Serena Williams, mimo że była zdecydowaną faworytką, przegrała finał US Open z Samanthą Stosur. Kluczowy wydaje się moment, gdy Amerykanka została pozbawiona punktu za okrzyk. Po tej decyzji pokłóciła się z sędziną. O sprawie piszą też amerykańskie media.
"Williams posłała w stronę sędziny po tej decyzji serię zniewag. Cała scena była dużo bardziej obrzydliwa niż jej "popis" dwa lata temu w tym samym miejscu" - napisano w USA Today nawiązując do zachowania Williams podczas półfinału US Open dwa lata temu z Kim Clijsters. Tamten pojedynek zakończył się po tym, jak niezadowolona z decyzji arbitra Amerykanka obraziła sędziego, który odebrał jej za to decydujący punkt. - Klnę się na boga że wezmę tę piłkę i wepchnę ci ją do gardła, słyszysz? - powiedziała wtedy tenisistka.
"Po raz drugi w ciągu ostatnich trzech lat wybryk Williams przesłonił fantastyczny występek jej rywalki. Całe zamieszanie spowodowało szał na trybunach. Gwizdy były tak donośne, że Stosur długo musiała czekać, aż będzie mogła zaserwować" - czytamy w New York Times.
Dziennikarz ESPN Greg Garber w pełni zgadza się z decyzją sędziny w tej sytuacji: "Eva Asderaki słusznie przyznała punkt dla Stosur. Styl życia Sereny, jej skupienie i podejście do tenisa jest od dawna kwestionowane. Ale ona nadal potrafi posyłać bomby w stronę rywalek. Mimo jej obecnych braków fizycznych, dalekiej pozycji w rankingu i dość swobodne podchodzenia to sportu, to nadal jest tenisistka, która może wszystko wygrywać".
Chciałem napisać, że każdemu może się zdarzyć, ale... przecież innym tenisistom to się nie zdarza. A u Sereny to już recydywa. Liczę na jakąś reakcję ze strony WTA.»