Sport.pl

Zagadka Janowicza. Zagra czy nie?

Olgierd Kwiatkowski
10.09.2013 , aktualizacja: 10.09.2013 16:40
A A A Drukuj

13.09.2013, godzina 16:00

Ł.Kubot

  • na żywo
- Okaże się w czwartek - tak na wszystkie pytania o to, czy zagra w meczach singlowych Pucharu Davisa z Australią, odpowiadał najlepszy polski tenisista Jerzy Janowicz. - Poczekamy do czwartku - mówił też kapitan polskiej reprezentacji Radosław Szymanik. Relacje na żywo Z Pucharu Davisa w Sport.pl.
Sklasyfikowany na 14. miejscu w rankingu ATP łodzianin na konferencji prasowej nie był zbyt wylewny. Odpowiadał szybko i krótko. Trochę bardziej rozmowny okazał się po wyjściu z sali konferencyjnej. - Od US Open ani razu normalnie nie trenowałem. Cały czas przechodzę rehabilitację - powiedział dziennikarzom.

Polak nie czuje się dobrze, cały czas odczuwa ból pleców. Kontuzji doznał w Nowym Jorku w czasie US Open podczas pracy z trenerem od przygotowania fizycznego. Zagrał w pierwszej rundzie turnieju singlowego, ale niespodziewanie przegrał z argentyńskim kwalifikantem Maximo Gonzalezem. Wyszedł również na mecz deblowy w parze z Łukaszem Kubotem - także poniósł porażkę.

Janowicz, nawet jeśli się wykuruje, nie będzie w optymalnej formie. Sztab polskiej reprezentacji musi podjąć decyzję, czy wystawić półfinalistę Wimbledonu na piątkowe gry singlowe do czwartku do godziny 13. - Przedtem nic nie powiem, jakie są szanse Jerzego na występ. Tak się umówiliśmy - stwierdził Szymanik.

Gdyby łodzianin nie mógł zagrać, zastąpi go Michał Przysiężny. 29-letni tenisista jest sklasyfikowany na 113. miejscu w rankingu ATP. W US Open odpadł w I rundzie z Francuzem Julienem Benneteau, ale na Wimbledonie i na Roland Garros przeszedł przez eliminacje, a w turnieju głównym wygrał po jednym meczu.

Pewne miejsce w singlu w polskiej reprezentacji ma Łukasz Kubot, w sobotnim deblu wystąpi najlepsza polska para od lat - Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski.

Australijczycy przyjechali do Polski w najsilniejszym składzie, z: Lleytonem Hewittem, który doszedł do IV rundy US Open, Bernardem Tomicem, Matko Matosevicem i Carlo Guccione. Kapitanem drużyny jest Patrick Rafter. Rywale Polaków od poniedziałku trenują w hali warszawskiego Torwaru, gdzie wysypana została ceglana mączka. To nietypowa nawierzchnia w hali i teoretycznie preferująca Polaków, którzy sami wybrali takie podłoże. - Moi chłopcy grają w tenisa od wielu lat, więc kort ziemny, nawet w hali, nie jest dla nich nowością. Oczywiście nie jest to ich ulubiona nawierzchnia, ale chyba w sumie podobnie jest w przypadku polskich zawodników powołanych na mecz. Na pewno jest to dla nas pewne utrudnienie, ale to jest zwyczajnie kwestia przyzwyczajenia. Trenowaliśmy kilka dni na mączce w Niemczech, a i tutaj mamy jeszcze trochę czasu na oswojenie się - stwierdził Rafter.

Zwycięzca US Open z 1997 i 1998 roku, dwukrotny finalista Wimbledonu, bierze pod uwagę występ Janowicza w piątkowych grach. O Polakach wypowiadał się z wielkim szacunkiem. - Nie możemy w żaden sposób lekceważyć tej drużyny, i to nie tylko ze względu na nawierzchnię. Wystarczy spojrzeć na grę Janowicza, który od kilku miesięcy świetnie spisuje się na każdej nawierzchni i jest wysoko w rankingu. No i Kubot ze swoim niebezpiecznym tenisem też jest bardzo groźnym zawodnikiem, który ma doświadczenie w tych rozgrywkach. Na pewno silnym punktem drużyny jest też bardzo dobry debel - powiedział kapitan Australijczyków.

Mecz w warszawskiej hali Torwar potrwa od piątku do niedzieli. Pierwszego dnia - od godz. 16 - odbędą się dwie gry singlowe, w sobotę o 14 - debel, a w niedzielę od 12 kolejne dwa single. Zwycięzca w przyszłym roku zagra w grupie światowej wśród 16 najlepszych drużyn.

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (6)
Zaloguj się
  • Oceniono 1 raz 1

    /
    "US Open to już historia, teraz Davis Cup"

    Czołówka rankingów WTA i ATP rozegrała turniej miedzy sobą, nie dając szansy niżej notowanym pretendentom. Rafa i Novak pokazali najlepszy tenis naszych czasów. Wygrał Rafa, bo bardziej chciał i nie miał wątpliwości w końcowy sukces. Novak trochę się chyba obawiał o wynik. Sukces odnieśli Richard Gasquet i Stan Wawrinka, szczególnie ten drugi. Obaj pokazali, że potrafią grać na poziomie mistrzów, ale nie potrafią z nimi wygrywać. Bo to są dwie różne rzeczy.

    “Nadal imponuje Nadal” chciałoby się powiedzieć :-)

    U pań podobnie: o zwycięstwo zagrały Serena i Wika. Tutaj także zdecydowało ....

    czytaj dalej na: odyseja1948.wordpress.com/

  • 0

    Janowicz czy aga Radwańska są herosami polskiego tenisa i dbajmy o nich rozumiejąc,że są tylko ludźmi mającymi ograniczone możliwości człowieczego organizmu. Cieszmy się za to co osiągnęli wybaczając słabości.

  • Oceniono 10 razy 0

    No to awansowaliśmy do grupy światowej... u panie..

    Dobrze że nie kupiłem biletów.

  • Oceniono 14 razy -12

    no jakby to było, żeby "nasz kochany jerzyk" dostał wpie___ z dwoma Australijczykami, a to przecież pewne, gdy będą wystawieni Hewitt i Tomic... Nie można przecież obalać świeżo narodzonego mitu o "herkulesie" polskiego tenisa, nie mówiąc o wyrobniku kubocie (nazwisko parobka, stosowne do rankingu)...
    żenada...

  • Oceniono 21 razy -13

    Janowicz to cienki kolo jest igdzie on sie pcha? Znowu da dupy, jak zwykle, i jak zwykle bedzie pokazywal swoje fochy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX