W dwóch tegorocznych spotkaniach - z Cracovią i Ruchem - zespół z Łazienkowskiej stracił i zdobył cztery gole. Legia zawiodła w defensywie, w ataku transfer Czecha Michala Hubnika okazał się strzałem w dziesiątkę. Polonia znacznie poprawiła grę w defensywie, ale w trzech spotkaniach zdobyła tylko dwie bramki, jedną samobójczą, drugą po faulu na bramkarzu rywali.
Legia w kilka dni przeszła metamorfozę. W niedzielę zaskoczyła rywala agresją, pressingiem, dyscypliną. Po kilku minutach piłkarze "Czarnych Koszul" przy każdym dojściu do piłki bali się, że ją stracą, zaraz był przy nich legionista. Bał się też o własne nogi lider gości Adrian Mierzejewski, po ostrych wejściach Ivicy Vrdoljaka, Miroslava Radovicia i Jakuba Rzeźniczaka oraz braku reakcji Huberta Siejewicza. Zespół Macieja Skorży poruszał się w większym porządku na boisku, był kreatywny. Bezbłędny w odbiorze piłek był Ivica Vrdoljak. Chorwat sam przyćmił w środku boiska Patryka Rachwała i Łukasa Trałkę.
Polonia jak tkwiła w marazmie, tak nadal w nim pozostaje. Nawet solidna do tej pory defensywa obniżyła loty, pozwalała na zbyt wiele legionistom. Przebudził się tylko Sebastian Przyrowski, w swojej drużynie piłkarz meczu. Dzięki niemu Polonia uniknęła skutecznego rewanżu Legii za porażkę z sierpnia 0:3. Interwencje dnia miał na początku drugiej połowy, kiedy dwukrotnie bronił strzały Michala Hubnika, wcześniej nie dał się pokonać Michałowi Kucharczykowi i Manu w pojedynku sam na sam. W 26. minucie Przyrowski stanął oko w oko z Czechem, nie dał mu się pokonać, ale odbita piłka trafiła w Macieja Sadloka i Legia objęła prowadzenie.
Nie oddała go, bo niemal przez 90 minut grała podobnie. Jej ataki były groźne, a obronie niewiele można zarzucić. Polonia nie radziła sobie w ataku. Najlepszą okazję miał Artur Sobiech w pierwszej połowie, ale strzelił zbyt lekko i czytelnie. Pod koniec spotkania tylko akcje skrzydłami Mierzejewskiego wywołały nieco zamieszania wśród legionistów. Lider Polonii zagrał słabo. Był przestraszony interwencjami z początku spotkania, czy też odczuwający jeszcze skutki choroby? Nic nie poprawiło się w grze w Polonii po odsunięciu do składu Euzebiusza Smolarka. Były piłkarz reprezentacji nawet nie wszedł na boisko, holenderski trener Theo Bos dał za to pograć w derbach 19-letniemu Pawłowi Wszołkowi.
Dla Legii było to pierwsze ligowe zwycięstwo w derbach od kwietnia 2006 roku, rewanż za dwie ubiegłoroczne porażki. W pełni zasłużyła na wygraną, w lidze będzie się ścigać z Wisłą Kraków. W derbach miała jeden słaby punkt. To Wojciech Skaba. Bramkarz najbardziej odczuwał presję związaną z tym spotkaniem, źle wybijał piłki, popełniał błędy mimo że ofensywni piłkarze Polonii nie przesadnie go do tego nie zmuszali.
"Czarne Koszule" z zespołu mającego walczyć o europejskie puchary stały się drużyną, której bliżej do strefy spadkowej. Mają tylko cztery punkty przewagi nad przedostatnią Arką Gdynia i aż dziesięć straty do trzeciej Jagiellonii Białystok, w środę odpadła z Lechem z Pucharu Polski.
Właściciel klubu Józef Wojciechowski po tym spotkaniu zareagował spokojnie, powiedział, że zrecenzuje pracę Holendra po derbach...