Sport.pl

Wimbledon. Radwańska w 1/8 finału - bez straty seta i przełamania serwisu!

Ciężką przeprawę miała w III rundzie Wimbledonu Agnieszka Radwańska z Włoszką Sarą Errani. Polka w kluczowych momentach grała jednak genialnie i zwyciężyła 6:3, 6:1. O ćwierćfinał zagra w poniedziałek z Chinką Na Li, którą rok temu pokonała w III rundzie. - Jeśli Agnieszka dalej będzie tak dobrze serwować, będę spokojny o wynik - mówi Sport.pl trener Robert Radwański. Polka od początku turnieju nie straciła jeszcze ani razu swojego serwisu!
Na pomeczową konferencję Radwańskiej przyszła amerykańska dziennikarka " Newsweeka", która pisze artykuł o polskim tenisie. I od razu popełniła duże faux pas, bo powiedziała do Agnieszki, że " mecz był łatwy". - Nie wszystkie mecze, które kończą się wynikiem 6:3, 6:1 są łatwe. Ten akurat był bardzo zacięty i wyrównany - skarciła ją Agnieszka. Ale skarciła kulturalnie, z uśmiechem na ustach.

Rzeczywiście, kto nie był w sobotnie popołudnie na wimbledońskim korcie numer 2, nie wie, jak trudną przeprawę z Errani miała Radwańska. Włoszka (WTA 34) od początku grała bardzo dobrze, była niezwykle solidna w długich wymianach, zaskakująco dobrze radziła sobie też pod siatką. " O Jezu!, Obłęd!" - Radwańska kilka razy takimi okrzykami reagowała na świetne akcje Włoszki, które zmuszały ją do własnych błędów. Pierwsze cztery gemy trwały w sumie 30 minut, pierwszy set aż godzinę, a cały mecz 100 minut! Errani momentami grała doskonale, ale przegrała, bo Radwańska zawsze w kluczowych momentach była o jedną piłkę lepsza. Kilka razy genialnie zagrała przy siatce, było też kilka firmowych dropszotów i efektownych lobów. 3 tys. kibiców obejrzało bardzo ładny mecz. Pod jego koniec ze złości krzyczała już tylko Włoszka. Waliła głową w mur.

- Bardzo dobry mecz Agnieszki. Zadowolony jestem zwłaszcza z serwisu, który jest dwa razy lepszy niż kiedyś. Momentami naprawdę serwowała mocno [najszybciej 173 km/godz.], wygrywała dużo punktów samym podaniem - komentował Robert Radwański, ojciec i trener Agnieszki. Po raz pierwszy od początku turnieju pojawił się na trybunach. Wcześniej obserwował mecze córki z oddali, mając w pamięci ich kłótnię na korcie z Rolanda Garrosa. Teraz nie miał jednak wyjścia, bo nie było żadnego tarasu, czy balkonu, skąd widziałby kort jednocześnie na nim nie będąc. Zgrzyt był właściwie tylko jeden. Kiedy Radwański zbyt głośno podpowiadał Agnieszce jak ma zaserwować, ona syknęła nagle: " Cicho!". I trener był już cicho.

- Jedyne do czego można się przyczepić to, że Agnieszka była nieco zbyt pasywna przy serwisach Errani. Włoszka nie ma dobrego serwisu i trzeba było grać mocniej, agresywniej. Walka była piękna, ale mogła być krótsza, a tak gemy trwały w nieskończoność - stwierdził Radwański.

- Agnieszka doskonale gra z takimi przeciwniczkami. Jeśli pojawiają się długie wymiany, to prędzej czy później ona wygrywa, bo jest szybsza, sprytniejsza, ma lepsze wyczucie, wszystko potrafi. Trudniej gra się Agnieszce z przeciwniczkami, które dobrze serwują i atakują jej drugi serwis. Włoszka tego nie robiła - powiedział obecny na meczu Wojciech Fibak.

Wygrana z Errani oznacza, że Radwańska jest już w 1/8 finału. Teraz zaczynają się schody, bo w poniedziałek Polka zagra już z rywalką bardzo mocną - Chinką Na Li. W rankingu WTA dzielą je tylko trzy pozycje - Polka jest dziewiąta, a Li - 12. Chinka jest na fali, rozgrywa doskonały sezon, który zaczął się od półfinału Australian Open, minimalnie przegranego z Sereną Williams. Potem było kilka ćwierćfinałów, półfinał turnieju w Warszawie i, co w kontekście gry na trawie najważniejsze - wygrany turniej w Birmingham przed Wimbledonem. Li pokonała w nim Marię Szarapową.

Polka ma jednak dobry bilans meczów z Chinką, wygrała z nią na trawie dwukrotnie - dwa lata temu w Eastbourne i przed rokiem w III rundzie Wimbledonu. Przegrała raz - w 2009 r. na twardym korcie w Monterrey.

- Trzeba zmusić ją do biegania. Li ma kłopoty z kolanem, często łapie kontuzje. Jeśli Agnieszka dalej będzie serwować tak jak teraz, o wynik będę spokojny - powiedział trener Radwański.

Wszystkie mecze 1/8 finału zostaną rozegrane w poniedziałek. W sobotę wieczorem Radwańscy organizowali w wynajmowanym przez siebie domu niedaleko kortów grilla. Wśród zaproszonych gości był m.in. generał Mieczysław Bieniek, były dowódca Wielonarodowej Dywizji Sił Stabilizacyjnych w Iraku, z którym Robert Radwański był przed laty w wojsku.

Niedziela jest na Wimbledonie tradycyjnym dniem wolnym. Agnieszkę Radwańską ma tego dnia odwiedzić telewizja MTV, która będzie kręciła o niej program.

Tenisowy serwis Sport.pl Wimbledon »


Więcej o: