Sport.pl

TBL. Koszykarska liga po trzęsieniu ziemi

Bez mistrza Polski, bez spadków i bez Polonii Warszawa rusza w sobotę Tauron Basket Liga. Po przejściach, ale w stabilnej sytuacji finansowej, znów z drużynami z Wrocławia i Łodzi, z kandydatami na gwiazdy reprezentacji
Rewolucja w rozgrywkach tkwiących od lat na marginesie polskiego sportu zaczęła się od zmiany formuły z tradycyjnej, w której najsłabsze zespoły są degradowane, na ligę bez spadków. Kluby podpisują z ligą trzyletnie kontrakty i - o ile rok po roku nie zajmą dwóch ostatnich miejsc - mają zagwarantowany udział w rywalizacji.

Radykalna zmiana ma przynieść korzyści organizacyjne i sportowe - ułatwić klubom negocjacje ze sponsorami, a trenerom sięganie po Polaków, którym - jak pokazują występy reprezentacji - brakuje doświadczenia w roli ludzi biorących odpowiedzialność za wyniki.

Młodzi Polacy prawdopodobnie obniżą poziom rozgrywek, ale ich rozwój wydaje się jedynym sposobem na to, by w kilka lat wychować gwiazdy przyciągające kibiców do hal i przed telewizory skuteczniej niż anonimowi Amerykanie z importu. Dlatego warto obserwować 18-latków, którzy rok temu zdobyli wicemistrzostwo świata - w TBL zagra siedmiu z nich z Przemysławem Karnowskim (Siarka Tarnobrzeg), Michałem Michalakiem i Mateuszem Ponitką (AZS Politechnika Warszawska) i Piotrem Niedźwiedzkim (Śląsk Wrocław) na czele. Sporo obiecujemy sobie także po tych, którzy błysnęli w mistrzostwach Europy seniorów - Dardanie Berishy (Anwil Włocławek), Pawle Leończyku (Energa Czarni Słupsk) czy Piotrze Pamule (Politechnika). Największą gwiazdą ma być Łukasz Koszarek, który po dwóch latach we Włoszech zagra w Treflu Sopot obok najlepszego Polaka poprzedniego sezonu Filipa Dylewicza.

Czy wysyp polskich talentów pozostanie w cieniu czteromiesięcznej absencji Asseco Prokomu Gdynia? Zarząd ligi pozwolił ośmiokrotnym mistrzom Polski na opuszczenie pierwszego etapu rozgrywek ze względu na występy w lidze VTB, która skupia czołowe drużyny Europy Środkowo-Wschodniej. Prokom ma - w porównaniu z poprzednim sezonem - budżet mniejszy o 40 proc., ale też zagwarantowany udział w play-off - tej decyzji wypaczającej istotę sportowej rywalizacji nie da się obronić tak jak braku spadków, ale jeśli spojrzy się na koszulki reprezentacji i widniejące na nich logo Prokomu, nie trzeba jej także tłumaczyć.

W lidze zabraknie też warszawskiej Polonii, która występowała w niej od 2000 roku, a w latach 2004-05 zdobywała brąz. "Czarne Koszule" od pięciu lat balansowały na granicy wypłacalności, teraz nie zdołały rozliczyć poprzedniego sezonu i liga nie miała podstaw, by dopuścić je do rozgrywek.

Z Warszawy TBL nie zniknie, bo awans wywalczyła Politechnika. Do ligi wracają też dwa duże miasta z tradycjami - Łódź (awans ŁKS) oraz Wrocław (WKK kupiło dziką kartę i prawa marketingowe do nazwy Śląsk, pod którą będzie występować). Miasta Marcina Gortata (Łódź) oraz 17-krotnego mistrza Polski (Wrocław) mają duże i ładne hale oraz - w perspektywie kilku lat - szansę na powrót do czołówki.

Umowę z ligą koszykarzy przedłużył Tauron, który da jej więcej niż w poprzednim sezonie (wtedy zapłacił 1,2 mln zł). To zapewni rozgrywkom tak brakującą im stabilizację i - być może - wyraźniejszą obecność w telewizji. TBL znów będzie pokazywana w TVP Sport, ale liga rozwija także projekt TV PLK, czyli transmitowania spotkań na stronie internetowej Plk.pl. TV PLK co rusz napotyka jednak na problemy techniczne - dlatego w niedzielę nie zaprezentuje meczu AZS Politechnika Warszawska - Trefl Sopot.

Faworyt? Prokom będą chcieli podgryzać PGE Turów Zgorzelec, Trefl Sopot, Anwil Włocławek i Energa Czarni Słupsk. Mistrz Polski szuka jeszcze wzmocnień, ale - jak pokazał przegrany 78:79 z Polpharmą Starogard mecz o Superpuchar Polski - wygląda na najsłabszy od lat. A już w poprzednim sezonie z Turowem ledwie wygrał w finale 4-3.

Więcej o: