Sport.pl

Lekkoatletyczne MŚ. Biegacze wszystkich małych krajów, łączcie się

Amantle Montsho z Botswany i Kirani James z Granady wygrali prestiżowe wyścigi na 400 m. Pokonali gigantów bieżni. Relacja z czwartku w Daegu Zczuba i na żywo od 12.
Kirani James, który w środę kończy 19 lat, dokonał we wtorek niemożliwego - przebił w czołówkach światowych mediów Amerykanina Lashawna Merritta, bohatera najgłupszego wyjaśnienia wpadki dopingowej na świecie (powodem miało być połykanie tabletek na powiększenie penisa). Polski barszcz z krokietami, do którego na igrzyskach w Calgary ponoć ktoś wsypał niedozwolone substancje hokeiście Jarosławowi Morawieckiemu, to nudy na pudy.

Mimo swojej głupoty mistrz olimpijski Merritt bronił jednak tytułu mistrza świata. Aby go medialnie przebić, trzeba było go pokonać. Kirani dokonał tego w imponujący sposób, w jednym z dwóch najbardziej zaciętych finałów w historii mistrzostw świata na tym prestiżowym dystansie - pokonał Amerykanina o 0,03 s, i to na ostatnich kilkunastu metrach.

Kirani pochodzi z Grenady, 100-tysięcznej wyspy karaibskiej. Podobnie jak o zaledwie dwa lata starszy Rondell Bartholomew, który był w finale szósty. Obaj urodzili się w tym samym mieście - tylko dlatego, że jest tam jedyny szpital na wyspie z oddziałem położniczym.

James przeszedł klasyczną drogę karaibskiego, niejamajskiego biegacza, mianowicie poprzez amerykańskie college'e. Brał udział w lidze w barwach uniwersytetu Alabamy. Przeszedł na zawodowstwo tuż przed mistrzostwami świata. W samą porę. Wygrał w swoim debiucie w Diamentowej Lidze w Londynie i pojechał do Daegu. Jego trener z Alabama University Harvey Glance twierdzi, że James pobije rekord świata legendarnego Michalea Johnsona. - Ten dzieciak to świr. Może wszystko. Johnson bił rekordy, mając 26-27 lat, Kirani jest jeszcze nastolatkiem - mówi Glance.

Montsho też pobiła o 0,03 s amerykańską gwiazdę biegów. Pokonała Alyson Felix w jednym z najbardziej zaciętych finałów w historii mistrzostw świata - jak James Merritta.

Montsho dobiła do czołówki dzięki pomocy IAAF. Trenerzy federacji jeżdżą bowiem po lokalnych zawodach i wypatrują utalentowanych zawodników. Jeden z takich szperaczy-trenerów Anthony Koffi spotkał ją na igrzyskach afrykańskich w Abudży przed ośmioma laty i zapisał do centrum sportowego w Dakarze w Senegalu. Takich sponsorowanych przez IAAF centrów na świecie powstało osiem. Obiekty przynajmniej kilku z nich - np. w Eldoret w Kenii i właśnie w Dakarze - ledwo się trzymają kupy, ale i tak są o niebo lepiej wyposażone niż stadiony w Botswanie, a przede wszystkim są w nich trenerzy. Mimo to, jak Amantle doszła do poziomu takiego, aby pokonać najlepsze na świecie zawodniczki, trudno wyjaśnić. Faktem jest jednak, że z dakarskiego centrum pochodzi też złota medalistka z mistrzostw świata z Edmonton z 2001 roku na 400 m Senegalka Amy Mbacke Thiam.

Niektóre centra powstają właściwie tylko po to, aby utrzymywać zainteresowanie lekkoatletyką. Na wielkie wyniki tam nie czekają, przynajmniej w większości konkurencji.

W ośrodku wysokiego wyczynu w Gold Coast w Australii trenują na przykład niby-sprinterzy z amerykańskiego Samoa. Są zwykle najwolniejszymi biegaczami na MŚ, dostają upokarzające przezwiska "Żółw" albo odwrotnie, prześmiewczo - "Gepard".

W 2001 roku Trevor Misipeka leciał do Edmonton jako kulomiot. Po drodze okazało się, że działacze samoańscy nie zauważyli, że zmieniły się minima (choć nie robi się tego za pięć dwunasta). Nie speszyli się, zgłosili 140-kilogramowego zawodnika do sprintu, żeby nie było pustych przebiegów. Trevor osiągnął 14,28 s, zyskał przydomek "Żółw" i wydawało się, że nikt nigdy go na mistrzostwach nie przebije.

A jednak komuś się udało. 17-letni Sogelau Tuvalu z Samoa poszedł ścieżką wydeptaną przez poprzedników. Nie mogąc osiągnąć minimum w kuli, przepisał się na sprinty, gdzie minima nie obowiązują. W preeliminacjach pobiegł 15,66 s. - Do mistrzostw trenowałem zaledwie miesiąc. Nie czułem się w pełni gotów - powiedział. Federacja Oceania Athletics donosiła: Niesamowite dokonania zawodników z Oceanii. Pobili 12 życiówek.

Tuvalu, jako jedyny biegnący na setkę bez kolców, był wśród rekordzistów.

Osiągnął drugi z najwolniejszych czasów w historii mistrzostw świata.

Jeszcze wolniej pobiegł przedstawiciel malusieńkiej wyspy na Karaibach - St. Kitts and Nevis - Kim Collins w 1997 roku w Atenach - 21,73 s. Ale on po prostu dotruchtał do mety z powodu kontuzji, potem zdobywał nawet tytuł mistrza świata. W Daegu wybiegał brąz.

Więcej o: