Wisła Kraków. Czy Kasperczak zaufa Brożkom? Kiedyś tak nie było

Piotr Jawor, Kraków
16.03.2010 , aktualizacja: 17.03.2010 15:37
A A A Drukuj
Paweł Brożek Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Paweł Brożek
To za kadencji Henryka Kasperczaka bracia Brożkowie przeżywali najgorszy okres w Krakowie. Piotrka trener wystawił na listę transferową, a Pawła wypożyczał.
 Piotr Brożek i Andrzej Niedzielan
fot. Marcin Miler / Agencja Gazeta
Piotr Brożek i Andrzej Niedzielan
Henryk Kasperczak
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Henryk Kasperczak
- Każdemu z młodych dam szansę. Czy ją wykorzystają? Zobaczymy - mówił w 2002 r. Kasperczak. Faworytem trenera był jednak Paweł Strąk. Rozegrał 37 meczów, choć po wielu szkoleniowiec musiał wysłuchiwać głosów krytyki. Po Wiśle Strąk trafiał do coraz słabszych klubów, a dziś jest w pierwszoligowym Górniku Zabrze.

Maturalne utrudnienia

Przy Kasperczaku talent Brożków nie miał szans się rozwinąć. Więcej stracił Paweł, którego trener wypożyczył do GKS Katowice. - Po rundzie, w której zdobyłem dwa gole w ośmiu meczach, myślałem, że będzie inaczej. Niestety, zostałem szybko sprowadzony na ziemię - przyznał napastnik.

Dla Brożka gra w GKS była jak skazanie, bo nie miał samochodu i codziennie dojeżdżał na Śląsk pociągiem. Opuszczał lekcje, a za kilka miesięcy zdawał maturę. Pół roku później usłyszał, że musi zdobywać doświadczenie i został w Katowicach na kolejną rundę. Wrócił, gdy Kasperczaka zastąpił Werner Liczka.

Kasperczak za większy talent uważał Piotra, ale nie wystawiał go w obronie, lecz w pomocy. Po dwóch sezonach stracił jednak cierpliwość. - Po analizach doszedłem do wniosku, że trzeba wzmocnić lewą pomoc. Po grze Piotrka w meczu z Lechem nie odczułem, by Wisła miała z niego pożytek, i wystawiłem go na listę transferową - przyznał trener w lipcu 2004 r. i wypożyczył zawodnika do Górnika Zabrze.

Podczas kadencji Kasperczaka bracia mocno się wspierali. W 2004 r. Paweł nie mógł być na mistrzowskiej fecie, więc Piotr podczas dekoracji wystąpił w koszulce: "Paweł Brożek najlepszy jest!". Napastnika świętowanie minęło po raz drugi, bo rok wcześniej podczas dekoracji klub wysłał go na mecz rezerw.

Piłkarze pudłowali, Kasperczak płakał

W poniedziałek wieczorem Kasperczak spotkał się z Brożkami i resztą drużyny. Z czasów jego pierwszej kadencji w Wiśle zostali jeszcze Mariusz Jop, Arkadiusz Głowacki i Marcin Juszczyk. - Przeszłością się nie żyje, dziś ci zawodnicy są starsi o ponad pięć lat. Muszę się przyjrzeć, w jaki sposób się prezentują - podkreśla Kasperczak.

Szkoleniowiec szczególną rozmowę odbędzie pewnie z Pawłem Brożkiem, który ma posłuch w drużynie, a niedawno głosami zawodników został wybrany do rady zespołu. Od niego zależy też, czy Wisła strzeli pierwszą bramkę od listopada. Szansę będzie miała w środę w Gdańsku w meczu Pucharu Polski z Lechią (godz. 17.15).

- Za mojej kadencji w Wiśle piłkarze strzelali jak na zawołanie, ale w poprzednim sezonie w Górniku płakałem, bo okazji było wiele, ale nikt nie potrafił ich wykorzystać. Brożek i Boguski jak Frankowski czy Żurawski? Nie ma co porównywać - uciął Kasperczak i podobnie jak osiem lat temu zapewnił, że każdemu zawodnikowi da szansę.

Podziel się