Sport.pl

Australian Open. Fyrstenberg i Matkowski w ćwierćfinale

Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski rozstawieni w Australian Open z numerem 5. awansowali do ćwierćfinału. W meczu trzeciej rundy Polacy pokonali Australijczyków Colina Ebelthite i Adama Feeney'a 6:1 4:6 6:4.
Zimno, wiatr, pustawe trybuny, a na nich garstka widzów w deszczowych kurtkach - w takiej scenerii na Margaret Court Arena rozgrywano w poniedziałek mecz Polaków. W Melbourne od tygodnia pogoda bardziej przypomina polski wrzesień niż australijski styczeń.

Fyrstenbergowi i Matkowskiemu aura jednak nie przeszkadzała, bo pierwszego seta wygrali błyskawicznie w 18 minut. Na korcie robili, co chcieli - dominowali przy serwisach, a także pod siatką i w wymianach z głębi kortu.

Niespodziewanie coś zepsuło się jednak w drugiej partii. Zapalnikiem problemów był przestrzelony przez Matkowskiego prosty smecz, który wylądował na metrowym aucie. Od tego momentu Polacy wyraźnie stracili koncentrację, dawali się rywalom mijać przy siatce, popełnili dużo głupich błędów. "Aussie, Aussie, oi, oi, oi!" - krzyczeli australijscy fani, którzy wyraźnie ożywili się wraz z gorszą grą Polaków. Przełamanie w samej końcówce sprawiło, że Fyrstenberg i Matkowski stracili pierwszego w tym turnieju seta.

Australijczycy nie grali niczego nadzwyczajnego. Obaj są w trzeciej setce deblowych rankingów i na co dzień występują we futuresach, czyli tenisowych turniejach najniższej rangi. Na dodatek, Colin Ebelthite z wyglądu przypomina... beczułkę - sprawiał wrażenie jakby odżywiał się wyłącznie hamburgerami popijanymi piwem w ilościach zbliżonych do hurtowych. Z trudem odrywał się od ziemi.

Polacy wygrać więc musieli i na szczęście opamiętali się w trzecim secie. Szybko wyszli na prowadzenie 4:0 i dowieźli zwycięstwo do końca, choć w końcówce znów dali się przełamać i zapewnili nieco rozrywki zmarzniętym australijskim fanom.

To piąty w karierze ćwierćfinał Wielkiego Szlema dla Fyrstenberga i Matkowskiego. W Melbourne udało im się osiągnąć tę fazę turnieju po raz trzeci. W 2006 r. jedyny raz zagrali w półfinale, a w 2009 r. zostali zatrzymani przez Łukasza Kubota i Olivera Maracha. Teraz taka polsko-polska wojna im nie grozi, bo Kubot - który też awansował do ćwierćfinału - jest w górnej, a Marcin i Mariusz w dolnej, części drabinki.

Żeby zagrać w półfinale, Polacy będą musieli wznieść się na absolutne wyżyny - ich rywalami będzie bowiem rozstawiona z dwójką para kanadyjsko-białoruska Daniel Nestor, Maks Mirnyj. To nowy duet, stworzony dopiero w tym sezonie, ale przez czołowych deblistów globu ostatniej dekady. Nestor zarobił kilka milionów dolarów grając przez lata z Serbem Nenadem Zimonjiciem, a Mirnyj tworzył kiedyś duet-marzenie ze Szwedem Jonasem Bjoerkmanem. W poprzednim sezonie z powodzeniem grywał z Hindusem Maheshem Bhupathim.

Ćwierćfinał także dla Kubota i Maracha

Wśród ośmiu najlepszych par jest także polsko-autstriacki debel Kubot/Marach. Teraz na ich drodze staną Amerykanin Eric Butorac i Jean-Julien Rojer z Antyli Holenderskich.

Wynik 1/8 finału debla:

Fyrstenberg/Matkowski (Polska, 5) - Colin Ebelthite/Adam Feeney (Australia) 6:1 4:6 6:4

Kubot i Marach w ćwierćfinale! Nie stracili jeszcze seta»


Więcej o: