Sport.pl

Agnieszka Radwańska wygrała WTA Finals. Nie ma chwały bez cierpienia

Od zakończenia US Open do rozpoczęcia Mistrzostw WTA, Szarapowa, Halep, Kvitova, Pennetta i Safarova rozegrały łącznie o jedno spotkanie więcej od Radwańskiej. Nie miałem pojęcia, że przy takim natężeniu startów, sukces w Turnieju Mistrzyń jest dla człowieka możliwy - pisze na swoim blogu ?Vamos? komentator Eurosportu Marek Furjan.
2 : 1
Informacje
WTA Finals 2015 - Finał
Niedziela 01.11.2015 godzina 11:30
Wyniki szczegółowe
1 S
2 S
3 S
Wynik
A.Radwańska
6
4
6
2
P.Kvitova
2
6
3
1
Plan na kilka ostatnich tygodni był jasny: dogonić oddalający się pociąg z napisem Singapur 2015. Aby tego dokonać, Agnieszka Radwańska musiała zdecydować się na morderczy kalendarz startów. Żadna inna zawodniczka ze ścisłej czołówki nie rywalizowała w ostatnich tygodniach z taką intensywnością. Od rozpoczęcia turnieju w Tokio do rozegrania ostatniej piłki w imprezie w Tiencinie minęło zaledwie dwadzieścia osiem dni. W tym czasie Polka rozegrała aż szesnaście meczów o stawkę, bo o bilet do Singapuru biła się niemal do ostatnich chwil. Po odniesieniu czternastego zwycięstwa w ciągu czterech tygodni i zagwarantowaniu sobie udziału w Turnieju Mistrzyń, mogła z uczuciem wielkiej ulgi wycofać się z wcześniej planowanego startu w Moskwie.

Ci, którzy jeszcze nie doceniają morderczego, lecz skutecznego finiszu Polki, powinni przypomnieć sobie początek tego sezonu. Na odniesienie czternastu zwycięstw Agnieszka pracowała przez cztery miesiące - od styczniowego startu w Sydney aż do maja, gdy ślizgała się po czerwonej mączce w Madrycie. W sumie: dziewięć turniejów.

Pomimo zrezygnowania ze startu w stolicy Rosji, organizm smukłej Polki musiał być bardzo wyeksploatowany. Gdy dzielący się obowiązkami Krzysztof Guzowski i Jason Israelsohn doprowadzali organizm tenisistki do stanu używalności, przyszłe rywalki odpoczywały lub startowały ze zmiennym szczęściem. Biorąc pod uwagę czas od zakończenia US Open do rozpoczęcia Mistrzostw WTA, Szarapowa, Halep, Kvitova, Pennetta i Safarova rozegrały łącznie o jedno (!) spotkanie więcej od Radwańskiej. Trudno było oczekiwać, że Agnieszka wydusi ze zmęczonego organizmu siły na kolejnych pięć meczów.

A jednak wydusiła, chociaż każdy występ sprawiał jej coraz więcej bólu. Polka wygrała Turniej Mistrzyń (brała w nim udział po raz siódmy; w ostatnich trzynastu latach równie regularne były tylko Serena Williams, Maria Szarapowa i Jelena Dementiewa) i osiągnęła - jak sama przyznała - największy sukces w zawodowej karierze.

Radwańska rozegrała w tym sezonie aż siedemdziesiąt sześć spotkań. Spośród tych, które widziałem, chciałem wyróżnić dwa ostatnie. To, co zobaczyłem w pojedynkach z Muguruzą i Kvitovą przeszło moje oczekiwania. Już po meczu z Hiszpanką moja szczęka leżała przez długi czas na podłodze. Agnieszka była dynamiczna, agresywna i rozgrywała wiele punktów na swoich zasadach. Możliwie rzadko dopuszczała do sytuacji krytycznych, w których podeszwy jej obuwia szorowały w okolicy napisu "Singapur". Po tym pojedynku przyznałem, że był to najlepszy mecz Radwańskiej jaki kiedykolwiek widziałem. Zdania nie zmieniam.

Finał niejako potwierdził teorię, że gdy są dobre wyniki i dzika wola zwycięstwa, adrenalina jest w stanie uśmierzyć prawie każdy ból. Agnieszka w ostatnich dniach zmagała się z urazem uda, ale wsłuchana w słowa trenera Wiktorowskiego (podczas półfinału z Muguruzą: "Nie ma chwały bez cierpienia") postanowiła żyć z urazem w symbiozie. Zapomniała o wszystkich rzeczach, które miały prawo krępować jej tego dnia ruchy. Z transu nie wyszła do końca spotkania i być może dlatego pracujący podczas finałowego starcia fotoreporterzy nie wyślą do swoich agencji wyjątkowych zdjęć. Przed rokiem uśmiechnięta Serena Williams wyrzuciła w górę ramiona i puściła oczko do kamery. Dwa lata temu Amerykanka padła po finale z Na Li na kolana. Na pierwszy uśmiech Polki musieliśmy czekać do ceremonii wręczenia nagród. Zgaduję, że jej powściągliwa reakcja miała związek z katorżniczą pracą, jaką wykonała w ostatnim czasie. Być może w momencie rozluźnienia po ostatniej piłce sezonu uświadomiła sobie, jak cholernie wiele rzuciła na szalę, aby w ogóle umożliwić sobie podjęcie walki w Singapurze.

Jak zdążyliście już zauważyć, nie zacząłem tego wpisu od słów: "miałem przeczucie, że tak się stanie". Nie miałem pojęcia, że przy takim natężeniu startów, sukces w Turnieju Mistrzyń jest dla człowieka możliwy.

Dyskutuj z autorem na jego blogu "Vamos"

Piąta kreacja Radwańskiej w tym sezonie. Która najładniejsza? [ZDJĘCIA]






Czy Agnieszka Radwańska wygra w przyszłym roku turniej Wielkiego Szlema?
Więcej o:
Komentarze (15)
Agnieszka Radwańska wygrała WTA Finals. Nie ma chwały bez cierpienia
Zaloguj się
  • kania.u

    Oceniono 9 razy 5

    Bardzo dobry artykuł - gratulacje dla autora! Nikt wcześniej nie zestawił tych wiele mówiących faktów. Nie pokazał tak jasno, ile morderczej harówki musiała włożyć Polka , by dogonić i ...przegonić swoje silniejszei wyżej notowane koleżanki.
    Jeszcze raz brawo Agnieszka!

    A do rodaków prośba - już jej nie pouczajcie, jak ma grać, z kim ma pracować i co ma wygrywać!
    NIE DMUCHAJCIE BALONA OCZEKIWAŃ

  • octopus_buster

    Oceniono 6 razy 4

    No cóż, dziewczyna była w "szwungu", jak to mówią. I dlatego się udało. Ale teraz to nieźle odchoruje, niestety.

  • kmtk17

    Oceniono 8 razy 2

    Jak miło przeczytać normalny, RZECZOWY, artykuł, a nie bełkot znafcy Romera i jemu podobnych...

  • ryszardbed

    Oceniono 7 razy 1

    Agnieszka jest wielka! Powiem wiecej jest NAJWIEKSZA gwiazda w historii polskiego tenisa. Aga nic to psy szczekaja a karawana jedzie dalej. Nie przejmuj sie wpisami malolatow, oni sa zawiedzeni swoim zyciem I aby odreagowac musza kogos opluc, a aby to odregagowanie bylo skuteczne szukaja celow z pierwszych stron gazet! Wiemy ze psychicznie jestes silna I tak trzymaj. Nastepny sezon moze byc w calosci TWOJ... trzymam kciuki

  • starszy-65

    0

    Moim zdaniem Pani Agnieszka zasługuje na pochwały (ograniczone) bo naprawdę jest najlepszą tenisistką w dotychczasowej historii RP ale brak jej zadziorności, uporu i woli walki cechującej współczesne młodsze zawodniczki nie wspomnę o Serenie.

  • ml2403

    Oceniono 5 razy -1

    Nie rozumiem tylko tego ciągłego gadania o bólu. Gdyby naprawdę bolało tak jedną jak i drugą to zeszłyby z kortu. To były pewnie drobne naciągnięcia lub naderwania bez wpływu na poruszanie się po korcie. Nie można też wykluczyć pewnej dozy mistyfikacji. Najbardziej znana z tego jest Halep, która wydaje się, że za chwilę padnie, a potem goni po kilkanaście razy z jednego końca kortu na drugi

  • darek9999

    Oceniono 9 razy -1

    Ten wspaniały turniej mogła wygrać, bo.... To jedny w ktorym dostaje są lomot i grasz dalej.
    Nawet dwa razy lomot i możesz wygrać. Okazuje się, że ocena całego sezonu, sprowadza sie do jednego turnieju ( i to tez bez rewelacji 3 mecze na 5 wygrane).Odpadanie w pierwszych rundach, brak osiągnięć w szlemie nie wplywaja na ocenę. Ważny jest jeden turniej że ze zmeczonymi rywalkami po pełnym sezonie. Niemal każda znicvh grała od pierwszej rundy do przynajmniej półfinałów. Nie umniejszam sukcesu Radwańskiej( tak obludnicy, Radwańskiej, bo tak ma na nazwisko, dla was tylko wtedy gdy przegrywa. Gdy wygrywa to Isia-srysia, wazelina aż się sączy), ale trochę umiaru. Tenis kobiecy jest generalnie w kryzysie. Brak wyraznej liderki, osobowosci. Te babochlopy ryczące jak choooj wie co, czy tych dwóch braci Wiliamsow to zaprzeczenie kobiecej finezji jaka reprezentuje Radwańska. Wylaza z nas te kompleksy. Dostajemy pie...a, gdy o Polaku zagranicą napisza jedno dobre slowo. Jest sukces na koniec sezonu, ale bardzie medialny i finansowy niż sportowy. Wygranie jednego szlema to jest osiągnięcie. I tego Radwańskiej życzę.

  • tadeushek

    Oceniono 13 razy -1

    Gdyby nie rezygnacja Sereny na nic by się zdała szalona pogoń za Singapurem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX