Niemcy - Turcja 3:2. Cudu nie było, Niemcy w finale
Rafał Stec, Michał Szadkowski, Bazylea
Grać z pasją, gdy mecz już niemal się skończył, umieją tylko dwie drużyny w Europie. 86. minuta - wyrównującego gola strzelają debiutujący w półfinale Turcy. 90. minuta - zwycięskiego wbijają trzykrotni mistrzowie Europy Niemcy
Fot. Jon Super AP
Lukas Podolski (z prawej)i Bastian Schweinsteiger
ZOBACZ TAKŻE
-
Hiszpanie grają, Niemcy biegają (28-06-08, 12:47)
-
Fatih Terim zostaje z reprezentacją (27-06-08, 16:14)
-
Niemcy w finale, a prasa krytykuje. Turcy odpadli, ale dumni (26-06-08, 11:09)
-
Gokhan Zan: Nie zapomnimy tego, co tu przeżyliśmy (26-06-08, 00:34)
-
Trener Turków rezygnuje (25-06-08, 23:37)
-
Fatih Terim: Drużyna przyniosła chwałę Turcji (25-06-08, 23:30)
Magiczna ręka Loewa: Niemcy nie grają po niemiecku »
Na dreszczowiec zanosiło się od początku. Już na długo przed przerwą piłka odbiła się od niemieckiej poprzeczki raz, potem drugi raz, by wreszcie wpaść do siatki. Kiedy wturlał ją tam Ugur Boral, do Niemców chyba dotarło, że wyhodowali potwora.
Bez ich trenerskiego know-how, bez tabunu fachowców podróżujących za Bosfor, wśród których był zresztą selekcjoner Joachim Loew, reprezentacja Turcji prawdopodobnie wciąż tkwiłaby w mizerii z czasów, gdy Polacy wbijali jej worki goli. Teraz nawet guru od przygotowania kondycyjnego i dietetyka polecał im Niemiec, poprzednik Loewa Jurgen Klinsmann. I na mistrzostwach Europy po raz pierwszy w historii przebili się do strefy medalowej.
Nie uznali, że mają dość. Poprzeczkę obijał Kazim Kazim vel Colin Kazim Richards, urodzony w Londynie produkt angielskiego futbolu, a jego koledzy wnet przyłączyli się do ostrzału. Intensywna kanonada trwała non stop, jakby Turków inspirowała pewność, że golkiper Jens Lehmann wcześniej czy później musi kardynalnie się pomylić.
W 26. minucie się nie pomylił, ale niemieccy piłkarze uprawiali właśnie - co zdarzało im się w tym meczu często - futbol statyczny, stawiający na opóźnione reagowanie i ogólny bezruch. Ugur Boral skorzystał z okazji. 1:0.
Turcy poczuli się nieswojo. Oni przywykli na Euro 2008 do odrabiania strat i wychodzenia się ze skrajnej opresji, oni lubią jasne sytuacje: nie wygrywamy, trzeba zapomnieć o bożym świecie i gnać przed siebie, po gola. Naturalne nieopanowanie ich zgubiło. Nie chcieli zwolnić, zatrzymać piłki na dłużej, podejmować ciut mniejszego ryzyka. Niemcy, choć przecież to oni potrzebowali nacierać, strzelili gola z kontrataku. Wystarczyły cztery minuty, by rozochoceni przeciwnicy podarowali im piłkę w środku pola, by pofrunęła ona na lewe skrzydło do Lukasa Podolskiego, by ten ją dośrodkował, a Bastian Schweinsteiger wyrównał.
Turkom służą okoliczności, w których nie mają nic do stracenia i mogą z czystym sumieniem postawić na niepohamowaną brawurę. Powściągnąć emocji nie umieją. Gdyby zachowywali się rozważniej, gdyby zdołali z zimną krwią wykorzystać techniczną i szybkościową przewagę nad faworytami, być może jeszcze przed przerwą rozłożyliby ich na łopatkę. Uderzali na bramkę - celnie! - z lewego skrzydła i prawego, z środka pola karnego i zza niego. Zawsze potężnie, jakby chcieli rozerwać siatkę, jakby reprezentacja Turcji składała się wyłącznie z głównych ogniowych, którzy na wątłe niby-strzały czasu nie tracą.
Niemcy musieli się tego półfinału bać, bo rywale - choć dotąd na turnieju nie wypracowali przewagi nad żadnym przeciwnikiem - półfinał wyszarpali z iście niemiecką determinacją, nie kapitulując nawet wtedy, gdy sędzia podnosił gwizdek, by dmuchnąć po raz ostatni. Teraz swoim błędem wsparł ich jeszcze sędzia. Wkrótce po przerwie nie zareagował, gdy Sabri Sarioglu powalił wdzierającego się w pole karne Philippa Lahma. Powinien podyktować albo "jedenastkę", albo przynajmniej rzut wolny (Turek faulował na linii). Nie gwizdnął w ogóle.
Niemcy grali przeciętnie. Rzadko przebłyski miewał nawet Michael Ballack, przywódca drużyny i pod każdym względem "naj" - kandydat na największą gwiazdę turnieju, piłkarz najwięcej wśród Niemców biegający i najbardziej zdeterminowany. Zdeterminowany, by wreszcie wygrać międzynarodowe trofeum godne jego sportowej klasy. Przegrał finał Ligi Mistrzów z Bayerem Leverkusen, przegrał finał LM z Chelsea, z powodu żółtych kartek nie wystąpił w przegranym finale mundialu z 2002 roku, przegrał półfinał mundialu w 2006 roku. We wszystkich tamtych rozgrywkach zachwycał, wielokrotnie bywał bohaterem meczów i przesądzał o wyniku. Najcenniejszej nagrody nie dostał nigdy.
Przed półfinałem Ballack zwierzał się, że stał się w reprezentacji "więcej niż kapitanem", że dyskutuje z trenerem o taktyce, że to sam Joachim Loew pyta go opinię. Na boisku człowiekiem orkiestrą nie był. Niemcy odzyskali prowadzenie dzięki wrzutce Lahma, umiejętności gry głową Miroslava Klose oraz tradycyjnej plątaninie w tureckiej defensywie. Bramkarz Recber Rustu niepotrzebnie wybiegł z bramki, nie dosięgnął piłki i napastnik Bayernu Monachium posłał ją do siatki.
Turkom został kwadrans, a kwadrans wystarcza im - czego dowiedli w horrorze z Czechami - na strzelenie nawet trzech goli. Teraz pomógł im Lahm, który postanowił tego wieczoru być wszędzie, gdzie coś się dzieje. Zostać antybohaterem i zarazem bohaterem, raz wpędzać kibiców w euforię, a raz w czarną rozpacz. To jego w dziecinny sposób oszukał Sabri, zanim na cztery minuty przed końcem dośrodkował do Samira Senturka. Zrobiło się 2:2, Turcy po raz czwarty z rzędu na Euro 2008 czynili cuda w końcówce.
Nie z Niemcami takie numery. To oni są arcymistrzami szalonych końcówek, to oni od dziesiątek lat zapadają w pamięć dzięki zwycięskim, roztrzygniętym na sekundy przed końcem dreszczowcom. Teraz do przodu znów wyrwał Lahm. Był tak na siebie wściekły, że na pole karne wdarł się chyba siłą woli, a w piłkę kopnął z taką mocą, jakby chciał, żeby się rozpadła.
Turcy jeszcze muszą się od Niemców uczyć, choć przegrali tylko trochę. W niedzielę ponad 2,7 miliona emigrantów może pocieszać się finałowym zaciskaniem kciuków za zwycięzców. Byłoby jak podczas mundialu przed dwoma laty, gdy razem z niemieckimi sąsiadami fetowali triumfy reprezentacji Klinsmanna, powiewając tureckimi flagami.
Podolski pobije rekord Gerda Muellera? »
EURO w Betclick.com. Darmowa rejestracja, wygraj BMW Z4» - Reklama