Sport.pl

Reprezentacja Polski. PZPN nie obniży cen biletów

Piach zamiast murawy, beton zamiast krzesełek, gotowa bursztynowa kopuła i droga dojazdowa, która będzie jednak zamknięta dla kierowców. Tak wygląda PGE Arena trzy tygodnie przed inauguracyjnym meczem Polska - Francja. - Ciężko jednoznacznie stwierdzić, co konkretnie nie będzie gotowe, bo staramy się zdążyć ze wszystkim - mówi menedżer stadionu w Gdańsku, Michał Fijałkowski.
W Gdańsku nie kryją obaw, czy zaplanowane na 9 czerwca otwarcie stadionu będzie sukcesem. Gdy spogląda się z zewnątrz, bursztynowa obudowa zapiera dech w piersiach. Wokół stadionu widać gorączkowe prace.

- Ciężko jednoznacznie stwierdzić, co konkretnie nie będzie gotowe, bo staramy się zdążyć ze wszystkim. Spodziewać się można jednak, że nie będą działać systemy dodatkowe, takie jak np. telewizja stadionowa - mówi menedżer ds. marketingu i PR spółki Biuro Inwestycji Euro Gdańsk 2012 Michał Fijałkowski.

Wątpliwości jest więcej, bo na trybunach brakuje krzesełek. - Jest ich już ponad 50 proc. Za dziesięć dni będą wszystkie - zapewnia Fijałkowski.

Kolejnym problemem może być murawa. Dziś zamiast niej jest piach. Na początku kwietnia była mowa, że nowa nawierzchnia na stadionie zostanie położona 15 maja. - Początek rozwijania murawy zaplanowano na 25 maja, bo teraz odbywa się montaż instalacji grzewczej. Trawa potrzebuje ok. dwóch tygodni, aby się zakorzenić, więc wszystko powinno być w porządku - wyjaśnia Fijałkowski.

Mimo opóźnień organizatorzy chcą, by spotkanie Polska - Francja wyglądało jak mecz na Euro 2012. Wszyscy - 140 wolontariuszy, służby medyczne itp. - będą pracować tak, jakby odbywało się spotkanie mistrzostw. UEFA chce, by równo rok przed mistrzostwami europejskie media zobaczyły, jak wyglądają przygotowania do turnieju. Otwarcie PGE Arena Gdańsk obejrzy kilkudziesięciu zagranicznych dziennikarzy zaproszonych przez europejską federację.

Reporterzy polecą najpierw do Doniecka na mecz Ukrainy z Francją. Bilety kosztują tam - w przeliczeniu - od 17 do 70 zł i obiekt wypełni się do ostatniego miejsca.

W Gdańsku nie jest to takie pewne.

Odkąd PZPN ogłosił, że wejściówki mają kosztować 80, 160 i 240 zł, w internecie zawrzało. Część kibiców nawołuje do bojkotu spotkania. - Przy takich cenach na mecz się nie wybieram. Nie chcę być na otwarciu dla garstki ludzi - powiedział w środę premier Donald Tusk.

Minister sportu Adam Giersz obawia się, że w Gdańsku gości powitają puste trybuny.

Chce, by PZPN obniżył wysokie ceny biletów. Związek jest nieugięty. - Ceny się nie zmienią. Nie ma szans, zostały ustalone uchwałą zarządu - mówi rzecznik PZPN Agnieszka Olejkowska. - Nic nie wiem o wizycie zagranicznych dziennikarzy, ale rzeczywiście byłoby głupio, gdyby zobaczyli piękny, ale pusty obiekt.

Związek przygotował zniżki. Dzieci do lat 12 zapłacą tylko złotówkę. Tyle samo - osoby niepełnosprawne i ich opiekunowie, ale dla nich liczba biletów ma być ograniczona. Decydować będzie kolejność zgłoszeń. Kobiety dostaną 25 proc. zniżki, a emeryci, którzy ukończyli 60 lat - 50 proc.

Na razie biletów nie ma w sprzedaży.

Podczas otwarcia stadionu we Wrocławiu zaśpiewa George Michael »


Więcej o: