Ścisk za plecami mistrza. Nikt nie chce grać ze Skrą
14.03.2010
, aktualizacja: 14.03.2010 21:55
Na kolejkę przed zakończeniem rundy zasadniczej drużyny robią, co mogą, by uniknąć czwartego lub piątego miejsca. Nikt nie chce trafić na Skrę Bełchatów w półfinale, bo wtedy na pewno pożegnałby się z walką o złoto
ZOBACZ TAKŻE
- Delecta przegrała z Asseco Resovią (14-03-10, 21:31)
- Nadzieje kibiców rozpalił pierwszy set z Jastrzębiem (14-03-10, 19:49)
- PGE Skra nie kalkulowała (14-03-10, 18:15)
SERWISY
Na razie pechowe miejsce zajmuje zespół Asseco Resovii, który w ubiegłym sezonie trafił na drużynę z Bełchatowa dopiero w finale. - Skra to najlepszy zespół w lidze. Reszta drużyn, które awansują do play-off, jest w miarę wyrównana. Teraz nie ma co gdybać. Zobaczymy, co los przyniesie - mówił w niedzielę trener rzeszowian Ljubomir Travica, odpowiadając na pytanie, na kogo chciałby trafić w pierwszej rundzie play-off.
Każdy na każdego patrzy
Rzeszowianie mieli sporo szczęścia, bo pokonali za trzy punkty na wyjeździe Delektę Bydgoszcz. Jeszcze miesiąc temu taki wynik można byłoby obstawiać w ciemno, ale zbudowana przed sezonem za spore pieniądze drużyna z Bydgoszczy powoli wychodzi z dołka. W niedzielę co prawda przegrała, ale dwa pierwsze sety goście wygrali na przewagi.
- Zaprocentowało doświadczenie wyniesione z gry w europejskich pucharach - mówił przyjmujący rzeszowian Krzysztof Gierczyński.
Dla jego zespołu zwycięstwo w Łuczniczce było bardzo ważne. Pozwoliło zachować nadzieję wicemistrzom Polski na trzecie miejsce po rundzie zasadniczej, a to oznaczałoby, że na Skrę rzeszowianie ponownie wpadliby dopiero w finale.
To, czy tak się stanie, nie zależy już tylko od nich, ale także od... Delekty. Bydgoszczanie w sobotę podejmują u siebie Jastrzębski Węgiel, który po 17 kolejkach jest trzeci, wyprzedzając Asseco Resovię (w sobotę grają we własnej hali z Politechniką Warszawa) o zaledwie punkt.
Bydgoszczanie w walce z drużyną ze Śląska nie są bez szans, bo choć przegrali dwa ostatnie mecze, prezentują się o niebo lepiej niż przed miesiącem. Odejście amerykańskiego libero Richarda Lambourne'a (pokazał trenerowi Waldemarowi Wspaniałemu środkowy palec) i powrót do składu Michała Dębca pozytywnie odbiły się na grze drużyny. Zdenerwowani ostatnimi niepowodzeniami działacze popracowali na integracją zespołu, a siatkarze spotkali się z psychologiem i przez cały dzień wykonywali nakazane przez niego zadania.
- Było sporo śmiechu. Dostaliśmy np. wielką kłodę drewna i potem podzieleni na zespoły za pomocą piły i siekiery musieliśmy wystrugać z tego kołek długości 30 cm - opowiada przyjmujący Martin Sopko. Nie wiadomo, czy akurat te ćwiczenia pomogły zawodnikom, ale podczas spotkań widać już, że Delecta powoli ze zlepku indywidualności stają się drużyną, która może obudzić się w play-off.
- Cieszę się, że mamy już w sobie tę agresję. Trochę jeszcze trzeba popracować nad innymi rzeczami, ale jestem dobrej myśli - przekonuje Piotr Gruszka.
Żeby nie kombinowali jak w lidze kobiet
Na razie bydgoszczanie zajmują szóste miejsce i tak naprawdę nie powinni być zainteresowani jego opuszczeniem. Jeśli je utrzymają, a w play-off prezentować się będą świetnie, Skrę zobaczą dopiero w finale. Oby stało się to w sportowy sposób, a nie jak w PlusLidze Kobiet, gdzie od dwóch kolejek niektóre mecze drużyn zainteresowanych utrzymaniem budzą wielki niesmak.
Ostatnia kolejka będzie też bardzo ważna dla drużyn z dołu tabeli. Los Neckermann AZS Politechniki Warszawa jest już praktycznie przesądzony. Wątpliwe, by akademicy byli w stanie w Rzeszowie ograć gospodarzy. O ósemkę powalczą za to Jadar i Pamapol. Teraz większe szanse mają radomianie, ale to się może zmienić, bo podopieczni Jana Sucha w sobotę jadą do Bełchatowa. Pamapol zagra u siebie z Domexem AZS Częstochowa. Zespół ten obecnie jest piąty i może to miejsce stracić tylko w przypadku porażki w Wieluniu przy jednoczesnym zwycięstwie Delekty z Jastrzębskim Węglem.
Każdy na każdego patrzy
Rzeszowianie mieli sporo szczęścia, bo pokonali za trzy punkty na wyjeździe Delektę Bydgoszcz. Jeszcze miesiąc temu taki wynik można byłoby obstawiać w ciemno, ale zbudowana przed sezonem za spore pieniądze drużyna z Bydgoszczy powoli wychodzi z dołka. W niedzielę co prawda przegrała, ale dwa pierwsze sety goście wygrali na przewagi.
- Zaprocentowało doświadczenie wyniesione z gry w europejskich pucharach - mówił przyjmujący rzeszowian Krzysztof Gierczyński.
Dla jego zespołu zwycięstwo w Łuczniczce było bardzo ważne. Pozwoliło zachować nadzieję wicemistrzom Polski na trzecie miejsce po rundzie zasadniczej, a to oznaczałoby, że na Skrę rzeszowianie ponownie wpadliby dopiero w finale.
To, czy tak się stanie, nie zależy już tylko od nich, ale także od... Delekty. Bydgoszczanie w sobotę podejmują u siebie Jastrzębski Węgiel, który po 17 kolejkach jest trzeci, wyprzedzając Asseco Resovię (w sobotę grają we własnej hali z Politechniką Warszawa) o zaledwie punkt.
Bydgoszczanie w walce z drużyną ze Śląska nie są bez szans, bo choć przegrali dwa ostatnie mecze, prezentują się o niebo lepiej niż przed miesiącem. Odejście amerykańskiego libero Richarda Lambourne'a (pokazał trenerowi Waldemarowi Wspaniałemu środkowy palec) i powrót do składu Michała Dębca pozytywnie odbiły się na grze drużyny. Zdenerwowani ostatnimi niepowodzeniami działacze popracowali na integracją zespołu, a siatkarze spotkali się z psychologiem i przez cały dzień wykonywali nakazane przez niego zadania.
- Było sporo śmiechu. Dostaliśmy np. wielką kłodę drewna i potem podzieleni na zespoły za pomocą piły i siekiery musieliśmy wystrugać z tego kołek długości 30 cm - opowiada przyjmujący Martin Sopko. Nie wiadomo, czy akurat te ćwiczenia pomogły zawodnikom, ale podczas spotkań widać już, że Delecta powoli ze zlepku indywidualności stają się drużyną, która może obudzić się w play-off.
- Cieszę się, że mamy już w sobie tę agresję. Trochę jeszcze trzeba popracować nad innymi rzeczami, ale jestem dobrej myśli - przekonuje Piotr Gruszka.
Żeby nie kombinowali jak w lidze kobiet
Na razie bydgoszczanie zajmują szóste miejsce i tak naprawdę nie powinni być zainteresowani jego opuszczeniem. Jeśli je utrzymają, a w play-off prezentować się będą świetnie, Skrę zobaczą dopiero w finale. Oby stało się to w sportowy sposób, a nie jak w PlusLidze Kobiet, gdzie od dwóch kolejek niektóre mecze drużyn zainteresowanych utrzymaniem budzą wielki niesmak.
Ostatnia kolejka będzie też bardzo ważna dla drużyn z dołu tabeli. Los Neckermann AZS Politechniki Warszawa jest już praktycznie przesądzony. Wątpliwe, by akademicy byli w stanie w Rzeszowie ograć gospodarzy. O ósemkę powalczą za to Jadar i Pamapol. Teraz większe szanse mają radomianie, ale to się może zmienić, bo podopieczni Jana Sucha w sobotę jadą do Bełchatowa. Pamapol zagra u siebie z Domexem AZS Częstochowa. Zespół ten obecnie jest piąty i może to miejsce stracić tylko w przypadku porażki w Wieluniu przy jednoczesnym zwycięstwie Delekty z Jastrzębskim Węglem.
-
02-02-2012 21:01
Skoki narciarskie. Kamil Stoch. Nowy anioł z Polski na włoskim niebie
-
02-02-2012 07:00
PŚ w Moskwie. Kowalczyk chce zmrozić Bjoergen
-
31-01-2012 23:21
F1. Kubica? Wróci, nie wróci? - oto jest pytanie
-
31-01-2012 22:29
Boks. Tarver kontra Włodarczyk
-
31-01-2012 22:22
Ekstraklasa. ŁKS zmierza po rekord w liczbie zwolnionych trenerów
-
31-01-2012 22:16
Transfery. Carlos Tevez zostaje w Manchesterze City
-
30-01-2012 20:35
Primera Division. Największe wyzwanie Barcelony
Najczęściej czytane
- 1.Agnieszka Radwańska w obcisłej sukni
- 2.Agnieszka Radwańska dostała 224 konie
- 3.Tour de Ski. Norwegia pod wrażeniem siły Kowalczyk
- 4.Aleksander Wierietielny dla Sport.pl: Nie proponowali mi dużych pieniędzy. Proponowali bardzo duże pieniądze
- 5.El. EURO 2012. Bośniacy prowokują Ronaldo. Nie wytrzymał i pokazał środkowy palec
- 6.Turniej WTA w Dubaju. Urszula kontra Agnieszka Radwańska





