Sport.pl

F1. Bahrajn zjeżdża do pit stopu

Grand Prix Bahrajnu nie odbędzie w marcu, a więc władca Formuły 1 Bernie Ecclestone straci 60 mln dolarów. Wyścig zostanie przeniesiony, możliwe że na listopad
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

- Sprawa jest prosta - jeśli w Bahrajnie będzie niebezpiecznie, to tam nie pojedziemy. Jeśli będzie bezpiecznie, będziemy się ścigać - mówił jeszcze w weekend mistrz świata Sebastian Vettel z Red Bulla. W czwartek organizatorzy uznali, że spokojnie w królestwie nie jest, i odwołali weekendowy wyścig serii GP2 Asia. Najpierw szefowie zespołów Formuły 1 postanowili, że nie polecą do Bahrajnu na testy, które miały się odbyć między 3 a 6 marca. Po południu odwołany został wyścig.

Bahrajn to kolejne państwo arabskie, w którym wybuchły protesty przeciwko reżimowi. W królestwie obowiązuje stan wyjątkowy, odkąd tłumienie antyrządowego buntu przerodziło się w krwawą pacyfikację w Manamie. W środę i czwartek wojsko i policja zabiły w stolicy sześciu protestujących, rannych liczono w setkach.

Wydawana w Dubaju angielskojęzyczna "Gulf News" napisała, że wyścig w Bahrajnie może odbyć się 6 listopada między GP Indii a wyścigiem w Abu Zabi. Byłoby to jednak niekorzystne z punktu widzenia Abu Zabi, bo Formuła 1 w Bahrajnie tydzień przed własnym Grand Prix mogłaby odebrać emiratowi część zysków.

Decyzję w sprawie odwołania marcowego wyścigu pod Manamą podjął szejk Salman ibn Hamad al-Chalifa, następca tronu, który od soboty rozmawia z protestującymi. - Jeśli ktokolwiek mógł stwierdzić, że nasz pobyt tam będzie bezpieczny, to właśnie on - tłumaczył w niedzielę Ecclestone. - W tej chwili musimy skupić się na naszym interesie narodowym, a organizację Grand Prix przesunąć na później - powiedział szejk.

Świat Formuły 1 odebrał tę decyzję ze zrozumieniem. - Bezpieczeństwo naszych pracowników jest najważniejsze - mówił już wcześniej Norbert Haug z Mercedesa. - Jest mi bardzo przykro z powodu tragedii mieszkańców Bahrajnu. Formuła 1 nie jest dla nich priorytetem - zauważył Mark Webber z Red Bulla.

Na odwołaniu stracą i Ecclestone, i sunnicki reżim. Firma Brytyjczyka miała dostać 60 mln dolarów od organizatorów, którzy podbijali stawkę za goszczenie inauguracji. Jeśli wyścig odbędzie się pod koniec sezonu, wpływy mogą być dużo mniejsze.

Władcy Bahrajnu stracą swoje największe okno na świat. "Grand Prix i związana z tym promocja w mediach są dla krajów Zatoki Perskiej elementem polityki zagranicznej" - pisze dziennikarz BBC Gordon Farquhar. Wyścig Formuły 1, szczególnie inauguracyjny, ma kilkudziesięciomilionową oglądalność telewizyjną, a królestwo zainwestowało w Grand Prix fortunę. Wybudowanie toru Sakhir kosztowało 150 mln dol., koszty organizacji siedmiu wyścigów tę kwotę przewyższyły, a planowane w pobliżu toru ogromne centrum biznesu i rozrywki ma pochłonąć nawet 2 mld dol.

Inauguracja sezonu nastąpi 27 marca w Australii, gdzie też nie ma ostatnio dobrego klimatu dla Formuły 1. Goszczące Grand Prix Melbourne traci na organizacji po 50 mln dol. rocznie, a w australijskim parlamencie cytowano ostatnio sondaże, z których wynika, że ogromna większość mieszkańców nie chce Formuły 1.

Elita wyścigów nie może jednak mówić o braku zainteresowania - obecny sezon jest pierwszym, w którym zaplanowano aż 20 Grand Prix, a w kolejce czekają wracające do kalendarza USA (wyścig w Austin od 2012 roku) oraz Rosja (Grand Prix w Soczi od 2014 roku).

Zamiast na wyścigu w Bahrajnie kierowcy spotkają się 8-11 marca w Barcelonie na kolejnej turze przedsezonowych testów. W poniedziałek zakończyła się trzecia z nich - w czwartym dniu jazd na Circuit de Catalunya najszybszy był Felipe Massa z Ferrari. Zastępujący Roberta Kubicę Nick Heidfeld z Lotus Renault miał czwarty czas dnia.

Formuła odwołania

Po raz ostatni Grand Prix odwołano w 1995 roku. Wyścig w Japonii na torze Aida przeniesiono z kwietnia na październik ze względu na trzęsienie ziemi. Dziesięć lat wcześniej Grand Prix Belgii przesunięto z czerwca na wrzesień, bo na torze Spa-Francorchamps popękała nawierzchnia. W 2001 roku zastanawiano się nad odwołaniem Grand Prix Włoch po nowojorskich atakach z 11 września, ale ostatecznie wyścig odbył się zgodnie z planem.

Massa z rekordem na testach w Barcelonie »


Więcej o: