Koszykówka. Fatalnie rozegrana końcówka pogrąża Polaków
29.08.2010
, aktualizacja: 29.08.2010 23:39
Fatalnie rozegrana końcówka meczu z Belgią pozbawiła Polskę bezpośredniego awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy koszykarzy. Trzy minuty przed końcem drużyna Igora Griszczuka prowadziła w Antwerpii 67:63, ale ostatnie 180 sekund przegrała 0:7.
ZOBACZ TAKŻE
- NBA. George Karl wraca na ławkę trenerską (05-09-10, 08:27)
- Marcin Gortat: Walimy głową w ścianę (31-08-10, 07:00)
- Koszykarski krok wstecz (30-08-10, 20:06)
- Marcin Gortat promuje "Solidarność" (30-08-10, 17:47)
- NBA. Patrick Ewing jr podpisał kontrakt z New York Knicks (30-08-10, 12:20)
- Play off ligi WNBA - tylko jedna niewiadoma (30-08-10, 08:00)
- MŚ koszykarzy. Serbia przegrała z Niemcami. Wyniki (29-08-10, 22:51)
- El. ME koszykarzy. Gruzja - Bułgaria 94:83 (29-08-10, 21:26)
- Koszkówka. MŚ w Turcji. USA B i Hiszpania po złoto? (29-08-10, 18:01)
- MŚ koszykarzy - Sensacyjna porażka Hiszpanii (29-08-10, 00:00)
- MŚ koszykarzy - Zwycięstwa Serbii i USA (28-08-10, 21:06)
- Play off ligi WNBA- Atlanta Dream w finale Konferencji Wschodniej (28-08-10, 09:39)
SERWISY
To nie koniec walki o finałowy turniej na Litwie - za rok w sierpniu Polacy zagrają w barażu, ale tam na mistrzostwa awansuje tylko jeden z 10 zespołów. Obok biało-czerwonych wystąpią w nim m.in. Włochy, Bułgaria czy Łotwa, czyli zespoły, których tegoroczna reprezentacja Polski nie może uznać za słabsze od siebie. Szczególnie, że Polacy nie potrafią wygrywać na wyjazdach.
- Nawet nie chcę myśleć, co będzie, jak przegramy - mówił przed meczem rezerwowy środkowy Adam Hrycaniuk, ale najgorsze sny się spełniły. Choć po trzech wyjazdowych porażkach można było się spodziewać, że Griszczuk i jego zawodnicy wyciągną wnioski z przegranych w słabym stylu spotkań w Gruzji, Bułgarii i Portugalii, to jednak w Antwerpii Polacy popełniali te same błędy.
Zaczęli nieźle, pierwszych 10 punktów zdobyli wysocy Marcin Gortat i Maciej Lampe, a kiedy z dystansu zaczęli trafiać Thomas Kelati, Dardan Berisha i Łukasz Koszarek, biało-czerwoni prowadzili nawet 19:9. Jednak już na początku drugiej kwarty Polacy zaczęli gubić piłki pod presją Belgów i pozwalali im na trafienia z dystansu. Tylko szczęśliwe trafienia za trzy Kelatiego i Koszarka pozwoliły utrzymać prowadzenie do przerwy (39:33).
W szatni Polacy najwyraźniej nie zrobili nic, co pozwoliłoby im odzyskać kontrolę nad meczem, bo trzecią kwartę zaczęli od wyniku 0:10. Dopiero wtedy indywidualnie zaczęli grać Lampe i Kelati - jedyni zawodnicy, którzy pod presją wyniku i rywala potrafili znajdować drogę do kosza lub na linię rzutów wolnych. Z drugiej strony Lampe, który imponował w poprzednich meczach, rozegrał najgorszy mecz w eliminacjach - trafił tylko dwa z 15 rzutów z gry.
Gra Polaków już do końca opierała się na indywidualnych akcjach i - co jest cechą zespołów nie mających pomysłu na sforsowanie obrony rywala - rzutach z dystansu. Dopóki Polacy trafiali, było dobrze. Berisha w ostatniej sekundzie zakończył w ten sposób trzecią kwartę, Koszarek i Kelati dorzucili po trójce w połowie czwartej. Kiedy Gortat pięknie zablokował rywala, a potem trafił trudny rzut z półdystansu, Polacy prowadzili 67:63 na trzy minuty przed końcem.
Nie zdobyli już jednak ani punktu. Koszarek i Gortat spóźnili się w obronie, a w ataku przestały wpadać trójki z nieprzygotowanych pozycji (Lampe, Kelati). Minutę przed końcem, przy wyniku 67:70, Griszczuk wziął czas, ale najlepszy w jego zespole Kelati nawet nie dostał w ostatnich akcjach piłki. Szalone wejście zmarnował Berisha, Belgowie zebrali piłkę po swoim niecelnym rzucie, a kiedy Polacy przejęli ją w końcu 10 sekund przed końcem, nie mieli pomysłu na rozegranie akcji i Koszarek zakończył ją bezsensownym wejściem pod kosz.
- Skoro prowadzę reprezentację, to całkowitą odpowiedzialność za jej wyniki biorę na siebie - mówił w czasie eliminacji Griszczuk. Czy poda się do dymisji?
- Nawet nie chcę myśleć, co będzie, jak przegramy - mówił przed meczem rezerwowy środkowy Adam Hrycaniuk, ale najgorsze sny się spełniły. Choć po trzech wyjazdowych porażkach można było się spodziewać, że Griszczuk i jego zawodnicy wyciągną wnioski z przegranych w słabym stylu spotkań w Gruzji, Bułgarii i Portugalii, to jednak w Antwerpii Polacy popełniali te same błędy.
Zaczęli nieźle, pierwszych 10 punktów zdobyli wysocy Marcin Gortat i Maciej Lampe, a kiedy z dystansu zaczęli trafiać Thomas Kelati, Dardan Berisha i Łukasz Koszarek, biało-czerwoni prowadzili nawet 19:9. Jednak już na początku drugiej kwarty Polacy zaczęli gubić piłki pod presją Belgów i pozwalali im na trafienia z dystansu. Tylko szczęśliwe trafienia za trzy Kelatiego i Koszarka pozwoliły utrzymać prowadzenie do przerwy (39:33).
W szatni Polacy najwyraźniej nie zrobili nic, co pozwoliłoby im odzyskać kontrolę nad meczem, bo trzecią kwartę zaczęli od wyniku 0:10. Dopiero wtedy indywidualnie zaczęli grać Lampe i Kelati - jedyni zawodnicy, którzy pod presją wyniku i rywala potrafili znajdować drogę do kosza lub na linię rzutów wolnych. Z drugiej strony Lampe, który imponował w poprzednich meczach, rozegrał najgorszy mecz w eliminacjach - trafił tylko dwa z 15 rzutów z gry.
Gra Polaków już do końca opierała się na indywidualnych akcjach i - co jest cechą zespołów nie mających pomysłu na sforsowanie obrony rywala - rzutach z dystansu. Dopóki Polacy trafiali, było dobrze. Berisha w ostatniej sekundzie zakończył w ten sposób trzecią kwartę, Koszarek i Kelati dorzucili po trójce w połowie czwartej. Kiedy Gortat pięknie zablokował rywala, a potem trafił trudny rzut z półdystansu, Polacy prowadzili 67:63 na trzy minuty przed końcem.
Nie zdobyli już jednak ani punktu. Koszarek i Gortat spóźnili się w obronie, a w ataku przestały wpadać trójki z nieprzygotowanych pozycji (Lampe, Kelati). Minutę przed końcem, przy wyniku 67:70, Griszczuk wziął czas, ale najlepszy w jego zespole Kelati nawet nie dostał w ostatnich akcjach piłki. Szalone wejście zmarnował Berisha, Belgowie zebrali piłkę po swoim niecelnym rzucie, a kiedy Polacy przejęli ją w końcu 10 sekund przed końcem, nie mieli pomysłu na rozegranie akcji i Koszarek zakończył ją bezsensownym wejściem pod kosz.
- Skoro prowadzę reprezentację, to całkowitą odpowiedzialność za jej wyniki biorę na siebie - mówił w czasie eliminacji Griszczuk. Czy poda się do dymisji?
Tak relacjonowaliśmy na żywo mecz Polska - Belgia »
-
29-08-2010 22:48
Koszykówka. Fatalnie rozegrana końcówka pogrąża Polaków
-
29-08-2010 13:21
Eliminacje EuroBasketu. Polacy grają o mistrzostwa Europy
Najczęściej czytane
- 1.Agnieszka Radwańska w obcisłej sukni
- 2.Agnieszka Radwańska dostała 224 konie
- 3.Tour de Ski. Norwegia pod wrażeniem siły Kowalczyk
- 4.Aleksander Wierietielny dla Sport.pl: Nie proponowali mi dużych pieniędzy. Proponowali bardzo duże pieniądze
- 5.El. EURO 2012. Bośniacy prowokują Ronaldo. Nie wytrzymał i pokazał środkowy palec
- 6.Turniej WTA w Dubaju. Urszula kontra Agnieszka Radwańska







odtwórz