- Sędzia jest głupi - skonstatował Argentyńczyk David Nalbandian dramatyczną porażkę z Amerykaninem Johnem Isnerem w II rundzie Australian Open. W końcówce trwającego 4 godz. i 41 minut spotkania arbiter Kader Nouni, ten sam, z którym kiedyś pokłóciła się Agnieszka Radwańska, nie pozwolił Argentyńczykowi na skorzystanie z powtórki wideo przy spornej piłce. Jak pokazała stacja ESPN, Nalbandian miał rację, a kilka piłek później przegrał mecz. Ostatni, piąty set zakończył się wynikiem 10:8.
Do awantury doszło przy stanie 4:6, 6:3, 2:6, 7:6 (7-5) i 8:8 w gemach w piątym secie patrząc z punktu widzenia Isnera (w Melbourne w decydującej parii nie rozgrywa się tie-breaków). Amerykanin serwował, ale ponieważ od kilkudziesięciu minut zmagał się z kontuzją nogi, miał coraz większe problemy. Argentyńczyk, wciąż poruszający się po korcie dość żwawo, wygrał kilka piłek i miał szansę przełamać rywala na 9:8, co mogło przesądzić o losach meczu. Nalbandian do tej pory w tym secie nie przegrywał bowiem własnych serwisów.
Isner posłał piłkę w okolicę linii środkowej. Liniowy sędzia wywołał aut, ale główny arbiter Kader Nouni z Francji zmienił decyzję, przyznając asa i punkt Amerykaninowi. Nalbandian spojrzał pytająco najpierw na liniowego, potem podszedł do stołkowego arbitra, z pytaniem, jaka w końcu jest decyzja. Pokazywał na swoje ucho, że w tumulcie, jaki zapanował na trybunach, nie zorientował się, co się stało.
Sędzia skinął głową, że Isner posłał asa, i wynik to 40:40. Nalbandian spojrzał wtedy linię, szukając śladu piłki, i powiedział, że prosi o challenge, czyli powtórkę wideo. Spotkanie rozgrywane było na korcie, gdzie są telebimy, i można było oglądać powtórki.
Za późno na wideo?
Nouni się jednak nie zgodził. - Za późno - powiedział krótko.
Zgodnie z przepisami tenisista, jeśli prosi o powtórkę, powinien to zrobić niezwłocznie. Nalbandian tłumaczył sędziemu, że tak właśnie zrobił. Po prostu nie słyszał na początku, czy jest aut, czy nie, bo kibice zaczęli hałasować. Nouni nie zmienił jednak decyzji. Po trwającej kilka minut dyskusji między nim a Nalbandianem, a potem także Argentyńczyka z poproszonym o interwencję supervisorem, grę wznowiono z wynikiem 40:40.
Isner wygrał tego gema, a w kolejnym - dzięki brawurowej akcji przy siatce - udało mu się przełamać Argentyńczyka i wygrać seta 10-8 oraz cały mecz.
Stacja ESPN, mająca dostęp do przekazu komputerowych powtórek Hawk-Eye, pokazała później, że w spornej sytuacji, gdyby doszło do powtórki wideo, rację miałby Argentyńczyk, bo jednak piłka wyszła na aut. Niewykluczone więc, że losy meczu mogły się potoczyć inaczej, choć Isner miałby do dyspozycji jeszcze drugi serwis.
Nalbandian na konferencji prasowej nie zostawił suchej nitki na arbitrze. - Jak można w tak poważnym turnieju mieć tak niepoważnych arbitrów? Ten pan nie powinien mieć do czynienia z Wielkim Szlemem. Dlaczego ATP krzywdzi nas w ten sposób? - mówił rozżalony Argentyńczyk. Przyznał uczciwie, że prawdopodobnie meczu i tak by nie wygrał, bo w końcówce popełnił za dużo prostych błędów, ale uważa, że decyzja arbitra była skandaliczna. - Jak można być tak głupim, żeby robić coś takiego przy stanie 8:8 w piątym secie? Czy ten człowiek chce zostać sławny? Chce trafić do mediów? Jego zadaniem jest sędziowanie, a nie zostanie sławnym - stwierdził były numer trzy na świecie i były finalista Wimbledonu.
Wśród ekspertów i dziennikarzy zdania są podzielone, ale większość uważa, że Nouni jednak Nalbandiana skrzywdził, bo Argentyńczyk naprawdę mógł nie słyszeć, czy był aut, czy as. Podkreślano też, że na najbardziej kontrowersyjną w meczu decyzję, arbiter zdecydował się w kluczowym momencie spotkania, gdy powinien raczej kontrowersji unikać.
Skrzywdził kiedyś Radwańską
Nouni z kontrowersyjnych decyzji jednak słynie. Kiedyś skrzywdził Agnieszkę Radwańską na turnieju w Dausze. W pojedynku z Czeszką Lucie Safarovą, sędzia liniowy wywołał aut po zagraniu Czeszki, ale natychmiast poprawił się, krzycząc "correction!", czyli że piłka jednak zmieściła się w korcie, a on pospieszył się z oceną. W takiej sytuacji główny arbiter przerywa wymianę i zarządza powtórkę akcji. Radwańska zdecydowała się jednak wcześniej na challenge, czyli sprawdzenie na wideo, czy rzeczywiście piłka była dobra, a nie autowa. Jeśli miałaby rację i byłby aut, z miejsca dostałaby punkt. Powtórka pokazała, że sędzia słusznie się poprawił - piłka była dobra. I wtedy Nouni popełnił błąd, bo powinien zarządzić powtórkę, a przyznał punkt Czeszce, twierdząc, że tak stanowią przepisy.
Mimo trwających kilka minut protestów Agnieszki, Nouni nie zmienił decyzji. Kilka dni później federacja WTA oficjalnie przepraszała Radwańską za błąd arbitra.
JA też oglądałem ten mecz i uważam że sędzia skrzywdził Argentyńczyka , wrzawa była taka , że Argentyńczyk mógł faktycznie nie słyszećdecyzji sędziego , tym bardziej że sytuacja była faktycznie niejednoznaczna , liniowy krzyczy aut potem głowny zmienia ,gdyby sędzia chciał żeby gra była fair to powinien dopuścić challenge . A tak swoim uporem rozkojarzył i zdenerwował Nalbandiana który potem grał już bez koncentracji i robił proste błędy.
@jk.jaro nie pisz bzdur że rozstrzyganie tej akcji trwało 17 minut , to było raptem 3-4 minuty , z relacji tv w tym wrzasku kibiców na pewno nie byłpo słychać momentu co mówi Nalbandian i kiedy prosi o challlenge . Jak ktoś uważnie oglądał to widział że argentyńczyk w tym tumulcie faktycznie mógł nie orientować się w pierwszej chwili co zarządził sędzia . Jka się zorientował popatrzył na linię ( trwało toi kilka sekund ) i poprosił o challenge , należał mu się jak psu buda.
jk.jaro
0
@yem
jakie 17 minut ?!? Nic takiego nie napisałem, chyba 17 sekund, czasy podane przeze mnie to minuty filmiku załączonego do artykułu. A więc zaczęło się w 10 minucie i 40 sekundzie filmiku.
maz-48
0
Oglądałem końcówkę tego meczu na żywo i nie wydaje mi się, by sędzia skrzywdził Nalbandiana. Po prostu zastosował się do przepisów i tyle. Jeśli przepis mówi, że "challange" ma być zgłoszony natychmiast, to tak jest. Nalbandian tymczasem udawał głupiego, że nie słyszał.
Z drugiej jednak strony sędzia powinien pójść z duchem gry i sytuację rozstrzygnąć samemu wywołując challange (ma takie prawo), skoro zrobiła się taka awantura...
Gość: snake
0
@maz-48
otóż koleżko, sędzia sam nie może wywołać challange'u.
aprox99
0
a srednia zycia najnizsza,cos tu nie gra,takie same oszustwo jak z tymi zmianami klimatycznymi
10:40 Nalbandian nie usłyszał, 10:44 podchodzi do sędziego, 10:50 już wie o co chodzi i w tym momencie powinien prosić o challenge, tymczasem poszedł oglądać linię i gdy w 10:57 sędzia ogłosił deuce, to on dopiero po tym poprosił o sprawdzenie. To faktycznie było za późno.
do100jnik
Oceniono 5 razy
-5
i dlatego takiego goowna jak sport zawodowy nie oglądam, przecież tam wygrywa wyłącznie kasa