Sport.pl

T-Mobile Ekstraklasa. Kibol na Legię wpada, kiedy chce

3 : 0
Informacje
T-Mobile Ekstraklasa 2012/13 - 14. kolejka
Niedziela 02.12.2012 godzina 17:00
Wyniki szczegółowe
Wynik
Legia Warszawa
3
Ruch Chorzów
0
Kibole bezkarnie terroryzują kibiców próbujących dopingować Legię. - Właściwie nie złamali przepisów. Zawsze mogliby się tłumaczyć, że przyszli tylko porozmawiać - usłyszeliśmy w warszawskim klubie.
W czasie niedzielnego meczu z Ruchem na trybunie północnej stadionu Legii niespodziewanie zebrała się grupa około 100 kibiców. Niespodziewanie, bo od kilku tygodni, gdy Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa ogłosiło bojkot meczów, trybuna była pusta.

Kilka osób weszło na "gniazdo", czyli metalowe podwyższenie, z którego zwykle wodzirej prowadzi doping, i zaczęło zagrzewać do kibicowania. Miały megafony i bęben. Jeszcze przed przerwą kilkunastu ubranych na czarno mężczyzn przegoniło te osoby stamtąd. Ochrona, która pojawiła się na miejscu, ograniczyła się do eskortowania wyrzuconych kibiców. Tych, którzy atakowali, nikt nie ruszył palcem, ale po chwili też opuścili trybunę.

Klub doskonale wie, kim są kibole, którzy odbili "gniazdo". - Wszyscy mają kartę kibica, wśród nich był pan Tomasz Woźniak z SKLW - wyjaśnia Bogdan Kuzio, dyrektor biura zarządu odpowiedzialny za bezpieczeństwo na stadionie. - Bilety kupili w kasach, gdy mecz już się rozpoczął, od razu po wejściu na trybunę podeszli do osób na "gnieździe".

Trybuna północna to "Żyleta", na której część widzów stanowią kibole. To tam odpalane są zabronione prawem race. Za ich użycie Legia na meczach Ligi Europejskiej w Warszawie tylko w tym sezonie zapłaciła 120 tys. euro kar. W sierpniu policja złożyła wniosek zamknięcie "Żylety" na rundę jesienną. Wojewoda Jacek Kozłowski trybuny nie zamknął, ale ostrzegł, że zrobi to po kolejnych wybrykach. We wrześniu na derbach z Polonią kibole z "Żylety" spalili krzesełka, zdewastowali toalety i stoczyli bójkę z ochroniarzami. Klub oszacował straty na 200 tys. zł, a Kozłowski zamknął trybunę. Wtedy SKLW ogłosiło bojkot. Nie przerwało go, choć od dwóch meczów "Żyleta" jest otwarta.

Zapytaliśmy w klubie, czy jej gospodarzem jest klub, czy kibol, który wchodzi, wychodzi i robi, co chce. - Po części może tak być, ale co mogliśmy zrobić? Kupili bilety, nie mieli zakazów stadionowych. Gdybyśmy ich nie wpuścili, od razu narazilibyśmy się na interwencję Komitetu Helsińskiego czy rzecznika praw obywatelskich, że łamiemy prawa obywatelskie - mówi Kuzio. Pytamy, dlaczego ochroniarze odprowadzili kibiców, którzy nie zrobili nic złego, zamiast wyrzucić tych, którzy ich sterroryzowali. Odpowiada: - Właściwie nie złamali przepisów. Zawsze mogliby się tłumaczyć, że przyszli tylko porozmawiać.

- Oczywiście można różnie oceniać całą sytuację po fakcie. W tamtym momencie zdecydowaliśmy, że rozwiązanie, które nie doprowadzi do bójki czy poważniejszych ekscesów, jest optymalne - usłyszeliśmy w odpowiedzi na sugestię, że sytuacja dla każdego, kto tam był i kto ją zna, jest oczywista - grupa osiłków wymusiła określone zachowanie na ludziach, którzy przyszli obejrzeć mecz i się pobawić.

Gdy jesienią 2009 r. nieformalny herszt kiboli Legii Piotr S., ps. Staruch, zaintonował: "Jeszcze jeden!" w dniu śmierci Jana Wejcherta, jednego z dwóch właścicieli klubu, ochrona weszła na sektor i wyprowadziła go ze stadionu. Kilka tygodni temu interwencja ochrony podczas derbów Warszawy skończyła się zadymą, po której wojewoda na kilka meczów zamknął trybunę.

W klubie zastanawiają się, co zrobić z kibolami, którzy przepędzili kibiców: - Niestety, jedynym sposobem, jakim dysponujemy, jest zakaz klubowy. Nawet gdybyśmy go nałożyli, mogliby się odwołać do Komisji Ligi, która od jakiegoś czasu bardziej liberalnie podchodzi do zakazów. Pomyślimy. I dodają: - Nie wyobrażamy sobie stadionu bez ultrasów, są przecież częścią każdego klubu w Polsce. Ale nie tylko oni, są też kibice na innych trybunach, są kibice biznesowi, na których klub zarabia.

Pytamy, czy nie jest tak, że od lat kibole dają do zrozumienia, że nie obchodzą ich inni na stadionie - kibice czy piłkarze. - Może pan mieć rację. Mam nadzieję, że zrozumieją, że nie mogą zawłaszczyć kibicowania Legii.

Więcej o:
Komentarze (1)
T-Mobile Ekstraklasa. Kibol na Legię wpada, kiedy chce
Zaloguj się
  • wojciechkaczmarek

    0

    po prostu prezes / zarzad / dyrektorzy etcetera powinni przez kilka meczy sami dopingować zespół z tej trybuny pozdrawiam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX