- To był nerwowy mecz, ale bardzo się starałam, by rywalka nie zobaczyła moich emocji. Szczególnie mną tąpnęło, gdy straciłam własny serwis pod koniec drugiego seta, ale wszystko skończyło się po mojej myśli - przyznała zwyciężczyni. - Nie mogę uwierzyć, że wygrałam - dodała.
- Ktoś musiał wygrać i to Li na to zasłużyła. Nie pomogłam się wstrzelić w uderzenia z głębi kortu, ani ruszyć przeciwniczki z linii końcowej. Nie znalazłam na nią recepty, ale w Paryżu to nie udało się nikomu - podkreśliła Schiavone.
Obie stworzyły najstarszą parę finałową w Wielkim Szlemie od 1998 roku, kiedy w Wimbledonie 29-letnia Czeszka Jana Novotna pokonała rok straszą Francuzkę Nathalie Tauziat.
Li rozgrywa najlepszy sezon w karierze. W tym roku odniosła dwa z pięciu turniejowych zwycięstw. Oprócz
Roland Garros, triumfowała również w
Sydney. W 2010 roku była najlepsza na trawie w Birmingham, w 2008 roku wygrała w Gold Coast, a w 2004 roku w Kantonie.
W poniedziałkowym notowaniu powinna się znaleźć na czwartej pozycji w rankingu WTA. Tak wysoko z Azjatek dotarła tylko - w 1995 roku - wciąż grająca Japonka Kimiko Date-Krumm.
Historyczne zwycięstwo wywołało oczywiście euforię w Chinach. W pekińskim
pubie sportowym tłum ludzi krzyczał "Dawaj, dawaj" w momencie, gdy Li przygotowywała się do piłki meczowej.
- To jest moment Chin w historii tenisa - powiedział po meczu Fu Wei, jeden z kibiców zgromadzonych w pubie. - Jestem bardzo szczęśliwa. Cały bar jest szczęśliwy. To jest pierwsza osoba z Chin, ba, z całej Azji, która wygrała turniej Wielkiego Szlema - dodała z kolei 25-letnia Zhang Xuejiang, która na mecz przyszła z chłopakiem.
W innym barze w samym sercu stolicy Chin fani po obejrzeniu meczu wyszli na ulicę i rozpoczęli niemalże manifestację. - Jestem taki dumny jako Chińczyk, to jest tak wspaniałe! - powiedział Tao Shuai, popularny miejscowy aktor. - Śledziłem jej wyniki przez ostatnie lata. Ona jest najlepszą chińską zawodniczką, ale nawet sobie nie umiałem wyobrazić, że będzie zdolna do wygrania takiego turnieju. Teraz będzie już ich wygrywała więcej.
- To był wspaniały mecz. Jestem taka dumna z Li Na - cieszyła się z kolei Jiand Quidi pracująca w państwowej telewizji CCTV. Dodała także, że zawodniczka ma "bardzo silną wolę".
Mecz na żywo transmitowany przez CCTV i oglądały go dziesiątki milionów ludzi - sygnał tej stacji dociera do większości z ponad 1,3 miliarda mieszkańców kraju. Po meczu na ekranie pojawiła się specjalna grafika z napisem "Li Na, kochamy Cię!"
Jak ważnym wydarzeniem stało się w Chinach to zwycięstwo dobrze obrazuje wypowiedź 27-letniej Gao Lei, która oglądała mecz w jednym z pubów. - Jestem bardzo szczęśliwa. Ja jestem Chinką, ona jest Chinką. Szczerze mówiąc nie za bardzo rozumiem tę grę, ale jestem bardzo szczęśliwa - krzyczała rozentuzjazmowana.
- Jestem dumna. Po dzisiejszej nocy zaczęłam lubić tenis - deklarowała z kolei 29-letnia Yuan Lin.