Pierwszy tydzień
US Open nie dał odpowiedzi na pytanie, kto spośród głównych faworytów jest w najlepszej formie. Wielu ekspertom i dziennikarzom podoba się Federer, mówią, że znów fruwa, a nie biega po korcie, a wiadomo, że poruszanie się zawsze było kluczem do sukcesu Szwajcara. - Nie wiemy tylko, jak Federer zagra pod presją. Zawsze grał pięknie, gdy czuł, że dominuje nad rywalem, i tak było w pierwszych rundach - mówi John McEnroe, który komentuje mecze dla ESPN2. Pierwszy prawdziwy sprawdzian czeka Szwajcara zapewne w ćwierćfinale - szwedzki drwal Robin Söderling już ostrzy topór.
Andy Murray też zwycięża łatwo i jego zwolennicy powtarzają swoją mantrę - najlepszy na tej nawierzchni, najbardziej różnorodny arsenał zagrań, bajeczna technika. Ale rośnie też grupa zwolenników tego, którego wśród faworytów wymieniano na końcu, czyli Rafaela Nadala. Biadolenie, że nawierzchnia Flushing Meadows jest dla niego za szybka, cichnie z każdą rundą. Powszechny staje się za to podziw dla innej cechy Hiszpana. Było ją dobrze widać w meczu II rundy z Denisem Istominem z Uzbekistanu. W tie-breaku drugiego seta Istomin prowadził już 5-1, wygrał właśnie piłkę po przepięknej akcji i dwie kolejne dzieliły go od seta. Stadion bił brawo dwie minuty. W tym czasie Rafael Nadal zmrużył oczy, zrobił minę jakby za chwilę miał walczyć z bykiem na gołe ręce i... nie przegrał już ani jednej piłki. Z 5-1 zrobiło się 5-7, koniec seta. Stadion wprost ryknął z zachwytu. - Ten facet jest niezniszczalny psychicznie, to jest jego największa siła. Ciężko będzie go zatrzymać - mówi McEnroe.
Silny psychicznie jest też Albert Montanes, który w I rundzie obronił trzy meczbole z Michałem Przysiężnym. Hiszpan awansował właśnie do 1/8 finału. Kolejny po Polaku rywal okazał się bowiem łatwy, a w III rundzie Japończyk Kei Nishikori skreczował po przegraniu pierwszego seta z powodu kontuzji. - Nie dobijajcie tymi newsami biednego Michała - uśmiechnął się kwaśno deblista Mariusz Fyrstenberg, komentując pech Przysiężnego, który przez pierwsze kilka dni wciąż utrzymywał się w czołówce najlepiej serwujących z wynikiem 20 asów w meczu.
U kobiet jak rozpędzony walec po miękkim asfalcie mknie do przodu Karolina Woźniacka. Dunka polskiego pochodzenia w trzech meczach straciła trzy gemy, bijąc po drodze m.in. reprezentantki Tajwanu 6:0, 6:0 i 6:1, 6:0. To najlepszy początek kobiecego turnieju od 1976 r., gdy dwa gemy w trzech meczach straciła Chris Evert.
Rozstawiona z jedynką Karolina w Nowym Jorku przeistoczyła się w prawdziwą gwiazdę, bryluje w telewizji, żartuje z dziennikarzami na konferencjach, wzorem Sereny Williams zaczęła też solidnie przykładać się do pisania na Twitterze (rodzaj mikroblogu), na którym np. zakomunikowała fanom, że zamówiła sobie do pokoju hotelowego mikrofalówkę, bo naszła ją ochota na ciepłe śniadanko bez zdejmowania kapci. Wpisy Karoliny śledzi już 26 tys. osób. Do Sereny trochę jeszcze brakuje - Amerykanka ma 1,7 mln fanów. - Marketing totalny. Karolina cały czas podpisuje nowe kontrakty reklamowe, poza kortem zarabia już kilka milionów dolarów. Ile dokładnie, nie wiemy, może dwa, a może już cztery - mówi duński dziennikarz. Woźniacka to już nie tylko umowa z Adidasem, którego jest teraz największą gwiazdą, prezentującą najeksluzywniejszą kolekcję produkowaną we współpracy ze Stellą McCartney. Została też twarzą American Express i dziesiątek innych firm, nie tylko europejskich.
Dopiero jednak w IV rundzie Dunka zagra pierwszy trudny mecz. Zmierzy się z Marią Szarapową, która też idzie jak burza. W III rundzie Rosjanka zmiotła z kortu Amerykankę Beatrice Caprę 6:0, 6:0.
Chcesz być nową Szarapową? - zaczepiali Karolinę na konferencji dziennikarze. Podtekst jest oczywisty, Rosjanka to marketingowa królowa tenisa - na reklamach i sponsoringu zarabia ponad 25 mln dol. rocznie. - Nie, zawsze wolałam Annę Kurnikową - rezolutnie wybrała "tę drugą" Karolina.
Pretendentka do tronu zagra z królową w elektryzującym hicie, który zapewne będzie wydarzeniem dnia poniedziałkowej sesji wieczornej. Karolina to mistrzyni defensywy, ma nogi ze stali (gra właśnie trzeci turniej z rzędu, w Montrealu i New Haven wygrała, jej bilans meczów od Wimbledonu to 17-1) i przebija za siatkę dosłownie wszystko. - Ale Szarapowa ma w ręku rakietę, której Dunka nie ma, i jeśli będzie trafiać w kort, powinna zwyciężyć. Rosjanka jest w tym roku zdeterminowana, żeby wygrać - powiedział Sean Randall z Tennis-X.com.
Chinka Shuai Peng, która z wściekłą mocą atakowała i wyrzuciła z turnieju Agnieszkę Radwańską, tak się przy tym zmęczyła, że następnego dnia wycofała się z US Open. Powiedziała, że boli ją łokieć. Niemka Andrea Petkovic bez walki awansowała do 1/8 finału.
Polskie deble walczą Rozstawieni z dziewiątką Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonali w II rundzie debla Amerykanów Ryana Harrisona i Roberta Kendricka 6:7 (2-7), 6:3, 7:6 (7-4) i jeden mecz dzielił ich od awansu do ćwierćfinału. Kolejnymi rywalami Polaków byli Francuz Jérémy Chardy i Niemiec Christopher Kas. - Z jednej strony to świetne losowanie, bo nie trafiamy na rozstawioną parę. Ale na Kasa musimy uważać, bo pary z nim w składzie jeszcze nigdy nie pokonaliśmy. On gra bardzo nietypowy tenis - mówił "Gazecie" Fyrstenberg. Ten mecz, podobnie jak spotkanie III rundy debla Agnieszki Radwańskiej i Marii Kirilenko z Lisą Raymond i Rennae Stubbs, zakończył się po zamknięciu wydania "Gazety". Dziś o ćwierćfinał debla grają
Łukasz Kubot i Oliver Marach, którzy zmierzą się Portugalczykiem Frederico Gilem i Hiszpanem Danielem Gimeno-Traverem. Kubot potwierdził w sobotę "Gazecie", że w challengerze w Szczecinie (od 13 września) zagra tylko pod warunkiem, że nie powiedzie się mu się w deblu na US Open.
WOKÓŁ KORTÓW Tenis ciągle rasistowski? - Czarni powinni zakładać własne kluby tenisowe, inaczej nie będą w stanie pójść w ślady moich córek. Środowisko tenisowe w Ameryce nie chce Afroamerykanów, bo boi się, że pojawią się nowe Sereny i Venus, które zdominują sport - powiedział Richard Williams w kontrowersyjnym artykule, który ukazał się w sobotnim "New York Timesie".
Williams twierdzi, że Ameryka kompletnie nie wykorzystała potencjału jego córek, by otworzyć się na czarną społeczność. - Prawda jest taka, że tenis boi się zalewu uzdolnionych sportowo murzyńskich dzieci, bo na dłuższą metę mogłoby to doprowadzić do ich dominacji, tak jak stało się to wcześniej w baseballu, koszykówce i footballu - stwierdził Williams. Ojciec tenisistek, które w ostatnich kilkunastu latach zdobyły 32 wielkoszlemowe tytuły w singlu i deblu, podkreślił, że wyjściem z sytuacji byłyby kluby i ośrodki treningowe skierowane wyłącznie do czarnoskórych. - Pomysły pana Williamsa to powrót to segregacji, błędne rozumowanie - odpowiada Chris Widmaier z amerykańskiej federacji (USTA). W latach 50., 60. i 70. istniał podział i rzeczywiście czarnoskórzy tenisiści odnosili sukcesy - m.in. Arthur Ashe i Althea Gibson. - Obecnie działa system pozwalający na dostęp do sportu dla każdego. Jeśli chcesz grać, jesteś zdolny i ciężko pracujesz, nie musisz mieć pieniędzy, damy ci stypendium i będziesz grał. To zdrowy system - twierdzi Widmaier. Williams uważa jednak, że pod pozorem otwartości tenis wciąż chce być głównie białym sportem. Także dosłownie.
Hello, Jamaica! Na tenisowej mapie świata pojawiła się
Jamajka. Długie, czarne dredy, bródka, na butach świecące neonowe sznurówki, na piersi niepasująca do "odjechanej" reszty reklama "Air Berlin" - tak wygląda 25-letni Dustin Brown, który słucha oczywiście Boba Marleya, a w US Open odniósł pierwsze od 36 lat wielkoszlemowe zwycięstwo dla Jamajki. Brown, poza fryzurą, wyróżnia się tym, że nigdy nie siada na krześle w przerwach. - Trzy lata temu uświadomiłem sobie, że jak odpocznę, to gorzej potem gram - stwierdził. Od tego czasu awansował z 700. na 123. miejsce na świecie. W II rundzie Brown miał jednak pecha, bo wpadł na Andy'ego Murraya. Poległ w trzech setach, a potem powiedział: - Może ludzie na Jamajce zaczną się interesować tenisem, w końcu ja gram w roku trochę częściej, niż Usain Bolt biega na setkę.
Co ciekawe, niedługo Murray i Brown mogą zagrać... w jednej drużynie. Brytyjczycy próbują bowiem podkupić Jamajczyka, by grał w ich reprezentacji w Pucharze Davisa.
Bójka na trybunach Podczas meczu Novaka Djokovicia z Philippem Petzschnerem na trybunach kortu centralnego 40-letnia Tracey
Falco, wspomagana przez ojca, rzuciła się na 27-letniego Josepha Pedevilla, który zbyt głośno i wulgarnie komentował wydarzenia na korcie. Później okazało się, że Pedeville to nałogowy hazardzista, który postawił na mecz duże pieniądze. "New York Post" zrobił z bójki czołówkę sobotniej gazety.
120 milionów dolarów zarobi w tym roku Amerykańska Federacja Tenisowa (USTA) na organizacji US Open, z czego aż 60 mln przypada na prawa reklamowe i sponsorskie. Dochód z US Open to aż 80 proc. rocznego budżetu USTA
260 tysięcy hamburgerów zjadają kibice podczas US Open