał oszczędzać siły 32-letniego Hewitta, który w piątek zmierzy się z Michałem Przysiężnym."

    ... wynaleźliśmy podróże w czasie? ;) miło wiedzieć o niewątpliwym sukcesie polskiej prasy i naukowców :)))

    PS. W niedzielę :P

  • spectator_zm

    Oceniono 20 razy -6

    No i to by było na tyle, jeśli chodzi o emocje w tym meczu. Jutro pierwszy na kort wychodzi Kubot, który jest ostatnio w beznadziejnej formie i szybciutko pozbędzie jakichkolwiek złudzeń wszystkich niepoprawnych optymistów. Przysiężny z Hewittem zagra już tylko towarzysko...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX