Sport.pl

Działacze PZPS kopiują najgorsze wzory z PZPN. "Nie może Pan tego publikować!"

Zakup "ubiorów oraz korzystanie z rozrywek" na koszt związku chcą wpisać do statutu działacze PZPS. Jest też paragraf pozwalający zarabiać pośrednikowi na działalności, która powinna być obowiązkiem związku - ujawnia Przemysław Iwańczyk, dziennikarz Sport.pl i "Gazety Wyborczej".
Poprawki do statutu to jedyny punkt nadzwyczajnego zjazdu 7 grudnia. - To jakaś kpina - mówi jeden z delegatów. - Proszę nie ujawniać mojego nazwiska, bo byłbym w siatkówce skończony, ale sami zobaczycie, że poprawki to nowomowa, a w niektórych paragrafach pole do nadużyć finansowych.

Nowy statut to jedna z najpilniej strzeżonych ostatnio tajemnic w siatkarskim związku.

- Kto panu to wyniósł? Nie może pan tego publikować, bo zrobi pan rozróbę - grzmi Bogusław Adamski, sekretarz generalny PZPS i przewodniczący komisji poprawek.

Projekt, do którego dotarła "Gazeta", pochodzi sprzed dwóch tygodni. W niektórych punktach to kalka poprawek, nad którymi 20 grudnia będą głosować na zjeździe delegaci PZPN. Czytamy np., że związek ponosi koszty "wynajęcia lokali, zakwaterowania uczestników, obsługi technicznej, oprawy artystycznej i usług gastronomicznych" oraz "Nieodpłatne przekazywanie na rzecz członków PZPS, zawodników, trenerów, instruktorów, działaczy piłkarskich, pracowników PZPS oraz osób trzecich proporczyków, koszulek, gadżetów i podobnych prezentów".

Dotarliśmy do projektu statutu. Oto kilka przepisów:




- Pomijam już, że takimi zapisami związek sankcjonuje zakrapiane imprezy z oprawą artystyczną, ale niechlujne przepisanie fragmentów statutu PZPN po prostu nas kompromituje - mówi delegat na zjazd.

Oprócz działaczy, którzy zyskują prawo do "zakupu ubiorów i strojów dla osób realizujących cele reprezentacyjne związku", z nowych zapisów mogą cieszyć się także siatkarze. Delegat z południa Polski: - Prezes Przedpełski może sobie kupić na koszt związku garnitur i bieliznę, a Piotr Gruszka z Mariuszem Wlazłym iść do kina albo do cyrku.

PZPS zobowiązuje się bowiem do "ponoszenia kosztów zakupu biletów na imprezy kulturalne dla zawodników i osób wchodzących w skład ekipy siatkarskiej odbywające się w trakcie zgrupowań i obozów przygotowawczych".

- Pięć osób nie chciało w ogóle dopuścić do głosowania nad tym projektem - mówi jeden z członków 22-osobowego zarządu PZPS. - Jedna osoba się wstrzymała, ale to zbyt mało, żeby odrzucić ten kompromitujący nas dokument.

Delegaci oraz prawnicy, którym pokazaliśmy projekt, zwracają uwagę na jeden bardzo istotny paragraf: "PZPS może upoważnić spółkę akcyjną prowadzącą rozgrywki w zakresie ligi zawodowej do wykonywania tych uprawnień statutowych PZPS, które nie są ustawowo zastrzeżone do wyłącznej właściwości związku".

- PZPS już od dawna zleca Profesjonalnej Lidze Piłki Siatkowej np. organizację Ligi Światowej w Polsce - zdradza jeden z delegatów. - Ponieważ PLPS jest spółką akcyjną, nie ma nad nią zewnętrznej kontroli. Wystawia związkowi faktury, które są podpisywane bez mrugnięcia okiem, bez analizy, na co zostały wydane pieniądze. Nie mówiąc już o prowizji, jaką pobiera liga za zlecone przez związek prace. A tak naprawdę i PZPS, i PLPS to ci sami ludzie.

- Ten paragraf nie jest szczególnie rozbudowany i daje ogromne pole do manewru - ocenia mecenas Piotr Paduszyński.

Choć jeden z nowych wpisów mówi o "utrzymywaniu stałych kontaktów ze środkami masowego przekazu w zakresie realizacji polityki informacyjnej i popularyzacyjnej dotyczącej działalności PZPS", Bogusław Adamski nie chce rozmawiać o statucie. - Jeśli pan to opublikuje, namiesza pan w naszych strukturach - ostrzega.

Prezes PZPS Mirosław Przedpełski nie odbierał wczoraj telefonu.

Dlaczego Skra Bełchatów » chce wygrać Ligę Mistrzów