Sędzia: Na mundialu nie ma nas za korupcję

Rozmawiali Maciej Korolczuk i Grzegorz Kubicki
21.06.2010 , aktualizacja: 21.06.2010 21:26
A A A Drukuj
Gdyby Grzegorz Gilewski nie usłyszał zarzutów korupcyjnych, pojechalibyśmy na mundial do RPA - mówi Maciej Wierzbowski, ostatni polski sędzią na mistrzostwach świata
Czerwona kartka Kaki w meczu z WKS
Fot. KIM KYUNG-HOON REUTERS
Czerwona kartka Kaki w meczu z WKS
Grzegorz Gilewski
fot. Karol Piętek/ Agencja Gazeta
Grzegorz Gilewski
Maciej Wierzbowski ma 39 lat. Jest ostatnim polskim sędzią, który był na mundialu. W Korei i Japonii w 2002 r. sędziował jako asystent cztery mecze, w tym półfinał Brazylia - Turcja

Maciej Korolczuk, Grzegorz Kubicki: Szef sędziów FIFA Jose-Maria Garcia-Aranda powiedział, że jest zachwycony poziomem sędziowania na mundialu. A jak pan uważa?

Maciej Wierzbowski: Podobnie. Błędów jest naprawdę mało, a to, co rzuca się w oczy, to świetne przygotowanie fizyczne sędziów. To znacznie ułatwia im pracę.

Dużo kontrowersji wywołała czerwona kartka dla Kaki czy bramka Nowej Zelandii w meczu z Włochami.

- Kartki Kaki nie widziałem. W meczu Włochów dziwiłem, że nie było ani jednej powtórki slow emotion, która rozwiałaby wątpliwości. Sytuacja była trudna do oceny. Jeśli podanie przedłużył jeden z główkujących w polu karnym Nowozelandczyków, spalony był ewidentny. Jeśli nie, o spalonym nie może być mowy, bo kiks Cannavaro był niekontrolowany.

Dlaczego w RPA nie ma sędziego z Polski?

- Tuż po mundialu w Niemczech FIFA wytypowała wstępnie 50 arbitrów, którzy w 2010 r. będą mogli prowadzić mecze w RPA. W tej grupie był Grzegorz Gilewski, a wraz z nim jego asystenci - ja i Rafał Rostkowski, oraz rezerwowy Krzysztof Myrmus. W grudniu 2008 r. CBA zatrzymało jednak Gilewskiego i postawiło mu zarzuty korupcyjne. Po tym zatrzymaniu PZPN zawiesił Grzegorza i FIFA nie brała go już pod uwagę w dalszej selekcji.

Gilewski wypadł z gry, ale asystentów nikt nie zatrzymał.

- Nie mogli, bo z Europy szanse sędziowania mają tylko trójki arbitrów z danego państwa.

Nie było w Polsce sędziego, który mógłby zastąpić Gilewskiego?

- Żaden inny polski sędzia nie miał i nadal nie ma tak mocnej pozycji na świecie jak nasza trójka. W Polsce jest obecnie siedmiu arbitrów międzynarodowych. Marcin Borski i Robert Małek są w drugiej grupie światowej, Tomasz Mikulski, Paweł Gil i Hubert Siejewicz w trzeciej, a najmłodsi Dawid Piasecki i Marcin Szulc w czwartej. Borski i Małek nie mogli jednak wskoczyć w miejsce Gilewskiego, bo w 2007 r., czyli na początku selekcji, byli zbyt nisko sklasyfikowani. A Gilewski był postrzegany w Europie jako następca Walentina Iwanowa czy Lubosa Michela.

Jego zatrzymanie było dla pana zaskoczeniem?

- Bardzo dużym.

Ma pan żal do Gilewskiego? Przez niego stracił pan szansę na kolejny mundial.

- Żal pojawi się w momencie, gdy zarzuty zostaną mu udowodnione.

Jak zatrzymanie Gilewskiego zostało odebrane w środowisku sędziów na świecie?

- Jeszcze kilka miesięcy przed zatrzymaniem był arbitrem technicznym na Euro w Austrii i Szwajcarii, więc nie był osobą anonimową. UEFA cały czas go wspierała, licząc, że zostanie oczyszczony z zarzutów i wróci do sędziowania. Po tym, co się stało, wiem jednak, że Grzegorz, nawet jak zostanie oczyszczony z zarzutów, nie wróci już do piłki.

Pańscy koledzy nie dziwili się, że w Polsce skala korupcji osiągnęła aż taką skalę?

- A proszę mi wskazać miejsce w Europie, gdzie nie było korupcji w piłce. Hiszpania, Niemcy, Portugalia, Włochy, Francja, Rosja, Turcja, Czechy, kraje bałkańskie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się