Mundial 2010. Niemcy zaczęli jak 20 lat temu
14.06.2010
, aktualizacja: 14.06.2010 23:26
Trener Joachim Löw jest opisywany niczym taktyczny półbóg, napastnicy Miroslav Klose i Lukas Podolski mają "wstrząsnąć Afryką", a mundial mógłby się już właściwie skończyć, bo i tak wiadomo, kto je wygra - tak turniej w RPA opisują niemieckie media.
ZOBACZ TAKŻE
- RPA 2010. Trener Paragwaju: Przed meczem taki wynik wziąłbym w ciemno (14-06-10, 23:23)
- MŚ 2010. Lippi wciąż niepokonany (14-06-10, 23:15)
- RPA 2010. Skandynawia nie widziała duńskiego samobója (15-06-10, 07:30)
- MŚ 2010. Duch mundialu czuwał nad Holendrami (14-06-10, 22:57)
- MŚ 2010. Podolski: Hymnu śpiewał nie będę (16-06-10, 08:30)
- MŚ 2010. Nowy Mr Goal nazywa się Mueller (16-06-10, 07:33)
- RPA 2010. Euforia w Japonii po wygranej z Kamerunem (15-06-10, 08:05)
- RPA 2010. Bramek jak na lekarstwo (15-06-10, 07:13)
- Mundial 2010. Słowacy walczą o kolejny tatuaż Hamsika (14-06-10, 23:06)
- Arkadiusz Onyszko: Olsen strzela sobie w stopę (14-06-10, 22:54)
SERWISY
Do euforii wystarczyło łatwe 4:0 z zagubioną w niedzielę wieczorem Australią. Niemcy z kraju, gdzie krytykowany trener Löw miał prawo być na skraju załamania nerwowego, stały się krajem nieograniczonego optymizmu.
Zmieniło się wszystko. Niepewność, jaka w Niemczech dominowała po kontuzji Michaela Ballacka, jest już rozwiana. Nerwy, które budził Löw, nie decydując się na powołanie Kevina Kuranyiego, zapomniane. Gdyby szanse na mistrzostwo mierzyć entuzjazmem krajowych dzienników, stacji telewizyjnych i portali internetowych, Niemcy już mogliby świętować.
Bulwarowy "Bild" pisze o "kroku zrobionym w stronę mistrzostwa". Nieco bardziej wstrzemięźliwy jest "Kicker". "To był doskonały futbol na miarę pierwszego miejsca w grupie" - ocenia, a jednocześnie wskazuje, że to dopiero "początek marzeń". Dla "Die Welt" wygrana z Australią to "oszałamiający popis". "Die Zeit" Thomasa Müllera nazywa "mistrzem, który wszystko robił idealnie", a Löwa - "zwycięzcą taktyki". Jemu dziennik poświęca najwięcej miejsca - szczególnie w kontekście atmosfery, w jakiej zaczynał turniej. "Miał swoje zdanie, z którym się nie zgadzano. Oto co zobaczyliśmy: ci gracze mają plan".
W fali entuzjazmu najwięcej rzeczowego chłodu zachował Klaus Augenthaler, ekspert kanału Sport 1 i obrońca mistrzów świata z Włoch w 1990 r. W swoim felietonie napisał: "Reprezentacja mi zaimponowała", choć zauważa, że naprzeciw Niemców "byli tylko Australijczycy".
Były as defensywy Bayernu porównuje dzisiejszą reprezentację Löwa do tej sprzed 20 lat. Podkreśla tempo, w jakim grali Niemcy w niedzielę: szybko, ofensywnie, pomysłowo - tak jak w 1990 r., kiedy zaczęli od 4:1 z Jugosławią, a w następnym spotkaniu strzelili pięć kolejnych bramek.
Wtedy świetny początek Niemców niemal miesiąc później skończył się triumfem w finale.
Socceroos - koszmar w 3D
Australijskie gazety przyznają, że szanse ich piłkarzy na awans są minimalne. Krytykują trenera Verbeeka za pozostawienie na ławce Harry'ego Kewella.
Jeden z blogerów "Sunday Morning Herald" poszedł do kina obejrzeć mecz z Niemcami. W Australii spotkanie rozpoczynało się o 4.30 rano. "Na wielkim ekranie. W najgorszych przewidywaniach spodziewałem się 0:5, w najlepszych - 1:0 dla Australii. Jak było, wszyscy widzieliśmy. Socceroos w 3D. Horror" - pisze Karl Quinn.
„To była zawstydzająca porażka” - skomentował były bramkarz Australii i Manchesteru United Mark Bosnich. „Graliśmy sześcioma pomocnikami, bez nominalnego napastnika. Trzeba chociaż próbować wygrać taki mecz. My nie próbowaliśmy” - wtórował mu były napastnik reprezentacji Robbie Slater. Dziennik zatytułował relację z meczu „Kompletna katastrofa Pima Verbeeka i »Socceroos «”. Występ Tima Cahilla ukaranego czerwoną kartką nazywa najgorszym w historii.
"The Age" z Melbourne pisze: "Niemcy dali nam lekcję futbolu i mieli wystarczająco dużo okazji, by podwoić wynik".
Zmieniło się wszystko. Niepewność, jaka w Niemczech dominowała po kontuzji Michaela Ballacka, jest już rozwiana. Nerwy, które budził Löw, nie decydując się na powołanie Kevina Kuranyiego, zapomniane. Gdyby szanse na mistrzostwo mierzyć entuzjazmem krajowych dzienników, stacji telewizyjnych i portali internetowych, Niemcy już mogliby świętować.
Bulwarowy "Bild" pisze o "kroku zrobionym w stronę mistrzostwa". Nieco bardziej wstrzemięźliwy jest "Kicker". "To był doskonały futbol na miarę pierwszego miejsca w grupie" - ocenia, a jednocześnie wskazuje, że to dopiero "początek marzeń". Dla "Die Welt" wygrana z Australią to "oszałamiający popis". "Die Zeit" Thomasa Müllera nazywa "mistrzem, który wszystko robił idealnie", a Löwa - "zwycięzcą taktyki". Jemu dziennik poświęca najwięcej miejsca - szczególnie w kontekście atmosfery, w jakiej zaczynał turniej. "Miał swoje zdanie, z którym się nie zgadzano. Oto co zobaczyliśmy: ci gracze mają plan".
W fali entuzjazmu najwięcej rzeczowego chłodu zachował Klaus Augenthaler, ekspert kanału Sport 1 i obrońca mistrzów świata z Włoch w 1990 r. W swoim felietonie napisał: "Reprezentacja mi zaimponowała", choć zauważa, że naprzeciw Niemców "byli tylko Australijczycy".
Były as defensywy Bayernu porównuje dzisiejszą reprezentację Löwa do tej sprzed 20 lat. Podkreśla tempo, w jakim grali Niemcy w niedzielę: szybko, ofensywnie, pomysłowo - tak jak w 1990 r., kiedy zaczęli od 4:1 z Jugosławią, a w następnym spotkaniu strzelili pięć kolejnych bramek.
Wtedy świetny początek Niemców niemal miesiąc później skończył się triumfem w finale.
Socceroos - koszmar w 3D
Australijskie gazety przyznają, że szanse ich piłkarzy na awans są minimalne. Krytykują trenera Verbeeka za pozostawienie na ławce Harry'ego Kewella.
Jeden z blogerów "Sunday Morning Herald" poszedł do kina obejrzeć mecz z Niemcami. W Australii spotkanie rozpoczynało się o 4.30 rano. "Na wielkim ekranie. W najgorszych przewidywaniach spodziewałem się 0:5, w najlepszych - 1:0 dla Australii. Jak było, wszyscy widzieliśmy. Socceroos w 3D. Horror" - pisze Karl Quinn.
„To była zawstydzająca porażka” - skomentował były bramkarz Australii i Manchesteru United Mark Bosnich. „Graliśmy sześcioma pomocnikami, bez nominalnego napastnika. Trzeba chociaż próbować wygrać taki mecz. My nie próbowaliśmy” - wtórował mu były napastnik reprezentacji Robbie Slater. Dziennik zatytułował relację z meczu „Kompletna katastrofa Pima Verbeeka i »Socceroos «”. Występ Tima Cahilla ukaranego czerwoną kartką nazywa najgorszym w historii.
"The Age" z Melbourne pisze: "Niemcy dali nam lekcję futbolu i mieli wystarczająco dużo okazji, by podwoić wynik".
Rekonstrukcja meczu Anglia - USA za pomocą... Lego »
-
07-02-2012 21:21
Superpuchar na Narodowym. Super bałagan. Trenerzy Legii i Wisły wściekli
-
06-02-2012 21:57
Kolarstwo. Doping Contadora. Winny
-
06-02-2012 21:53
Minister Mucha, całkiem nowy wymiar ignorancji
-
06-02-2012 19:37
PlusLiga. W kasie pusto. Koniec Atomu Trefl?
-
06-02-2012 12:00
Piłka nożna. Ćwiartka piłkarza instrumentem pochodnym
-
06-02-2012 09:00
Bundesliga. Połowa Sławomira Peszki należy do niego
-
06-02-2012 09:00
Polska bojerową potęgą
-
Mundial 2010. Niemcy zaczęli jak 20 lat temu
sinhuesinhue
14.06.10, 23:32
brawo!!!! Jesteście tak blisko geograficznie i niestety tak daleko piłkarsko.Do euro 2012 Was dogonimy ;) bójcie się»
Najczęściej czytane
- 1.Agnieszka Radwańska w obcisłej sukni
- 2.Agnieszka Radwańska dostała 224 konie
- 3.Tour de Ski. Norwegia pod wrażeniem siły Kowalczyk
- 4.Aleksander Wierietielny dla Sport.pl: Nie proponowali mi dużych pieniędzy. Proponowali bardzo duże pieniądze
- 5.El. EURO 2012. Bośniacy prowokują Ronaldo. Nie wytrzymał i pokazał środkowy palec
- 6.Turniej WTA w Dubaju. Urszula kontra Agnieszka Radwańska





