Koniec eldorado żużlowców w Polsce. Niektórym nie starczy do pierwszego?
02.09.2010
, aktualizacja: 02.09.2010 21:49
- Mieliśmy w kraju gospodarkę sterowaną, później wolny rynek, a teraz wracamy do czasów socjalistycznych - mówi jeden z żużlowców o finansowej rewolucji przeforsowanej przez szefów klubów I ligi. Podobnie może być wkrótce w Ekstralidze.
ZOBACZ TAKŻE
- Szef Unibaksu: - Kibice, dodajcie nam skrzydeł! (02-09-10, 14:00)
- Juniorzy Falubazu zdobyli brązowy medal MDMP (01-09-10, 19:16)
- ŻUŻEL. Nasi jeździli w Szwecji (01-09-10, 19:08)
SERWISY
Nowości są rewolucyjne. Dotychczas żużlowcy negocjowali wynagrodzenie indywidualnie. Teraz za zdobyty punkt zawodnik I ligi, czyli zaplecza przeznaczonej dla najlepszych ekip Ekstraligi, może otrzymać od nowego roku maksymalnie 800 zł. W II lidze - jeszcze mniej. Wygrany mecz I ligi? Premia - co najwyżej 10 tys. zł do podziału na drużynę. Podpis na kontrakcie - górna granica 75 tys. zł i tylko dla najlepszych. Pieniądze za podpisanie kontraktu i kwoty za wyniki na torze będą zależały od widełek ustalonych przez prezesów.
Kluby nie będą zawodnikom zwracać pieniędzy za przyjazd. Efekt - obcokrajowcom jazda w Polsce przestanie się opłacać.
Powierzchnię reklamową na kombinezonie meczowym - są zwykle aż pstrokate od logotypów sponsorów - żużlowiec miał prawo sprzedawać według własnego uznania. To również się zmieni. Miejsca reklamowe na strojach żużlowców będą własnością klubu.
Jak zmiany odczują zawodnicy? Jeśli ktoś zaliczy niezłe spotkanie ligowe i zdobędzie w nim 10 pkt, wzbogaci się o 8 tys. zł plus premia za ewentualne zwycięstwo. Musi z tej puli opłacić mechaników, zrobić remont sprzętu oraz kupić części.
Koszt opony - po jednym spotkaniu jest bezużyteczna - to kilkaset złotych. Cena nowego motocykla - 50 tys. zł. Upadek na torze to ogromne ryzyko uszkodzenia silnika (12 tys. zł), ramy (3 tys.) i innych części. Zawodnicy dysponują zwykle przynajmniej dwoma maszynami, które co kilka tygodni wymagają przeglądu i drobnych napraw.
Wyliczyliśmy, że przeciętny zawodnik według nowych przepisów będzie zarabiał dwa razy mniej, a potentat I ligi - wielokrotnie mniej.
Żużlowiec I ligi: - Jak mam się utrzymać z tych pieniędzy? Nawet jeśli będę jeździł lepiej niż w tym sezonie, nie mam szans nie tylko na zarobek, ale nawet na wyjście na zero. Pół roku będę pracował na to, żeby zrobić remont sprzętu albo coś kupić, a z czego mam opłacić mechaników? Skąd wziąć pieniądze na dojazdy?
Szefowie drużyn dwóch słabszych lig chcą zakończyć eldorado żużlowców, bo według nich wymagania zawodników są zbliżone do oczekiwań z Ekstraligi, a wpływy z biletów i od sponsorów są znacznie mniejsze. Cięcia mają pomóc klubom zagrożonym bankructwem.
Prezes Stowarzyszenia Żużlowców Krzysztof Cegielski już mówi o proteście zawodników, a o decyzjach właścicieli, że są wzięte z Korei Północnej albo Kuby. Jest pewny, że żużlowcy nie zaakceptują zmian.
Zawodnik I ligi: - Czy się zgodzę? A co mam zrobić? Jest rodzina na utrzymaniu, nie mam wyjścia. Niech się żona modli, żeby mi nic w sprzęcie nie padło, bo będzie koniec sezonu.
Kiedy I-ligowy GTŻ Grudziądz stracił latem szansę awansu do Ekstraligi, a w perspektywie miał jeszcze kilka spotkań bez znaczenia dla miejsca w tabeli, przedstawił swoim żużlowcom propozycję nie do odrzucenia - albo zaakceptują znaczne zmniejszenie kontraktów, albo w ogóle nie będą wystawiani. Zawodnicy mieli do wyboru zarobić mniej albo wcale. Najpierw się zbuntowali i odmówili podpisania aneksów do umów, ale ich cichy strajk skończył się szybko.
Nieoficjalnie wiadomo, że podobny pomysł odgórnej regulacji wynagrodzeń jest rozważany także w Ekstralidze.
Kluby nie będą zawodnikom zwracać pieniędzy za przyjazd. Efekt - obcokrajowcom jazda w Polsce przestanie się opłacać.
Powierzchnię reklamową na kombinezonie meczowym - są zwykle aż pstrokate od logotypów sponsorów - żużlowiec miał prawo sprzedawać według własnego uznania. To również się zmieni. Miejsca reklamowe na strojach żużlowców będą własnością klubu.
Jak zmiany odczują zawodnicy? Jeśli ktoś zaliczy niezłe spotkanie ligowe i zdobędzie w nim 10 pkt, wzbogaci się o 8 tys. zł plus premia za ewentualne zwycięstwo. Musi z tej puli opłacić mechaników, zrobić remont sprzętu oraz kupić części.
Koszt opony - po jednym spotkaniu jest bezużyteczna - to kilkaset złotych. Cena nowego motocykla - 50 tys. zł. Upadek na torze to ogromne ryzyko uszkodzenia silnika (12 tys. zł), ramy (3 tys.) i innych części. Zawodnicy dysponują zwykle przynajmniej dwoma maszynami, które co kilka tygodni wymagają przeglądu i drobnych napraw.
Wyliczyliśmy, że przeciętny zawodnik według nowych przepisów będzie zarabiał dwa razy mniej, a potentat I ligi - wielokrotnie mniej.
Żużlowiec I ligi: - Jak mam się utrzymać z tych pieniędzy? Nawet jeśli będę jeździł lepiej niż w tym sezonie, nie mam szans nie tylko na zarobek, ale nawet na wyjście na zero. Pół roku będę pracował na to, żeby zrobić remont sprzętu albo coś kupić, a z czego mam opłacić mechaników? Skąd wziąć pieniądze na dojazdy?
Szefowie drużyn dwóch słabszych lig chcą zakończyć eldorado żużlowców, bo według nich wymagania zawodników są zbliżone do oczekiwań z Ekstraligi, a wpływy z biletów i od sponsorów są znacznie mniejsze. Cięcia mają pomóc klubom zagrożonym bankructwem.
Prezes Stowarzyszenia Żużlowców Krzysztof Cegielski już mówi o proteście zawodników, a o decyzjach właścicieli, że są wzięte z Korei Północnej albo Kuby. Jest pewny, że żużlowcy nie zaakceptują zmian.
Zawodnik I ligi: - Czy się zgodzę? A co mam zrobić? Jest rodzina na utrzymaniu, nie mam wyjścia. Niech się żona modli, żeby mi nic w sprzęcie nie padło, bo będzie koniec sezonu.
Kiedy I-ligowy GTŻ Grudziądz stracił latem szansę awansu do Ekstraligi, a w perspektywie miał jeszcze kilka spotkań bez znaczenia dla miejsca w tabeli, przedstawił swoim żużlowcom propozycję nie do odrzucenia - albo zaakceptują znaczne zmniejszenie kontraktów, albo w ogóle nie będą wystawiani. Zawodnicy mieli do wyboru zarobić mniej albo wcale. Najpierw się zbuntowali i odmówili podpisania aneksów do umów, ale ich cichy strajk skończył się szybko.
Nieoficjalnie wiadomo, że podobny pomysł odgórnej regulacji wynagrodzeń jest rozważany także w Ekstralidze.
-
09-02-2012 21:03
Stadiony na Euro. Ledwo powstały, trzeba je ratować
-
09-02-2012 20:57
Skoki narciarskie. Wielka przyszłość Stocha
-
09-02-2012 20:55
Biegi narciarskie. Kowalczyk odpuszcza sztafetę. Liczy się tylko Bjoergen
-
08-02-2012 23:22
Nie będzie kibica. Ani futbolu. Nie będzie niczego
-
08-02-2012 23:16
Alpejski PŚ. Bode Miller, Soczi. Ale gdzie te piękne Rosjanki?
-
08-02-2012 23:09
Piłka ręczna. Z Lijewskim i Bieleckim do Final Four?
-
08-02-2012 22:19
Euro 2012. Anglia bez Fabio Capello
-
Koniec eldorado żużlowców w Polsce. Niektórym n...
labeo
03.09.10, 13:25
To jest popadanie z jednej skrajności w drugą. Obecnie nawet bardzo przeciętnizawodnicy dostają wysokie honoraria zupełnie nieadekwatne do ich wyników wlidze. Spowodowane to jest wyścigiem w»
Najczęściej czytane
- 1.Agnieszka Radwańska w obcisłej sukni
- 2.Agnieszka Radwańska dostała 224 konie
- 3.Tour de Ski. Norwegia pod wrażeniem siły Kowalczyk
- 4.Aleksander Wierietielny dla Sport.pl: Nie proponowali mi dużych pieniędzy. Proponowali bardzo duże pieniądze
- 5.El. EURO 2012. Bośniacy prowokują Ronaldo. Nie wytrzymał i pokazał środkowy palec
- 6.Turniej WTA w Dubaju. Urszula kontra Agnieszka Radwańska









