Sport.pl

Wimbledon. Trener Radwańskiej: Agnieszka przestała walczyć, stanęła

Agnieszka aspiruje do wielkich zwycięstw i ma jeszcze trochę czasu, ale ten czas się kurczy i ucieka. Wielkich szlemów do zagrania na najwyższym poziomie zostało jej może na trzy lata. Problemem Agnieszki jest czasem brak tego, co Amerykanie nazywają "killer instinctem". Pokazała, że taki instynkt w sobie czasem znaleźć umie. Może mentalnie nie zawsze starcza jej energii? Nie siedzę w głowie Agnieszki, nie wiem do końca, co się w niej dzieje - mówił Tomasz Wiktorowski, trener Agnieszki Radwańskiej, po porażce 3:6, 0:6 w 1/8 finału Wimbledonu z Jekateriną Makarową.
2 : 0
Informacje
Wimbledon - IV runda singla kobiet
Poniedziałek 30.06.2014 godzina 17:30
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
Wynik
J.Makarowa
6
6
2
A.Radwańska
3
0
0
Co się stało od stanu 3:3, dlaczego coś się załamało w grze Agnieszki?

Tomasz Wiktorowski: - Słowo kluczowe to właśnie "załamało". Nie było powodu, żeby się coś załamywało. Do stanu 3:3 to był po prostu bardzo dobry, zacięty mecz, stojący na wysokim poziomie. Ale mecz powinien trwać przynajmniej dwa sety, a Agnieszka od stanu 3:3, gdy straciła szansę na przełamanie, stanęła, przestała grać. Nie próbowała nawet wrócić, co było najbardziej niepokojące.

Często zdarzało się to już w przeszłości?

- Przypomnijcie sobie ostatni mecz z Makarową w Nowym Jorku. Niemal identyczny. Było parę takich spotkań.

Agnieszka przestała wierzyć, gdy zorientowała się, że nie może złamać oporu Rosjanki?

- O to musicie zapytać Agnieszkę, ja z nią jeszcze nie rozmawiałem. Mogę tylko powiedzieć, jak to wyglądało z mojej perspektywy. Od stanu 3:3 wyglądało to jak niezagrany mecz po prostu.

Agnieszka powiedziała na konferencji, że nie miała pomysłu, co robić...

- Najlepszym uniwersalnym pomysłem w takiej sytuacji jest walczyć o każdą piłkę. Agnieszka doskonale o tym wie. To jest najlepszy pomysł, bo jak się walczy, to przychodzą do głowy inne pomysły. Makarowa to bardzo dobra tenisistka, wiedzieliśmy, że będzie ciężki mecz, ale Agnieszce nie powinna się przydarzać taka wpadka, z taką rywalką dwa razy z rzędu. Jeśli już, to nie tu, w Wimbledonie. I nie w niemal w identycznych okolicznościach jak przed chwilą w Nowym Jorku. Agnieszka jest zbyt doświadczoną zawodniczką, by takie same błędy popełniać dwa razy z rzędu.

Może rację mają Amerykanie, którzy od dawna powtarzają, że Agnieszce brakuje armat, żeby taką rywalkę zdusić. Gdyby potrafiła skończyć kilka wymian mocnymi forhendami, Makarowa musiałaby wyhamować...

- Wiadomo, że gdyby Agnieszka była silniejsza fizycznie i miała "winnery", to byłoby łatwiej. Ale łatwo jest oceniać braki z kanapy, a trudniej stanąć z problemem twarzą w twarz. Agnieszka ma delikatną budowę ciała, nie da się jej gwałtownie wzmocnić. Robimy to, ale stopniowo, to jest długi proces. Kontuzja, którą złapała wiosną w Indian Wells, to był właśnie efekt bardzo intensywnych treningów siłowych zimą. Widać, że powoli to wzmacnianie przynosi efekty. Agnieszka w Australian Open pokonała Wiktorię Azarenkę, gra bez plastrów, nie miała w tym sezonie żadnych zastrzyków sterydowych [za pozwoleniem WTA], jej ciało powoli się wzmacnia, ale to nie będzie miało automatycznego przełożenia na jej tenis. Nie ma prostej zasady, że jak posiedzi dłużej na siłowni, to będzie mieć mocniejszy forhend. To wymagałoby też przebudowy techniki, a tego zrobić się raczej nie da, choć może ktoś pokusić się o polemikę. My raczej idziemy w stronę wzmacniania nóg Agnieszki, w stronę modyfikacji poruszania się po korcie, co też w pewnej mierze przekłada się na moc uderzeń. I ten proces będziemy kontynuowali. Może te wpadki to też trochę efekt tej przebudowy fizycznej? Może ta przebudowa musi kosztować spadek w rankingu? Ale jakbyśmy rozmawiali po zwycięstwie z Azarenką w Australian Open, to rozmowa byłaby inna - chwalilibyśmy Agnieszkę, że widać efekty.

Czyli Agnieszka nigdy nie będzie np. miała silniejszego forhendu?

- Naszym celem nie jest zwiększanie masy mięśniowej Agnieszki, czy wywracanie jej tenisa do góry nogami. Ona fizycznie nigdy nie dorówna tym największym dziewczynom. Nawet porównując Agnieszkę z Makarową - to jest przecież jakieś 8 kg różnicy i tyle samo centymetrów. Ale wzmacniając nogi, też można dokonać siłowego skoku jakościowego i grać agresywniej. Jesteśmy w trakcie tego procesu.

Dwa ostatnie szlemy Agnieszce zupełnie nie wyszły - w Paryżu przegrała po słabym meczu z Alją Tomljanović, teraz, po meczu jeszcze słabszym - z Makarową.

- Ten rok był do pewnego momentu dobry, ale faktycznie od Paryża ocena musi być negatywna. Jeśli Agnieszka chce być w piątce na świecie, to właśnie w Paryżu i Londynie powinna zagrać najlepiej, ale to się nie udało. Z celami, jakie mamy obrane, to nie był dobry występ i trzeba to sobie powiedzieć prosto w oczy.

Idzie nowe pokolenie mocno bijących, regularnych dziewczyn: Eugenie Bouchard, Garbine Muguruza, wiele innych gra coraz lepiej. Nie boi się pan, że mogą stopniowo wyrzucić Agnieszkę z Top 10. Siła, w nowym, regularniejszym wydaniu, zaczyna wypierać tenisistki grające z kontrataku, ale pasywnie.

- Oczywiście, że widzimy zagrożenie, ale po to jesteśmy, żeby reagować i do tego nie dopuścić. Gdyby nie to, nie byłoby motywacji, żeby się rozwijać. Agnieszka się nie cofa, ale w ostatnich tygodniach przestała się rozwijać. Musimy odpocząć, zregenerować siły i pracować jeszcze ciężej, żeby te dziewczyny nas nie dogoniły.

Znany amerykański dziennikarz Steve Tignor napisał w zeszłym roku, po porażce Agnieszki w ćwierćfinale Rolanda Garrosa z Sarą Errani, że jej problem polega na tym, że nie ma w sobie wielkiej woli zwyciężania, mentalności zwycięzcy, że zadowala ją to, co ma - status wirtuozki tenisa....

- (długie milczenie)... może to jest sedno problemu. Na pewno jest to zagrożenie, że jeżeli tak rzeczywiście jest, to w sporcie nigdy nie będzie się wielkim zawodnikiem. Agnieszka aspiruje do wielkich zwycięstw i ma jeszcze trochę czasu, ale ten czas się kurczy i ucieka. Wielkich szlemów do zagrania na najwyższym poziomie zostało jej może na trzy lata. Problemem Agnieszki jest brak czasem tego, co Amerykanie nazywają "killer instinctem". Agnieszka wiele razy pokazała już, że taki instynkt w sobie znaleźć umie. Może czasem mentalnie nie starcza jej na to energii? Nie siedzę w głowie Agnieszki, nie wiem do końca, co się w niej dzieje. Na pewno jednak za często przytrafiają jej się takie porażki jak ta z Paryża z Tomljanović, ta z Australian Open z Cibulkovą, czy ta z Wimbledonu z Makarową.



Zdjęcie Babolat buty tenisowe DRIVE 3 ALL COURT WIMBLEDON 36F1395-150 Zdjęcie Head Torba Tenisowa 4 Majors Club Bag Wimbledon 2013 283913 Zdjęcie Nike Sukienka Tenisowa Serena Wimby Dress Serena Williams Wimbledon 2013 523369-100
Babolat buty tenisowe DRIVE... Head Torba Tenisowa 4 Major... Nike Sukienka Tenisowa Sere...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info


Czy Agnieszka Radwańska wygra kiedykolwiek turniej wielkoszlemowy?
Więcej o:
Komentarze (90)
Wimbledon. Trener Radwańskiej: Agnieszka przestała walczyć, stanęła
Zaloguj się
  • radwafan

    Oceniono 91 razy 55

    Agnieszka miała świetny 2012 rok, bardzo dobry 2013. Cóż, nie da się grać na pełnych obrotach przez kilka lat pod rząd. Agnieszka od pewnego czasu jest pod dużą presją: wyższy ranking, więcej punktów do bronienia i z tego co mówi Wiktorowski to również zmiany w jej sposobie trenowania. Ale warto zauważyć, że te naprawdę wielkie zawodniczki często miewają gorszy okres, po którym wracają wzmocnione i grają znów na wysokim poziomie. Przykład Szarapowej jest tu najlepszy. W tym sezonie zdecydowanie błyszczą Halep i Bouchard (szczególnie w Wielkim Szlemie), ale one nie bronią w WS prawie żadnych punktów. Jeśli Agnieszka nawet spadnie w rankingu to wcale nie znaczy, że powrót do TOP 3 będzie niemożliwy. Radwańskiej mam wrażenie jest potrzebny nowy impuls (tak jak było po zmianie trenera z ojca na Wiktorowskiego). Wcześniej też miała taki moment, że zaczynała grać fatalnie, strzelała fochy, kłóciła się z Radwańskim na korcie. Tutaj to też wygląda jak wypalenie i brak pomysłu. Szczególnie nie podoba mi się to co mówi jej obecny trener, jak może nie wiedzieć co siedzi w jej głowie? Nie rozmawiają? To nie chodzi o ten jeden mecz, ale skoro taka sytuacja powtarza się, tzn. że od jakiegoś czasu zachodzi tu jakiś błąd komunikacyjny.
    Nie chcę mędrkować, bo ani specjalistą od tenisa nie jestem, ani z pozycji kanapy nie wypada mi oceniać postawy tenisistów. Ale kibicuję strasznie Adze i zależy mi na tym, żeby kiedyś ujrzeć jak sięga po tego Wielkiego Szlema. Być może to właśnie pomoc psychologa i wsparcie nowego trenera (np. zawodnika, który wie jak te najwyższe trofea zdobywać) byłyby kluczem do sukcesu? Ciężko mi to ocenić. W każdym razie nie rzucajmy w naszą najlepszą tenistkę w historii aż tak ostrych słów krytyki. To naprawdę mogą być wypadki przy pracy i dziewczyna zrehabilituje się niedługo nowymi tytułami. Ja życzę jej tych największych.

  • janadamf

    Oceniono 55 razy 49

    A moze czas isc w slady Chinki. Po tym jak zatrudila prawdziwego trenera zgarnela juz 2 turnieje wielkoszlemowe. U Agnieszki nawet jej koronny Wimbledon jest coraz gorszy.

  • askt

    Oceniono 43 razy 37

    A ja mysle ze uklad trener zawodniczka po prostu sie wypalił.
    Sharapova grała na 70% zmieniła trenera i w sobote zgarnie 2 szlema w tym sezonie.
    A swoja droga ladna torebke miala Agnieszka dzisiaj na korcie :)

  • heliheli

    Oceniono 39 razy 31

    panie Wiktorowski , prosze przestac opowiadac bajki o delikatnej budowie Radwanskiej , ktora ( wg. pana ) uniemozliwia mocne granie .....prosze spojrzec na Giorgi (dla przykladu) ktora jest o wiele mniejsza od Radwanskiej a gra ( i serwuje) duzo mocniej ...

  • zuuuraw

    Oceniono 41 razy 31

    A może pan Wiktorowski popatrzyłby choć raz w lustro i tam poszukał przyczyn jej słabej gry ? Może po prostu zawodniczka z TOP 10 musi mieć także trenera z TOP 10 a nie z Pomiechówka?

  • artus67

    Oceniono 28 razy 28

    Jesli nie trafi na swietnego psychologa sportowego to klapa - i nie ma sieczego bac; psycholog to dzis normalnosc w swiecie sportu. TRENING MENTALNY. I jesli w jego trakcie okaze sie, ze nalezy tez zmienic trenera od gry, to coz...

  • konkretniekarol

    Oceniono 41 razy 25

    Fakt, Agnieszka nie ma typowej mentalności zwycięzcy, jak np. Szarapowa czy S. Williams, na które chwilowe niepowodzenia działają jak zastrzyk adrenaliny. Przebieg dzisiejszego meczu to w połowie wynik naprawdę dobrej gry Makarowej, która dusiła w zarodku wszystkie próby gry "zaczepnej" podejmowane przez Agnieszkę. Druga połowa to efekt ewidentnej frustracji Agnieszki, sprawiającej, że wspomniane próby wyglądały bardziej jak poszukiwanie alibi, niż realnej drogi do zwycięstwa.

    Czy psycholog sportowy może to zmienić? Pewnie tak, ale czy warto za wszelką cenę poddawać się takiej terapii? Jedni powiedzą, że w zawodowym sporcie odpowiedź powinna być oczywista, z drugiej strony współczesny sport zmierza ku odhumanizowanej "produkcji" maszyn do wygrywania, a ukształtowanie mentalności wojownika to jeden z niezbędnych jej elementów.

    Agnieszce przecież nie brak ambicji, motywacji i dyscypliny. Nie posiada jedynie tej żelaznej niezłomności - niezależnej od okoliczności żądzy walki. I może wcale nie musi jej szukać, nawet jeśli kosztem będzie brak zwycięstwa w Szlemie, czy osiągnięcia pierwszego miejsca w rankingu. To wcale nie musi świadczyć o jej małości, czy słabości, za to z pewnością jest dowodem ocalonego - mimo tylu lat w czołówce profesjonalnego sportu - człowieczeństwa.

  • 0zatkaokakao0

    Oceniono 31 razy 23

    Czy NAPRAWDĘ nikt nie zauważa, że ona ma coś z głową?? Od mniej więcej półtora roku jestem w stanie określić kiedy przegra!! Wygląda to tak-odpada jej główna przeciwniczka w ćwiartce (tak jak tu Azarenka) i gdy nagle pojawia się szansa by spokojnie mieć półfinał, czasem finał to AGA odpada RÓWNO jedną rundę po takiej informacji!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX