Fenomenalny rajd Saidiego - wideo »
26-letni pomocnik do Krakowa trafił z pogrążonego w kłopotach finansowych holenderskiego NEC Nijmegen za blisko 700 tys. euro. Został tym samym najdroższym piłkarzem w historii klubu. - Kiedy w grę wchodzą takie pieniądze, to normalne, że każdy na niego liczy - przekonuje napastnik Tomasz Moskała.
Zawodnicy w rozmowach z dziennikarzami sami wywołują temat Burundyjczyka. W klubie nazywają go "czarną perłą", a trener Rafał Ulatowski traktuje w specjalny sposób. - Osobiście jeżdżę z nim do fizjoterapeuty, żeby nie musiał przedzierać się przez korki - opowiada szkoleniowiec.
Ntibazonkiza zagrał na razie w kilku sparingach oraz meczu ligowym ze Śląskiem Wrocław. Na tle przeciętnej postawy kolegów jego rajdy i podania wypadły obiecująco. W tamtym spotkaniu reprezentant Burundi naciągnął jednak mięsień dwugłowy.
Najnowsze wieści o stanie jego zdrowia są optymistyczne, już wznowił treningi z drużyną. - Saidi pali się do gry - mówi trener Ulatowski. - Czuję się już bardzo dobrze i będę gotowy na najbliższe spotkanie (11 września z Górnikiem Zabrze) - zapewnia Burundyjczyk.
W czwartek kończy się ramadan, więc Ntibazonkiza, zdeklarowany muzułmanin, przestanie pościć. Przez miesiąc od wschodu do zachodu słońca nic nie jadł i nie pił. Nawet podczas meczu nie przyjmował płynów. Podobno nikt w klubie nie zdawał sobie sprawy, że dojdzie do takiej sytuacji. - Ale nie miałoby to wpływu na transfer. I nikt nie będzie mu dyktował, co ma robić - ucina trener.