Spotkanie rozegrano na korcie numer 12 w potwornym upale - na
US Open od kilku dni jest blisko 40 stopni Celsjusza w cieniu, organizatorzy są prawie pewni, że to najgorętszy początek turnieju w historii (prawie, bo brakuje dokładnych danych z XIX wieku).
Pogoda nie miała jednak żadnego znaczenia dla tego, co działo się na korcie. Garcia-Lopez (ATP 53) szybko przejął kontrolę nad meczem. Pomagał mu niezły serwis, dobre czucie piłki w dłuższych wymianach, świetny return, ale przede wszystkim pomagał mu Kubot, który tego dnia wyjątkowo często się mylił i podejmował złe decyzje.
Początkiem końca Polaka był słaby pierwszy serwis (ledwie 57 proc. wygranych piłek), który zamiast stać się kopalnią punktów był głównie powodem kłopotów. Kubot zaplanował sobie, że solidnego w grze z głębi kortu Hiszpana będzie zaskakiwał ciągłymi wypadami do siatki. Ale przy tak kulejącym serwisie, kończyło się to często tragicznie, by nie powiedzieć groteskowo - Hiszpan mijał Polaka z dziecinną łatwością. Dostarczycielem punktów dla Garcii-Lopeza był też forhend Kubota, rozregulowany jak zegarek po zderzeniu z młotem kowalskim.
W trzecim secie Kubot zacisnął jednak zęby, wsłuchał się w doping polskich kibiców, i wreszcie grał równo, a momentami nawet dobrze. Doczekał się nagrody, bo Garcia-Lopez miał nagłe załamanie i przy 5:3 Polak serwował, żeby wygrać seta. Ale znów zaczął serwować fatalnie, trafiał w siatkę i przegrał gema do zera. - Co on robi?! - irytował się jeden z polskich kibiców. Po chwili znów mogło być pięknie, bo Hiszpan wpadł w tarapaty przy własnym podaniu. Kubot nie wykorzystał jednak dwóch setboli - najpierw zagrał bekhend w siatkę, a potem rywal posłał asa.
W tie-breaku wszystko wróciło do normy z pierwszych dwóch setów - Hiszpan dominował, a Kubot się mylił.
Wygląda na to, że Polak ciągle nie może się odnaleźć po kontuzji kostki, której doznał na treningu po Wimbledonie. Od powrotu na kort dwa tygodnie temu nie udało mu się jeszcze w singlu wygrać żadnego meczu.
Lepiej radzi sobie w deblu, gdzie biegać musi zdecydowanie mniej - razem ze swoim partnerem Oliverem Marachem awansowali już do II rundy, gdzie zmierzą się albo z Niemcem Benjaminem Beckerem i Argentyńczykiem Leonardo Mayerem albo z Czechem Leosem Friedlem i Serbem Dusanem Vemiciem.