Sport.pl

Mecz dzielony na kwarty - ratunek przed pay per view

W NFL doszło do tego, że gdy drużyny nie wykorzystają wszystkich dostępnych im przerw na żądanie, sędziowie zarządzają dodatkową na telewizyjną reklamę. Zadowolone są wszystkie strony - liga, bo zarabia gigantyczne pieniądze; telewizje, bo mają dużo czasu do zaoferowania reklamodawcom oraz kibice, bo najważniejsze mecze oglądają za darmo.
Angielskie wyrażenie pay per view zrobiło w Polsce zawrotną karierę, dzięki sprzedaży w tym właśnie systemie transmisji meczów reprezentacji Polski w eliminacjach do brazylijskiego mundialu. Ale były też inne płatne wydarzenia sportowe - walka Tomasza Adamka czy gala KSW. Kibice w internecie protestowali i zakładali na Facebooku grupy oporu: nie kupuj per pay view. Maciej Kawulski, współwłaściciel KSW, odpowiedział na to ordynarnie: Mam ich serdecznie w d....

I co by nie myśleć o jego kulturze osobistej, to - jeśli chodzi o MMA - racja jest po stronie pana Kawulskiego. KSW to prywatna firma i jej właściciele mogą zarabiać na niej jak chcą. Nikt zresztą nie zabrania innym biznesmenom zakładać kolejnych federacji i organizować własnych gal sportów walki.

Piłka nożna to jednak zupełnie co innego. W Polsce sprywatyzował i zmonopolizował ją PZPN, a na świecie - FIFA. Piłkarskie federacje śrubują teraz ceny za prawa do transmisji telewizyjnych. Większość stacji nie jest w stanie zarobić na transmisjach tyle, by pokryć wpływami koszty zakupu praw. Publiczni nadawcy nabywają je z względów społecznych (u nas do takiego zakupu zobowiązuje TVP nawet ustawa), prywatni - prestiżowych. O stratach poniesionych na transmisjach mistrzostw świata i Euro w ostatnich latach mówili szefowie TVP i Polsatu.

Nawet Euro 2012 przy gigantycznej widowni podczas meczów Polaków i w fazie pucharowej przyniosło publicznej telewizji ogromne straty. Prezes Juliusz Braun powiedział w TVP Info, że będą to dziesiątki milionów złotych. - Koszty licencji tych 35 meczów [chodziło też o towarzyskie mecze kadry przed Euro 2012 - przyp. autor] są tak wysokie, że choćby nie wiem, jak dużo reklam tam umieścić, to nie da się uzyskać takich przychodów - powiedział Braun.

Dlatego dla stacji telewizyjnych sprzedaż pay per view jest idealnym rozwiązaniem. Nadawca nawet przy bardzo małej widowni praktycznie zawsze wychodzi na swoje. Zazwyczaj jest bowiem tak, że z właścicielem praw telewizyjnych rozlicza się według faktycznej liczby sprzedanych subskrypcji. W polskich mediach naczytałem się, jaką to katastrofą zakończyła się sprzedaż pay per view meczów kadry. Owszem liczba 110 tys. licencji, podczas spotkania z Mołdawią, nie wygląda imponująco i na pewno jest niższa niż obiecywała sobie firma Sportfive - właściciel praw do transmisji. Jednak gdy ją porównać do liczb, jakie osiągają transmisje telewizyjne pay per view za granicą, to wyglądają bardzo przyzwoicie. Ostatnia walka najlepszego boksera świata - Manny'ego Pacquiao z Timothy Bradley'em sprzedała się w liczbie 700 tys. Jeśli uwzględnić różnice w liczbie gospodarstw domowych w Polsce i Stanach Zjednoczonych (w USA jest ich niemal 8 razy więcej niż u nas), to widać, że zainteresowanie było dużo mniejsze niż meczu Polska - Mołdawia. A przecież transmisje pay per view za oceanem mają długoletnią tradycję, widzowie są do nich przyzwyczajeni, są bogatsi i mają większy dostęp do telewizji kablowej i satelitarnej niż u nas. Oczywiście, sprzedaż ostatniego starcia Pac-mana rozczarowała, ale amerykański rekord pay per view, gdyby przenieść go procentowo na polskie realia też nie rzucają na kolana. W 2007 r. prawo do obejrzenia pojedynku Oscara De La Hoy z Floydem Mayweatherem, wykupiło 2,4 mln gospodarstw domowych. Przeliczając to na polskie zasięgi byłoby to 300 tys..

Dla niebogatych kibiców sytuacja nie wygląda więc różowo. Już teraz najlepsze ligi piłkarskie a także polska ekstraklasa są do oglądania wyłącznie w telewizjach płatnych. Tak też jest z większością spotkań Ligi Mistrzów. Do tego doszły mecze reprezentacji. Jak tak dalej pójdzie, to jednym piłkarskim widowiskiem za darmo będzie mecz Gwiazdy TVN kontra Politycy.

Podobny trend panuje w całej Europie, ale USA idzie inna drogą. Za Oceanem duża część meczów profesjonalnych lig dostępna jest w otwartych stacjach. Najpopularniejsza futbolowa NFL pozwala tylko na dwa mecze w tygodniu (a i to nie zawsze) transmitowane w kablówkach. Reszta spotkań relacjonowana jest w telewizjach otwartych. Dzieje się tak m.in. dlatego, że nadawcy są w stanie zrekompensować sobie horrendalne ceny transmisji reklamami nadawanymi podczas meczu. Zarówno futbol amerykański, jak i baseball, czy koszykówka mają na tyle dużo przerw, że można je wypełnić spotami. W NFL doszło nawet do tego, że gdy drużyny nie wykorzystają wszystkich dostępnych im przerw na żądanie, sędziowie zarządzają dodatkową na telewizyjną reklamę. Zadowolone są wszystkie strony - liga, bo zarabia gigantyczne pieniądze; telewizje, bo mają dużo czasu do zaoferowania reklamodawcom oraz kibice, bo najważniejsze mecze oglądają za darmo.

Może więc czegoś podobnego powinni domagać się fani piłki nożnej. Niech FIFA na początek podzieli mecz na kwarty i wprowadzi przerwy dla trenerów na żądanie. W ten sposób w relacjach znajdzie się miejsce na dodatkowe pasma reklamowe. Wtedy może wielka piłka wróci do stacji otwartych. Inaczej - już teraz zbierajcie pieniądze na kolejne transmisje pay per view.

Mecze reprezentacji w pay per view? Sportfive wznowi negocjacje z TVP


Więcej o: