Sport.pl

Vincente del Bosque - trener, który był za słaby na Real

- Cieszę się, że daliśmy Hiszpanii trochę radości, ale z szatni wyszedłem szybko. Tyle euforii to dla mnie za dużo - mówi Vincente del Bosque pierwszy szkoleniowiec, który zdobył klubowy Puchar Europy, a z reprezentacją złote medale mistrzostw świata i Europy.
- Del Bosque jest tradycjonalistą, a my potrzebujemy kogoś, kto kładzie większy nacisk na taktykę i przygotowanie fizyczne. Drużyna będzie silniejsza, jeśli poprowadzi ją trener z innym charakterem. Vicente wydaje nam się wypalony. To nie jest trener na przyszłość - tłumaczył w 2003 r. prezes Realu Madryt Florentino Pérez, zwalniając człowieka pracującego w klubie - jako piłkarz, szef szkółki i szef pierwszej drużyny - 36 lat. Boss Realu zrobił to, choć trener w cztery lata dwukrotnie zdobył Puchar Europy, a kilka dni wcześniej świętował mistrzostwo kraju. Takich sukcesów Real nie odnosił od przełomu lat 50. i 60., gdy w białych koszulkach biegali jeszcze Alfredo Di Stéfano i Ferenc Puskás.

Po wyrzuceniu del Bosque Real ani razu nie zagrał w finale Pucharu Europy.

Wszyscy czują się ważni

Rinus Michels i Helenio Herrera to wizjonerzy - ich pomysły zmieniły futbol. Alex Ferguson zaczął odnosić sukcesy, gdy królowa Elżbieta II świętowała trzydziestolecie panowania, i nie wiadomo, kiedy skończy. Ani ona, ani on. José Mourinho wyrósł na międzynarodowego giganta - trofea podnosił w Portugalii, Anglii, Włoszech i Hiszpanii.

Del Bosque nie wymyślił niczego, co można porównać do futbolu totalnego Michelsa i catenaccio Herrery. W porównaniu do Fergusona jest sprinterem, pierwsze trofeum zdobył 12 lat temu. Poza ojczyzną pracował sezon w tureckim Besiktasie - bez sukcesów. 62-letni trener po prostu w ogóle do wielkich kolegów po fachu nie pasuje. Chętnie rozmawia z dziennikarzami, ale zawsze wydaje się jakby zawstydzony. Wyciągnięcie od niego sylaby, która wywoła kontrowersje, graniczy z cudem. Radio Cadena SER nazywa go "trenerem, któremu nigdy nie przyszło do głowy, by błyszczeć bardziej od zawodników".

Może także dlatego w Madrycie Luis Figo, Zinedine Zidane, Ronaldo, Raul i Roberto Carlos nigdy nie skoczyli sobie do gardeł. Jakimś cudem udało mu się to także w reprezentacji Hiszpanii, gdzie jest wielu fantastycznych piłkarzy, którzy musieli poskromić swoje ego i siedzieć na ławce. Victor Valdes został właśnie po raz najlepszym bramkarzem ligi hiszpańskiej, a w kadrze jest tylko trzecim bramkarzem. Juan Mata zakończył sezon w Chelsea z 12 golami i 26 asystami oraz Pucharem Europy, ale na ME zagrał trzy minuty. Fernando Llorente był bohaterem Athletic Bilbao w Lidze Europejskiej, tu nie wyszedł na boisko. Jakby tego było mało, przez ostatnie dwa lata najważniejsi piłkarze del Bosque brali regularny udział w wojnach barcelońsko-madryckich. Już to groziło rozbiciem reprezentacji.

- Vicente z każdym znajdzie wspólny język. Ma niebywały dar wyjaśniania swoich decyzji - mówi Fernando Morientes, który pracował z del Bosque w Realu.

- Gdyby zaczął wydawać rozkazy Raulowi czy Roberto Carlosowi, nic by nie osiągnął. Dlatego bardzo dużo pracy wkłada w to, by każdy piłkarz czuł, że ma do odegrania wyjątkową rolę - opowiada inny piłkarz klubu z Madrytu Steve McManaman.

Guti wspomina, że zanim VdB wszedł do szatni "Królewskich", piłkarzy traktowano jak dzieci, którym trzeba zaaplikować żelazną dyscyplinę. Phil Ball w książce o historii Realu pisze, że "del Bosque dawał piłkarzom wolną rękę. Dopóki wygrywali, pozwalał im prawie na wszystko".

Bo mam świetnych piłkarzy

Nie sposób go jednak nazwać oportunistą. Przed Euro 2012 mimo protestów ekspertów i mediów postawił na lewej obronie Jordiego Albę, choć to gołowąs, od niedawna występujący na tej pozycji. W Polsce i na Ukrainie lepszego lewego defensora nie było. Gdy grupowy mecz z Włochami Hiszpanie zaczęli bez typowego napastnika, w kraju wybuchła awantura, obijał werbalnie selekcjonera Luis Aragones, który cztery lata temu doprowadził drużynę "La Roja" do mistrzostwa Europy. Del Bosque się nie wycofał. W ćwierćfinale i finale najbliżej bramki biegał pomocnik Cesc Fabregas. - Prawdopodobnie zdobylibyśmy złoto, także grając w inny sposób. Sukcesy zawdzięczamy generacji fantastycznie wyszkolonych piłkarzy - mówił po finałowym zwycięstwie z Włochami. Czy tak by powiedzieli Mourinho, Ferguson i inni wielcy trenerskiego świata?

Niedawno przedłużył umowę z hiszpańską federacją do 2014 r. Na mundialu w Brazylii może więc del Bosque zostać drugim trenerem, który obronił mistrzostwo świata. Nie wygląda na to, aby aksamitny chwyt Hiszpanów na gardle światowego futbolu miał do tego czasu osłabnąć.



Więcej o: