Sport.pl

US Open. Radwański: U kobiet zdarzyć może się wszystko, nawet zwycięstwo Agnieszki

Jakub Ciastoń, Nowy Jork
27.08.2010 , aktualizacja: 27.08.2010 21:58
A A A Drukuj
Agnieszka Radwańska Fot. JOHN SOMMERS II REUTERS Agnieszka Radwańska
- US Open wśród kobiet zapowiada się wyjątkowo ciekawie. Zabraknie Sereny i Henin, a w czołówce jest mnóstwo znaków zapytania. Możemy mieć niespodziewany finał, jak w Paryżu, gdy o tytuł grała Schiavone ze Stosur. Znów może wygrać ktoś, kto w ogóle nie jest na razie brany pod uwagę, np. Agnieszka - mówi Sport.pl trener Robert Radwański.
Agnieszka Radwańska
Fot. Chris Carlson AP
Agnieszka Radwańska
SERWISY
W Nowym Jorku po kilku dniach deszczowych w piątek z nieba znów zaczął lać się wyłącznie żar. Osoby niezaopatrzone w kremy szybko zamieniały się w czerwone skwierczące pomidorki. Było tych pomidorków całkiem sporo, bo na Flushing Meadows wstęp dla publiczności aż do niedzieli jest wolny - na trwające eliminacje, do sklepu po koszulkę albo po ociekającego tłuszczykiem hamburgera za 8 dol. może wejść każdy.

Agnieszka Radwańska trenowała z daleka od tłumów i zapachu (lub "smrodu" jak sama woli mówić) hamburgerów - na korcie treningowym numer 19, znajdującym się w parku Corona, już poza kompleksem USTA.

Polka przez półtorej godziny odbijała z Rosjanką Jeleną Wesniną. Trening skończyła efektowna bitwa na woleje - obie tenisistki stanęły kilka metrów od siatki i mocno przebijały piłki. Po 25-30 uderzeniach Wiesnina skapitulowała jako pierwsza i uderzyła w końcu w siatkę.

Marta Radwańska, mama Agnieszki, opowiadała, że całą rodziną dopiero w czwartek przyjechali do Nowego Jorku. Mają od kilku lat upatrzone miejsce niedaleko New Haven w stanie Connecticut, gdzie można w spokoju trenować aż do rozpoczęcia US Open. - Świetne warunki, korty, baseny, siłownie, bardzo dobrze się tam zawsze czujemy - stwierdziła mama Agnieszki i młodszej Urszuli. Pobyt w ośrodku tenisistkom się opłaca, bo jest wpisany na oficjalną listą i traktowany jako korty treningowe US Open. Na pobyt maja zniżki, a same korty całkiem za darmo.

Agnieszka nie grała w tym tygodniu w turnieju w New Haven, bo po zeszłorocznej przygodzie z kontuzjami, zrezygnowała z obciążających występów tuż przed US Oen. I teraz oceniła decyzję jako bardzo słuszną. - Ręka nie boli, czuję się świetnie. Ostatnio prześladują mnie nie kontuzje, ale Kuzniecowa z Szarapową, ale poza tym, jestem raczej zadowolona z wyników - powiedziała Sport.pl uśmiechnięta Radwańska. Szarapowa i Kuzniecowa pokonały Polkę w ostatnich turniejach w Cincinnati i Montrealu (III rundy), ale wcześniej udało jej się dojść do półfinału w Stanford i finału w San Diego.

- Szarapowa jest teraz w świetnej formie, to jedna z faworytek US Open. W Cincinnati powinna właściwie wygrać, w finale miała meczbole z Clijsters, ale się zagotowała, a potem spadł deszcz i Belgijka się przebudziła. Agnieszka miała po prostu pecha w losowaniu, że wpadła na nią tak wcześnie - stwierdził Robert Radwański, ojciec i trener najlepszej polskiej tenisistki. - Co innego mecze z Kuzniecową, oba [grały też w finale w San Diego] były do wygrania. Agnieszka nie wykorzystała w nich wielu okazji - przyznał trener. - Oczywiście "Kuzi" zastosowała w końcówce stary numer z wyjściem do toalety. Już tyle razy tak wybijała Agnieszkę z rytmu, nie lubimy tych jej trików - kręcił głową Radwański. - Podsumowując ostatni miesiąc, trzeba jednak przyznać, że Agnieszka ma za sobą okres dobrej gry. Znaczenie miało chyba to, że Ula wróciła po kontuzji i obie siostry znów razem trenują. To są jednak zupełnie inne treningi, na wyższym zaangażowaniu.

Agnieszka, rozstawiona z nr. 9, w I rundzie US Open zmierzy się z Hiszpanką Arantxą Parrą Santonją (WTA 55), a Urszula, która skorzysta ze swojego zamrożonego przed kontuzją rankingu 75 (w rzeczywistości jest 328.), zagra z Rosjanką Anną Czakwetadze (WTA 72). - Hiszpanki za bardzo nie znamy, Agnieszka nigdy z nią nie grała. Wiemy tylko, że gra oburęczny nie tylko bekhend, ale też forhend. To taki drugi hiszpański garnitur, raczej będzie się trzymać z tyłu kortu, ale nie ma co ukrywać, że Agnieszka jest faworytką i powinna wygrać - mówi Radwański. - Ula ma szansę, bo Czakwetadze nie jest już tak mocna jak w czasach, gdy ocierała się o pierwszą "dychę", ostatnie dwa lata miała słabe. Jeśli Ula zagra dobrze, powinna zwyciężyć.

Trener w kolejne rundy córek tradycyjnie już nie chciał się wpatrywać, żeby nie zapeszać. Stwierdził jednak, że tegoroczny US Open wśród kobiet może mocno zaskoczyć kibiców. - Zabraknie Sereny i Henin, a w czołówce jest mnóstwo znaków zapytania. Możemy mieć niespodziewany finał, jak w Paryżu, gdy o tytuł grała Schiavone ze Stosur. Znów może wygrać ktoś, kto w ogóle nie jest na razie brany pod uwagę, np. Agnieszka - stwierdził. Ale nie byłby sobą, gdyby po chwili nie dodał: - Oczywiście jeśli będzie w formie, bo na razie jest, ale u kobiet forma często bywa zmienna.

Radwańscy rozglądają się też na US Open za nowym menedżerem. Po Wimbledonie rodzina rozstała się z Victorem Archutowskim. - Na razie cisza - podsumował krótko Radwański.

W piątkowy wieczór Agnieszka z Ulą wybierały się na players party, a w sobotę wszyscy polscy tenisiści zostali zaproszeni na przyjęcie do polskiego konsulatu w Nowym Jorku.

Nieregularna relacja live z US Open na Twitterze Jakuba Ciastonia »


Podziel się