Sport.pl

Cleber - skończyło się na dużym strachu. Listkiewicz: Komuś zabrakło wyobraźni

W 88. min, po zderzeniu Clebera ze Sławomirem Peszką i Joelem Tshibambą, Brazylijczyk doznał groźnie wyglądającego urazu. Karetka nie mogła wjechać na murawę. Michał Listkiewicz: - W meczach międzynarodowych sytuacja z Poznania niedopuszczalna.
Kontuzja Clebera na Ekstraklasa.tv  »

Ivan Djurdjević, kapitan Lecha, od razu zorientował się, że sprawa jest poważna, i nie pozwolił ruszać wiślaka. 36-letni stoper nie był w stanie podnieść się o własnych siłach. Obawiano się, że mogło dojść do uszkodzenia kręgosłupa. Zanim na murawę wjechała karetka, minęło kilka minut, bo służby porządkowe Lecha nie wiedziały, w jaki sposób rozsunąć bandy reklamowe. W końcu się udało i Cleber z usztywnionym odcinkiem szyjnym kręgosłupa został odwieziony do szpitala.

Wisła już wcześniej wykorzystała limit zmian i kończyła mecz w dziesiątkę. - Na szczęście ma czucie w rękach. To korzystny objaw - mówił tuż po meczu trener Robert Maaskant. Spotkanie trwało 10 minut dłużej. W niedzielę wieczorem Wisła poinformowała, że nie doszło do uszkodzenia kręgosłupa, ale piłkarz ma naciągnięte mięśnie szyi. Tuż po spotkaniu Brazylijczyka w szpitalu odwiedził Djurdjević. W poniedziałek Cleber razem z lekarzem klubowym wrócił samolotem do Krakowa.

Michał Listkiewicz, działacz FIFA i UEFA, mówi Sport.pl: - Podczas meczów międzynarodowych taka sytuacja jak w Poznaniu jest niedopuszczalna. W dniu spotkania o godzinie dziesiątej rano zawsze odbywa się spotkanie delegata ze służbami sanitarnymi, przedstawicielami straży i policji. I zawsze, ale to zawsze pada pytanie, czy trzeba cokolwiek poprawić, żeby usprawnić pracę tych służb. Rozpisane są wszystkie drogi ewakuacyjne dla karetek, piłkarzy i kibiców. W polskiej lidze takie spotkania organizowane są dwie-trzy godziny przed meczem. W Poznaniu komuś zabrakło wyobraźni, nie dopuszczał do siebie myśli, że karetka może być potrzebna na boisku. Gdyby taka sytuacja wydarzyła się podczas transmitowanego na cały świat meczu Ligi Mistrzów, wtedy gospodarz zapłaciłby kilkadziesiąt tysięcy euro kary.



Więcej o: