Sport.pl

Wimbledon. Przysiężny: Powiedziałem sobie: Wyluzuj

3 : 0
Informacje
Wimbledon 2010, turniej mężczyzn -
Poniedziałek 21.06.2010 godzina 13:00
Wyniki szczegółowe
1 Set
2 Set
3 Set
4 Set
5 Set
Wynik
M.Przysiężny
7
7
6
-
-
3
I.Ljubicić
5
6
3
-
-
0
- Nigdy nie pokonałem takiego rywala. Taktyka? Obejrzałem na Youtubie parę jego meczów. Wiedziałem, że trzeba mu grać na forhend, to się będzie mylił - mówił po swoim życiowym sukcesie Michał Przysiężny.
Duża niespodzianka - Przysiężny w drugiej rundzie! »

Jakub Ciastoń: 24 lata czekaliśmy na męskie zwycięstwo w Wimbledonie.

Michał Przysiężny: - Nie prowadzę takich statystyk (śmiech). Może lepiej nie przypominać, że przez lata było aż tak źle z naszym tenisem. Jakby jakiś Niemiec usłyszał taką statystykę, to by się za głowę złapał.

To pana największy sukces?

- Tak, pierwsza wygrana w Szlemie. Nigdy nie pokonałem takiego rywala. Ale to nie był mój najlepszy tenis. Potrafię lepiej grać, tak że wszystko wchodzi w kort. Teraz jeszcze tak nie było.

Ljubicić to były nr 3 na świecie, jak się z nim wygrywa?

- Jak zobaczyłem losowanie, to się wkurzyłem, że nie gram z jakimś Hiszpanem, czy kimś słabszym. Ale potem pomyślałem, że przecież Ljubicić nie gra ostatnio dobrze, jest chimeryczny. Taktyka? Obejrzałem na Youtubie parę jego meczów. Wiedziałem, że trzeba mu grać na forhend, to się będzie mylił. I nie lubi kombinacji serwis na bekhend i do siatki. Dokładnie tak grałem.

Na trawie czuł się pan jak ryba w wodzie.

- Pasuje mi. Mój slajs ładnie " siada". Jak jeszcze jest dobry serwis, to punkty łatwo się zdobywa.

Dwa lata temu walczył pan z kontuzjami i był 600. na świecie, teraz jest 94. i wygrywa w Wimbledonie. Co się stało?

- Przestałem się stresować. Powiedziałem sobie: 'Wyluzuj, przestań się wkurzać na cały świat. Jak nie idzie, tylko graj dalej, z uśmiechem na ustach.' I od małych futersów, przez challengery, mozolnie pchnałęm się do góry.

Pierwszy sezon jest pan w setce. Coś pana zaskoczyło?

- To, że goście z czołówki, to ludzie tacy sami jak my Polacy. Nie różnimy się od nich. Podstawa to wiara w siebie i praca.

W II rundzie gra pan z Tajwańczykiem...

- Nie znam gościa. Wiem tylko, że nie jest leworęczny. To dobrze, nie lubię leworęcznych.

Specjalny tenisowy serwis o Wimbledonie »


Więcej o: