Sport.pl

Wimbledon. Nieuchronny zmierzch Federera

- Chcę grać jeszcze wiele lat - deklaruje 32-letni Szwajcar, ale znaków, że jego wspaniała kariera zbliża się do końca, jest coraz więcej. Pogromca mistrza - Ukrainiec Sierhiej Stachowski - przywrócił wiarę, że mecze wciąż można wygrywać w tenisie nie tylko siłą, ale też pomysłem. Relacje z Wimbledonu na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl Live.
Roger Federer, który w środę sensacyjnie przegrał w II rundzie Wimbledonu ze Stachowskim, trafił w czwartek na okładki niemal wszystkich gazet. "Szok wszech czasów" - napisał "Guardian" o porażce siedmiokrotnego mistrza ze 116. w rankingu Ukraińcem.

Federer odpadł z Wielkiego Szlema przed ćwierćfinałem po raz pierwszy od 2004 r., gdy w III rundzie Rolanda Garrosa zatrzymał go Gustavo Kuerten. W Londynie to jego największa klęska od wpadki z Mario Anciciem w 2002 r., czyli od czasu, gdy dopiero rozkręcała się jego kariera, bo pierwszy z 17 turniejów Wielkiego Szlema wygrał rok później.

Brytyjscy dziennikarze podkreślają, że szok po porażce Federera można porównać tylko do niespodziewanych nokautów innych mistrzów - Borisa Beckera z Peterem Doohanem sprzed 26 lat i Pete'a Samprasa z Sebastianem Bastlem w 2002 r.

Podczas konferencji prasowej z Federerem sala pękała w szwach. Wielu dziennikarzy oczekiwało, że 32-letni mistrz może uderzyć w nostalgiczne tony. Być może zadeklaruje, że to był jego ostatni Wimbledon...

Ale nic takiego nie nastąpiło. - Mam zamiar grać jeszcze wiele lat, dziś rywal był po prostu lepszy w kluczowych momentach - powiedział Szwajcar. I skarcił reporterów, że niepotrzebnie podgrzewali atmosferę. - Widzieliście już mnie i Rafę [Nadala] w ćwierćfinale, a po trzech dniach nie ma nas w turnieju. To dla was nauczka, żeby okazywać więcej szacunku dla innych graczy - powiedział Szwajcar.

Federer rozgrywa najsłabszy sezon od 10 lat, zdobył tylko jeden tytuł, przeciwnicy zatrzymują go w II rundach, ćwierćfinałach, półfinałach. Od stycznia nie pokonał nikogo ze ścisłej czołówki. Po Wimbledonie - po raz pierwszy od 2003 r. - może spaść na piąte miejsce w rankingu ATP. Nawet jeśli wciąż wypiera z głowy ten fakt, nie da się nie zauważyć, że jego wspaniała kariera chyli się ku końcowi. Czy dociągnie do igrzysk w Rio w 2016 r. - złoto olimpijskie i Puchar Davisa to jedyne ważne brakujące mu trofea? Szwajcarscy dziennikarze mówią nieoficjalnie, że Federer doskonale zdaje sobie sprawę, że obniżył loty, ale - czego już nikt nie powie głośno - chce występować jak najdłużej także ze względów finansowych. Niedawno rozstał się z agencją menedżerską IMG, teraz strumień dolarów płynie wprost na jego konto. A jest szeroki i wartki, bo rocznie zarabia ponad 50 mln dol. na kontraktach sponsorskich. Dopóki nie zacznie regularnie przegrywać w I i II rundach, będzie pewnie chciał, żeby biznes dalej się kręcił.

- Moim wnukom powiem kiedyś, że skopałem tyłek Rogera Federera - powiedział 27-letni Stachowski. Ukrainiec z profesorskiej kijowskiej rodziny po raz pierwszy pokonał zawodnika z czołowej dziesiątki. Do tej pory bardziej znany był z tego, że zrobił w Paryżu smartfonem zdjęcie spornej piłki, bo chciał udowodnić, że nie była autowa, za co dostał upomnienie od sędziego i zapłacił 2 tys. dol. kary. Walczył też o większe pieniądze dla tenisistów z niższych miejsc w rankingu z władzami federacji ATP jako przedstawiciel rady zawodników. "W środę został legendą Wimbledonu. Na zawsze" - napisał "Guardian".

Stało się tak nie tylko dlatego, że pokonał Federera, ale także ze względu na styl. Stachowski zaczarował kort centralny i cofnął go w czasie o co najmniej 30 lat. Aż 96 razy (!) ruszył do siatki, demonstrując klasyczny styl serve & volley. Tak w Londynie grali przed laty Rod Laver, Stefan Edberg, Pete Sampras. Dziś próbują nieliczni. - A tylko tak można pokonać Federera na trawie. Musi mieć mniej czasu na odbiór piłki - podkreślił Ukrainiec.

Brytyjczycy przed startem Wimbledonu lamentowali, że Andy Murray (nr 2) ma fatalne losowanie, bo trafił do połówki drabinki z Federerem, Rafaelem Nadalem i Jo-Wilfriedem Tsongą. Żadnego już w turnieju nie ma, humory mają więc lepsze i piszą, że najwyżej notowanym tenisistą na drodze Szkota do finału może być Nicolas Almagro (nr 15). O tym, że Jerzy Janowicz zapowiedział, że zamierza zdmuchnąć dziś Hiszpana w III rundzie w rewanżu za porażkę z Australian Open, nie wspominają.

Maria Szarapowa i Viktoria Azarenka narzekały, że trawa jest w tym roku niebezpiecznie śliska. Rosjanka przewróciła się trzy razy i przegrała z Portugalką Michelle Larcher de Brito, kontuzjowana w I rundzie Białorusinka oddała kolejny mecz walkowerem. Z powodu urazów od początku turnieju wycofało się już 10 osób. Wczoraj Brytyjczycy przypuścili kontratak. Władze klubu wimbledońskiego wydały oświadczenie, że "trawa jest dokładnie taka sama jak zwykle". Wspiera je "Times", który przypomina, że większość problemów zdrowotnych tenisistów wynika z odnowienia się starych urazów, a nie upadków. - Trawa zawsze była zielona i śliska, w końcu to Wimbledon - skwitował zamieszanie Roger Federer, którego dziennikarze też pytali, czy aby trawa nie była zbyt śliska.

Więcej o:
Komentarze (3)
Wimbledon. Nieuchronny zmierzch Federera
Zaloguj się
  • rodo69

    Oceniono 14 razy 14

    Federer to nie cyorg i wiadomo ze nie bedzie gral wiecznie, zamiast pisac takie negatywne oceny, moze z racji tego ze odpadl podsumujecie jak to swietnie gral w poprzednich Wimbledonach i stal sie legenda tego turnieju, a nie tylko "koniec kariery", "gra dla pieniedzy", "trzeba wiedziec kiedy ze sceny zejsc"....

  • qast

    Oceniono 6 razy 4

    porażka Pete'a Samprasa z GEORGem Bastlem

  • leptosom

    0

    Do tej pory bardziej znany był z tego, że zrobił w Paryżu smartfonem zdjęcie spornej piłki, bo chciał udowodnić, że nie była autowa

    jak on to zrobił?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX