Sport.pl

Liga niemiecka. Imperium kontratakuje, a mistrz traci lidera

Borussia Dortmund po zdobyciu mistrzostwa woli wszystkich pracowników zmotywować solidnymi premiami, niż ruszyć do wyścigu po największe gwiazdy. Tę najważniejszą według klubu - trenera - zatrzyma. Ale żegna się z Nuri Sahinem.
Reprezentant Turcji jest reżyserem gry Borussii, ale nie oparł się pokusie z Madrytu i w poniedziałek ma ogłosić, że przenosi się do Realu. Według dziennika "Ruhr Nachrichten" w niedzielę Sahin miał jeszcze spotkać się z kierownictwem klubu z Dortmundu, ale to bez znaczenia. Tym bardziej że Borussia już zatrudniła następcę - 20-letniego Ilkaya Gundogana, reprezentanta niemieckiej młodzieżówki.

Borussia zakładała raczej odejście innego z podstawowych graczy - Lucasa Barriosa. Odejście Sahina jest traktowane niczym zdrada - tym bardziej że świetnie grający pomocnik ostatnio zaczął wyraźnie się oszczędzać i nie ryzykował na boisku. O transferze poinformował nie sam, ale niejako przez partnera z drużyny. Barrios w radiowym wywiadzie wyznał wprost, że odejście Sahina jest przesądzone i to dobry wybór. - Został teraz rzecznikiem Nuriego? - złośliwie pytał Michael Zorc, dyrektor Borussii.

Odejście Sahina jest dla Borussii symboliczne - jego kulisy pokazują, jak bardzo nowy mistrz Niemiec zmienił się w ciągu zaledwie dwóch lat. W 2009 r., kiedy Sahin przedłużał kontrakt, wywalczył w umowie zapis, że będzie mógł odejść za skromne 10 mln euro - teraz jest wart dwa razy więcej. Niską cenę wykorzysta, zapewne negocjując pensję w Realu.

Ale to nie piłkarzy szefowie Borussii uważają za największą gwiazdę zespołu - jest nią trener Jürgen Klopp. - To kluczowa postać w zespole, nasz najlepszy transfer. Nie wyobrażam sobie Borussii bez niego. Jeśli odejdzie, chciałbym być już na emeryturze - mówi prezes klubu Hans Joachim Watzke. Zapytany w "Ruhr Nachrichten", co stanie się, jeśli po Kloppa zgłosi się Barcelona, odpowiedział krótko: - Zostanie w Dortmundzie do końca czerwca 2014 r. Przynajmniej.

Przed startem w Lidze Mistrzów bardzo mało prawdopodobne jest zatrudnianie drogich gwiazd. Borussia chciałaby mieć w zespole więcej piłkarzy o mentalności Kevina Grosskreutza czy Dede - skromnych, gotowych związać się na lata z Dortmundem.

Borussia będzie szukać przede wszystkim zawodników ofensywnych. O obronę się nie obawia. I to nawet mimo że stoperem Matsem Hummelsem zainteresowany był Inter Mediolan i Barcelona. Klopp jest pewny, iż jego kluczowy obrońca nie odejdzie - nie tylko dlatego, że ma kontrakt ważny do 2014 roku. - Mamy w drużynie ludzi, których stosunek do Dortmundu wiąże mocniej niż jakiekolwiek umowy - tajemniczo mówi szkoleniowiec Borussii.

Po zdobyciu mistrzostwa Borussia będzie miała spore możliwości finansowe, ale według deklaracji prezesa nie zamierza stawać do licytacji o gwiazdy. Pieniądze wyda na spłatę długów - ma ich ok. 50 mln euro - i premie za tegoroczny sukces. Otrzymają je wszyscy piłkarze i pracownicy - nawet ci szeregowi mogą liczyć na niemałe czterocyfrowe kwoty. Latem na wzmocnienia przeznaczonych ma być zaledwie około 10 mln euro. - Pokazaliśmy, że to nie pieniądze strzelają bramki. Ale jestem pewien, że teraz imperia zaczną kontratak - mówi o przyszłości prezes Borussii.

"Nie byliśmy wtedy najładniejszą panną młodą"

Hans Joachim Watzke tłumaczy, dlaczego Borussia zgodziła się w 2009 r. podpisać z Sahinem niekorzystny dla siebie kontrakt

150. kiboli wbiegło na murawę w meczu Bundesligi »


Więcej o: