Wioślarstwo. 157. edycja Boat Race. Oksford - Cambridge, czyli do ostatniej kropli potu

27.03.2011 18:01
Członkowie ekip Cambridge i Oxfordu

Członkowie ekip Cambridge i Oxfordu (Fot. Alastair Grant AP)

"Nie widzę dokładnie, kto prowadzi, ale na pewno Oksford lub Cambridge" - to jeden z najsłynniejszych komentarzy sportowych w dziejach mediów. Padł w BBC w 1949 roku podczas słynnych regat. Także w tą sobotę ćwierć miliona ludzi wyległo na brzegi Tamizy w Londynie, żeby zobaczyć, jak ósemka Oksfordu pokonuje faworyzowaną osadę Cambridge. Zwycięstwo kosztowało każdego wioślarza ok. 1200 godzin treningu. W nagrodę nie dostali ani pensa.
Cambridge uchodziło za faworyta, bo miało cięższą załogę (w sumie o blisko 9 kg), a jedną z reguł w ostatnich latach było to, że więcej kilogramów mięśni przekładało się na lepszy wynik. Za "Light Blues" - tak nazywani są wioślarze Cambridge - przemawiało też większe doświadczenie. W osadzie mieli czterech uczestników z poprzednich edycji wyścigu, na czele z 30-letnim Australijczykiem Hardym Cubachem i Derekiem Rasmussenem, który był w zwycięskiej ekipie z 2010 r.

Oksford, czyli "Dark Blues", przypominali przy rywalach przedszkole - mieli aż pięciu wioślarzy poniżej 22 lat, a na dokładkę 18-letniego sternika, najmłodszego w tej roli od 1911 r. Jedynie ich kapitan, Walijczyk Ben Myers, brał już udział w Boat Race. Bukmacherzy zdecydowanie stawiali więc na Cambridge.

157. edyja wioślarskiego wyścigu Boat Race [GALERIA]



Jedna stopa albo zatonięcie

- Nigdy nie wierz bukmacherom. Rok temu faworytem był Oksford, a przegrał. W tym wyścigu jest za dużo zmiennych, by dało się cokolwiek przewidzieć - opowiadał mi we wtorek John Collard, szef biura prasowego Boat Race. Collard urzęduje w ponadstuletnim drewnianym budynku należącym do London Rowing Club, oddalonym o blisko 300 m od mostu Putney w południowo-zachodniej części Londynu, czyli w miejscu, gdzie od 1856 r. znajduje się linia startu regat (wcześniej przez kilka lat była w Hanley). Budynek, jak i cała okolica, wygląda skromnie, wręcz niepozornie. Wokół szykującej się do treningu osady Cambridge z filigranową, ważącą 53 kg sterniczką Liz Box (od 30 lat kobiety mogą być sternikami) nie było fotoreporterów i dziennikarzy. Wioślarzy wchodzących do wody mijały co najwyżej mamy na spacerze z dziećmi.

- To normalne. Wrzawa będzie dopiero w dniu wyścigu. Ok. 150 dziennikarzy, ponad 200 krajów pokaże relację lub migawki, m.in. Chińczycy. W BBC regaty ogląda co roku ok. 6-7 mln Brytyjczyków, więcej niż Formułę 1 na Silverstone czy niektóre finały Wimbledonu - opowiadał Collard, który tak jak osada Cambridge na brzegu wyglądał bardzo samotnie w pustym pomieszczeniu, otoczony jedynie stuletnimi obrazami, wiosłami i innymi pamiątkami wiszącymi na ścianach. Wśród nich wyróżniała się drewniana tablica z wyrytymi datami kolejnych wyścigów, informacją, kto wygrał i z jaką przewagą. "1829, Oxford, easily" - to pierwszy wpis. "Easily", czyli "łatwo", oznacza, że Oksford zwyciężył o kilka długości łodzi. "2003, Oxford, 1 foot" - jedna stopa, czyli ok. 30 cm, to najmniejsza różnica w historii. Wyścig z 2003 r. uznawany jest za najlepszy także ze względu na dramatyczną rywalizację między rodzonymi braćmi Davidem i Jamesem Livingstonami, opisaną potem w książce "Blood over water".

Uwagę przykuwa też napis: "1978, Oxford, Camb. sank". O co chodzi? - Zawody są rozgrywane bez względu na pogodę. W 1978 r. potwornie wiało z zachodu, szły ogromne fale, Cambridge zatonęło. Według regulaminu jedynie mgła uniemożliwiająca widoczność może spowodować odwołanie zawodów - wyjaśnił Collard. Zatonięcie decydowało o wyniku trzykrotnie. Raz zatonęły obie osady, ale wyścig wtedy powtórzono. Jedyny remis padł w 1877 r. Sędziowie uznali, że łódki minęły linię mety jednocześnie.

Dramatycznie było też m.in. w 2002 r., gdy Sebastian Mayer z Cambridge zemdlał z wyczerpania, ale jego siedmiu kolegów długo umiało utrzymać tempo i o mało nie wygrało wyścigu. Oksford doścignął ich dopiero w końcówce.

Na falach przypływu

Kilka dni temu wioślarze z Cambridge pomagali wyciągnąć z wody samochód, który ktoś nieopatrznie zostawił nad brzegiem. Collard przypiął zdjęcie ósemki dźwigającej pojazd obok wycinków artykułów z gazet. Auto zostawił przybysz spoza Londynu nieświadom tego, że na tej części Tamizy, zwanej Tideway, przypływ potrafi czasem sięgać kilku metrów. To właśnie na wznoszącej się wodzie przypływu idącej od wschodu, czyli wbrew nurtowi rzeki, rozgrywane są regaty między Oksfordem i Cambridge.

- Wyścig jest uzależniony od przypływu, zawsze zaczyna się na godzinę przed wysoką wodą w Putney, dlatego czasami telewidzów jest mniej. Po prostu wypada w trakcie meczów Premier League - opowiadał dyrektor biura zawodów. W tym roku takiego ryzyka nie było. Walia grała z Anglią w eliminacjach Euro 2012 przed przypływem.

Na liczącej 6,8 km trasie z Putney do Mortlake (4 mile 374 jardy) - która biegnie m.in. obok stadionu Craven Cottage (grają tam piłkarze Fulham), meblowego sklepu Harrodsa w Knightsbridge, pod mostami Hammersmith i Barnes aż po browary Mortlake i metę koło Chiswick Bridge - gromadzi się co roku ok. 250 tys. widzów. Organizatorzy wydają specjalny przewodnik po pubach wzdłuż trasy, gdzie, sącząc piwo, można śledzić zawody. W dwóch miejscach na trasie stoją też gigantyczne ekrany. Rekord wynosi 16 minut i 19 sekund i od 1998 r. należy do Cambridge.

Dr House też wiosłował

Fascynująca jest taktyka. Wyścig na rzece to zupełnie inna bajka niż wioślarstwo na igrzyskach czy MŚ, gdzie woda jest nieruchoma, a tory proste jak linijka. Tamiza skręca w prawo, potem w lewo i znów w prawo. O tym, czy płyniesz po lewej (to tzw. brzeg Surrey), czy po prawej stronie (Middlesex), decyduje losowanie. I tu zaczyna się pierwsza łamigłówka - po stronie Middlesex sprzyja ci pierwszy i ostatni zakręt (bo są w prawo), a po Surrey - jeden, ale za to bardzo długi zakręt numer dwa w lewo. Sternicy, którzy - pokrzykując - dyktują tempo i wydają dyspozycje ewentualnych manewrów, muszą więc główkować, jak wykorzystać atuty swojego brzegu. Ale to dopiero początek taktycznej rozgrywki. - W rzece są różne prądy, w różnych miejscach inaczej wieje wiatr, dużo zależy od głębokości, wysokości przypływu, dlatego sternicy tygodniami konsultują się z ekspertami, przewoźnikami po Tamizie, byłymi sternikami. O najlepszą linię trwa zawsze walka - opowiadał Collard.

Właśnie tak było w sobotę. Oksford, który wylosował brzeg Surrey i pierwszy zakręt miał po zewnętrznej, zaatakował wściekle narzucając tempo 47-48 uderzeń na minutę i szybko wyprzedził Cambridge o ponad jedną długość łodzi, zajechał drogę rywalom i najlepszej linii nie oddał już do samego końca. Na mecie przewaga urosła do czterech długości.

Wiosłują i zdają egzaminy

Oksford - Cambridge to fenomen, bo zawody są w 100 proc. amatorskie. Mają kilku sponsorów - największym jest outsourcingowa firma Xchanging - ale pieniądze idą wyłącznie na organizację, sprzęt, trenerów i sędziów. Wszyscy zawodnicy są studentami, nie dostają pieniędzy za przygotowania ani wygraną. Jedyną nagrodą jest prestiż, pamiątkowy medal, a czasem - ale rzadziej niż przed 15-20 laty - przepustka do olimpijskiej kariery. Dziewięciu medalistów igrzysk w Pekinie startowało w przeszłości w Boat Race (siedmiu Brytyjczyków). Z uniwersyteckich zawodów wywodził się też m.in. czterokrotny mistrz olimpijski Brytyjczyk Matthew Pinsent. Z kolei najbardziej znanym wioślarzem, który nie skończył na olimpiadzie, jest... serialowy dr House, czyli aktor Hugh Laurie, który w 1980 r. wiosłował dla Cambridge, ale przegrał o półtora metra.

- Kiedyś zdarzało się, że uniwersytety przy przyjęciu na studia faworyzowały wioślarzy, ale wypleniono tę praktykę. Dziś częściej jest tak, że zawodnicy rezygnują ze sportu, bo nie są w stanie zdać egzaminów w sesji - mówił Collard.

Selekcja w obu uniwersyteckich klubach zaczyna się we wrześniu od 40-50 najlepszych wioślarzy. Na koniec zostaje ich 20 (razem z rezerwowymi, którzy mają swoje zawody; osobno rywalizują też kobiety i mężczyźni w wadze lekkiej).

Szacuje się, że na jedno uderzenie wiosłami podczas regat przypadają dwie godziny treningu. Wyścig to ok. 600 uderzeń, co daje 1200 godzin harówki. - To ekstremalny sprawdzian wytrzymałości. Brytyjczycy mawiają, że lubią patrzeć na cierpienie, i dlatego wymyślili maraton w Londynie, Grand National i Boat Race. Ale to także szkoła charakteru. Ci ludzie od rana do wieczora uczą się i trenują, nie mają czasu na nic innego - mówił Collard. Jego zdaniem z tegorocznych osad największą szansę na olimpijską chwałę ma 19-letni Constantine Louloudis z Oksfordu, który jest w brytyjskiej kadrze U-23 i niemal na pewno wystartuje na igrzyskach w Londynie.

W Boat Race wiosłował jeden Polak. Michał Płotkowiak był szlakowym (pierwszym za sternikiem) w zwycięskiej osadzie Oksfordu w 2009 r. (płynął także w 2007 r., ale przegrał). Blisko startu był też Bartosz Szczyrba, rezerwowy Cambridge w 2008 r.

Nowa łódka czy team spirit?

- Cambridge było faworytem bukmacherów, ale wiedzieliśmy, że na to nie zasługiwało. Czuliśmy się bardzo mocni i pokazaliśmy to w wyścigu - mówił na mecie szczęśliwy Simon Hislop, 27-letni szlakowy Oksfordu, o którym dużo pisała prasa, bo wygrał walkę z rakiem jądra.

Dlaczego Cambridge przegrało tak wyraźnie? Collard już przed wyścigiem zwracał uwagę na ryzykowną zmianę łódki. "Light Blues" zdecydowali się w tym sezonie zamienić sprawdzonego Empachersa na kanadyjskiego Hudsona. - Te łódki teoretycznie są najszybsze na świecie, ale nie są przeznaczone na niestabilną wodę w rzece. Przebudowali ją, ale i tak nie wiadomo, jak się sprawdzi - przestrzegał.

A może było tak, że zdecydowało po prostu lepsze zgranie załogi Oksfordu? - Bukmacherzy często zapominają, że to jest sport drużynowy. Najważniejsze jest to, kto ma lepszą drużynę, a nie lepszych wioślarzy - podkreślał Collard.

Rewanż za rok. Na razie 80 do 76 prowadzi Cambridge.

"Nie widzę dokładnie, kto prowadzi, ale na pewno Oksford lub Cambridge"

- najsłynniejszy komentarz radiowy w BBC Johna Snagge'a z 1949 r.

BOAT RACE W LICZBACH

250 000

ludzi ogląda zawody na brzegu Tamizy

7-8 mln

widzów ma relacja w BBC. Boat Race wygrywa m.in. z wyścigiem F1 na Silverstone, a czasem z finałem Wimbledonu

157.

edycja. Pierwsza odbyła się w 1829 r., gdy Charles Merivale z Cambridge wyzwał na pojedynek kolegę z Oksfordu Charlesa Wordswortha. Wyścigi odbywają się regularnie co roku od 1856 r., z przerwami na wojny światowe

Skomentuj:
Wioślarstwo. 157. edycja Boat Race. Oksford - Cambridge, czyli do ostatniej kropli potu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX