Rosja - Szwecja. Rosjanie gromią Szwedów, czyli Połtawa 2008
Michał Pol, Innsbruck
As z rękawa Guusa Hiddinka, Andriej Arszawin poprowadził rosyjską ofensywę ku zwycięstwu ze Szwecją 2:0. Dzięki temu holenderski trener w ćwierćfinale zmierzy się z reprezentacją swojej ojczyzny
Fot. Jon Super AP
Andrij Arszawin walczy na całym boisku o każdą piłkę
ZOBACZ TAKŻE
-
Holandia - Rosja. Ćwierćfinał totalny (21-06-08, 08:00)
-
Holandia-Rosja: Bazylea dostała wymarzony mecz (21-06-08, 08:00)
-
Hiddink : Będę zdrajcą (21-06-08, 08:04)
-
Czy Rosja może być mistrzem Europy? (19-06-08, 18:06)
-
Arsenal wyłoży 10 mln funtów na Arszawina (19-06-08, 13:06)
-
"Co jest, do diabła? Zbyt starzy, zbyt żółci, zbyt zmęczeni" (19-06-08, 12:11)
-
"Hiddink nauczył rosyjskiego niedźwiedzia tańczyć z piłką" (19-06-08, 11:08)
-
Dejan Stankovic: Polska grała bezbarwnie, statycznie, bez polotu (19-06-08, 08:23)
Tuż przed rozpoczęciem meczu rosyjscy kibice zakryli cały sektor ogromnych rozmiarów płachtą z podobizną cara Piotra Wielkiego, którego wojska w 1709 roku rozgromił Szwedów w bitwie pod Połtawą, wyrzucając ich z Rosji. Na stadionie w Innsbrucku bitwę także wygrali Rosjanie. W roli rosyjskiego generała księcia Aleksandra Mienszykowa wystąpił Andriej Arszawin. Z nim gra Rosjan nabrała niesamowitego tempa i energii. Atak szedł za atakiem, a 27-letni napastnik Zenitu St. Petersburg wypracował jednego z goli i wbił do siatki drugiego.
To był jego pierwszy mecz na mistrzostwach Europy. Klęskę z Hiszpanią i skromne zwycięstwo z Grecją musiał oglądać z trybun, z powodu czerwonej kartki w eliminacjach. Hiddink nie miał jednak najmniejszych wątpliwości czy zabierać go na turniej, choć mógł wystąpić dopiero w ostatnim meczu grupowym. - On potrafi zdobyć gola absolutnie z niczego. Jest dla zespołu niezwykle ważny. O ile używa głowy, nie emocji jak z Andorą, kiedy dostał tę kartkę - mówił Holender.
Rosyjski dziennikarz przekonywał mnie, że Arszawin jest jak bateria duracell. - Bez niego drużyna wygląda jak te króliczki z reklamy ze zwykłymi bateriami. On daje drużynie energię. Gra od razu się klei, jest szybka, nieprzewidziana. Wszyscy zachwycają się Romanem Pawliuczenką, strzelcem gola z Grecją. A on potrafi tylko przykładać nogę. Andriej szuka piłki i piłka szuka jego. To prawdziwy czarodziej, z piłką umie zrobić wszystko.
Przeciwko Szwedom Rosja nie miała wyjścia. Przy tej samej liczbie punktów, ale gorszym stosunku bramek, musiała wygrać. Atakowała więc od pierwszych minut. I zaczęła aż z nazbyt wielką energią. Arszawin przejął piłkę i podał prosto przed bramkę. Ale Pawliuczenko i Jurij Żirkow przeszkodzili sobie nawzajem.
Rosjanie, którzy w obu poprzednich meczach wychodzili na murawę wyraźnie zalęknieni, przestraszeni, tym razem zagrali bez odrobiny respektu. W porównaniu z przegraną 1:4 z Hiszpanią to była kompletnie inna drużyna. - Efekt Arszawina! - triumfował rosyjski dziennikarz. - Mamy najmłodszą drużynę na Euro, zawodnicy co do jednego grają w lidze rosyjskiej. Nie mają doświadczenia w meczach o taką stawkę. Nie ma u nas ani Henrika Larssonem, który jest chodzącą historią futbolu, ani takich sław jak Zlatan Ibrahimović. Jeden Arszawin przed nikim nie czuje respektu, nikogo się nie boi. I potrafi to przenieść na drużynę.
Arszawina wszędzie było pełno. To uderzył głową tuż obok słupka. To znów skiksował na polu karnym, by po chwili strzelić groźnie z dystansu, ale znów obok bramki. W22. min rzeczywiście o mało nie zdobył "gola z niczego". Dośrodkował głęboko z prawej strony tak, że piłka już zmierzała pod poprzeczkę, ale w ostatniej chwili Andreas Isaksson wybił ją na rzut rożny. A kiedy nie był przy piłce, pokazywał kolegom palcem gdzie maja zagrać.
I gol padł po jednej z jego akcji. W 24. min tak szybko wymienił piłkę z Aleksandrem Aniukowem, że szwedzcy obrońcy nie zdążyli się połapać. Ten ostatni podał do Pawliuczenki, który "dołożył tylko nogę" uderzając w długi róg obok bezradnego Isakssona. Spokojni dotąd Szwedzi rzucili się do ataków, ale nieporadnie, choć przypadkowy strzał głową (tyłem) Larssona trafił w spojenie słupka z poprzeczką.
Rosjanie nie zamierzali się jednak bronić, wiedząc, że 1:0 to zbyt skromna przewaga, a remis urządza rywali. W 35. min Pawliuczenko trafił w spojenie, a dobitkę głową Żyrjanowa Isaksson z trudem wybił na róg. Tuż przed gwizdkiem na przerwę w pole karne przedarł się lewy obrońca Mickael Nilsson, ale przegrał pojedynek z Igorem Akinfiejewem.
Druga połowa zaczęła się od błyskotliwej kontry Rosjan jakiej nie powstydziłaby się Holandia Marco van Bastena. Po przejęciu piłki Arszawin błyskawicznie wymienił podania z Żirkowem, ten zagrał mu w pole karne i napastnik Zenitu podwyższył na 2:0 strzałem w długi róg.
To był prawdziwy futbol totalny w wykonaniu Rosjan, a la reprezentacja Holandii, choć piłkarzom Hiddinka brakowało maestrii technicznej Snejdera, Robbena, van der Vaarta czy van Nistelrooya. Wielkie gwiazdy Szwedów, Ibrahimović i Larsson nie miały nic do powiedzenia, ale też nie dostały żadnego wsparcia ze strony kolegów. Momentami Rosjanie grali na polu karnym rywali w "dziada", podając sobie piłkę główkami. W sobotę Rosjan czeka jednak konfrontacja w ćwierćfinale z mistrzami holenderskimi.
Rosja pokonała Szwecję po raz pierwszy od 1990 roku. I po raz pierwszy od upadku ZSRR wyszła z grupy na mistrzostwach Europy. Po przegranej bitwie pod Połtawą szwedzki król, Karol XII musiał się ratować ucieczką aż do Turcji. Dla Larsa Lagerbacka rodacy na pewno będą bardziej wyrozumiali. Ale i wściekli, że wraca ze swą armią do ojczyzny tak wcześnie.
Stwórz DreamTeam na rundę pucharową - zagraj i Wygraj Euro »