Sport.pl

Wimbledon. Radwańska wygrywa do zera!

Agnieszka Radwańska pokonała Białorusinkę Olgę Govorcovą 6:0, 3:0 w I rundzie Wimbledonu. Rywalka poddała mecz po 40 minutach zasłaniając się kontuzją stawu skokowego, choć na trybunach żartowano, że bardziej niż noga, zabolał ją wynik pierwszego seta. - Wszystko mi jedno, czy symulowała, czy nie. Ważne, że wygrałam szybko - cieszyła się Radwańska.
Spotkanie rozpoczęło się z trzygodzinnym opóźnieniem, bo w środę w Londynie znów długo padał deszcz.

Radwańska (WTA 11) od początku rządziła na korcie. Pewnie serwowała, sprytnie zmieniała rytm i rotację uderzeń, co przy dość silnym wietrze, sprawiło, że Govorcova kompletnie się pogubiła. Każda wymiana, trwająca więcej niż cztery odbicia, kończyła się błędem Białorusinki (WTA 101). Rywalka Polki problemy miała też z serwisem - popełniła aż pięć podwójnych błędów (w sumie zaliczyła aż 17 niewymuszonych pomyłek).

Pierwszego seta Radwańska zgarnęła w 21 minut. W przerwie Białorusinka wezwała na kort fizjoterapeutkę i zgłosiła, że ma problemy ze stawem skokowym lewej nogi. Na jej kostce pojawił się opatrunek, ale jej gra się nie poprawiła. Białorusinka próbowała szarpnąć na początku drugiego seta, uderzyła kilka razy mocno, ale Agnieszka zgasiła jej zapędy dropszotami i sprytnymi minięciami.

Przy stanie 0:3 Govorcova poddała mecz. Polscy kibice na trybunach żartowali, że zabolała ją nie tyle noga, co wynik 0:6 w I secie.

- No i co ja mam powiedzieć po takim meczu, nie ma czego komentować po tak krótkim pojedynku - powiedział Tomasz Wiktorowski, kapitan reprezentacji polski w Pucharze Federacji. W ostatnich dniach to on prowadził treningi Agnieszki w Londynie. Czy Govorcova symulowała bojąc się " rowerka"? - Nie dowiemy się tego nigdy, to nie ma zresztą znaczenia - stwierdził Wiktorowski.

- Ją trzeba pytać, dla mnie to bez różnicy. W I rundzie Szlema, im szybciej się wygrywa, tym lepiej, więc ja nie narzekam - powiedziała Agnieszka. - To oczekiwanie było nerwowe, bo przez kilka dni przeszkadzał nam deszcz. Ciężko było trenować. Dobrze, że mam już za sobą pierwszy mecz. Nic nie mogę sobie zarzucić, czułam się dobrze na korcie, od razu zaczęłam agresywnie. Nie wiem, czy rywalka była zdenerwowana. Na pewno sporo jej brakowało do doskonałości, jeśli chodzi o poruszanie się po trawie - dodała najlepsza polska tenisistka.


W II rundzie Radwańska zmierzy się w czwartek z Czeszką Petrą Cetkovską (WTA 81), która pokonała w I rundzie Niemkę Kristinę Barrois 6:2, 5:7, 6:2. - Grałam z nią raz, chyba sześć lat temu. O, trafiłam? Tak na oko strzeliłam - zaśmiała się Agnieszka. Cetkovska pokonała wówczas 16-letnią Radwańską 6:3, 6:4 w finale turnieju ITF w Gdyni. Polka zajmowała jednak 609. miejsce na liście WTA i dopiero rozpoczynała przygodę z zawodowym tenisem. - Nie umiem nic o niej powiedzieć, nie widziałam jej chyba od tego czasu w żadnym meczu - wzruszyła ramionami Agnieszka, która bez względu na to, co zaprezentuje na korcie Czeszka, będzie zdecydowaną faworytką pojedynku.

Polka czuje się w Londynie bardzo pewnie, przed przyjazdem na korty Wimbledonu doszła do ćwierćfinału w Eastbourne, gdzie przegrała minimalnie z Czeszką Petrą Kvitovą (WTA 8). - Tamten mecz to była loteria, bo wiał straszny wiatr, niemal huragan. Rywalka miała po prostu więcej szczęścia w końcówce - stwierdziła Agnieszka.

W Londynie wciąż nie pojawił się ojciec Agnieszki - Robert Radwański. - Tata nie przylatuje - powiedziała w środę tenisistka. W ogóle? - dopytywali dziennikarze. - Na razie nie - dodała tajemniczo.

W czwartek lub piątek Radwańska zacznie także rywalizację w deblu. Jej partnerką będzie Słowaczka Daniela Hantuchova. Dziennikarze z Bratysławy martwią się jednak o stan zdrowia swojej zawodniczki. - Według mnie popełniła błąd, bo grała za dużo przed Wimbledonem. Birmingham i Eastbourne to przesada - stwierdziła Polka. Hantuchova w dwa tygodnie zagrała aż dziewięć meczów na trawie, dochodząc do finałów w obu tych imprezach.

Więcej o:
Najczęściej czytane