Wojciech Borakiewicz: Dziś było słabszy wynik niż w Oslo, ale to chyba nie jest specjalna niespodzianka?
Marcin Lewandowski: Przyjechałem niedawno z Oslo, gdzie uzyskałem bardzo dobry wynik. Wcześniej biegałem w Hengelo i Ostrawie Tam też było szybko. Cztery starty w ciągu 10 dni to naprawdę bardzo dużo. W Bydgoszczy biegłem dziwnie jak na mnie, na końcu stawki, bardziej w stylu Pawła Czapiewskiego. To była przemyślana taktyka. Przygotowuję się do takiego biegania, bo identycznie będzie w Barcelonie na mistrzostwach Europy. Wszyscy będą się czaili na miejsca, słabe tempo na pierwszym kółku i potem szybko na drugim z ostrym finiszem.
Czyli w takim stylu jakim popisywał się Paweł Czapiewski
- W jego i Jurka Borzakowskiego. Taki jest jednak obraz biegów na mistrzostwach Europy, gdzie liczy się taktyka a mniej tempo. Trzeba będzie się zaczaić z tyłu, żeby nie było jak w Berlinie, gdzie się z przodu przepychałem i przewróciłem.
Borzakowski to będzie pański najtrudniejszy rywal w Barcelonie?
- Na razie się nie pokazał. Nie wiem, czy to przemyślana strategia przygotowań, czy też efekt jakieś kontuzji. Jeśli wystartuje, będzie bardzo mocny. Znam dobrze Jurka i wiem, że gdy się pojawi to w bardzo dobrej formie. Ja na razie na mityngach nie przegrałem z żadnym Europejczykiem. Jestem na razie liderem na naszym kontynencie.
Czy rekord Polski jest zagrożony?
- Mogłem go już mieć w Oslo, ale rywale zaczęli tak szybko, to nie jest europejskie bieganie. Nikt z nas nie jest w stanie tego wytrzymać. Zaczęli pierwsze 400 metrów w 49 sekund, a ja mam rekord życiowy na tym dystansie 47,9. Takiego tempa jak dyktowali nie byłem w stanie wytrzymać. Robiłem swoje i w Oslo brakowało zawodnika biegnącego między mną a Kenijczykiem i Sudańczykiem, którzy wygrali. Wtedy może dałbym radę tym rekordem. Musiałem sam dyktować warunki i zmagać się z wiatrem. Sądzę, że rekord to tylko kwestia odpowiedniego biegu i dnia.
A czy nie da pan rady sam poprowadzić biegu w ME na Barcelonie w odpowiednim dla siebie tempie
- Na takim poziomie jeszcze nie jestem, żebym sam mógł poprowadzić stawkę na minutę 44 sekundy. Jak podyktuję tempo o sekundę wolniejsze, każdy się mnie złapoe. Trzeba więc kombinować z taktyką.