Szwajcaria - Turcja 1:2. Gospodarze odpadają pierwsi
Michał Szadkowski, Bazylea
Po oberwaniu chmury w Bazylei Szwajcaria przegrała z Turcją 1:2 i odpadła z turnieju.
Fot. Dusan Vranic AP
Drugi mecz Grupy A: Portugalia - Czechy 3:1
Szwajcarzy boją się zamieszek po meczu z Turcją
Gol Ardy Turana zalał łzami całą Szwajcarię a wprawił w ekstazę Tureckich kibiców. Drużyna Fatiha Terima wygrała mecz, w którym nic jej nie wychodziło, w którym przegrywała, w którym długo bliżej zwycięstwa byli gospodarze.
Dzień przed meczem w Bazylei działacze tureckiej federacji piłkarskiej rozdawali album z listami piłkarzy do kibiców. Każdy powołany na ME Turek miał napisać, czym dla niego jest reprezentacja i czego oczekuje od Euro. Banalne zdanie: Jesteśmy w stanie wygrać ze wszystkimi - powtarzało się niemal w każdym liście.
Ale gdy przyszło do spotkania o wszystko okazało się, że trzecią drużynę świata z mundialu w Korei i Japonii długo nie mogła poradzić sobie z ulewnym deszczem.
Szwajcarzy do boiska, które szybko zaczęło przypominać dywan, na który ktoś wylał kilkaset litrów wody przystosowali się szybko. Jakby umówili się z naturą, że ta ześle oberwanie chmury i założyli na to spotkanie dłuższe korki. Szybko zrezygnowali z grania po ziemi i prowadzenia piłki, a zaczęli długimi podaniami. Przewracający się po zrobieniu kroku Turcy nie mogli nic zrobić. Bardziej niż grą w piłkę zajmowali się utrzymaniem równowagi. Mieli pecha, bo natura postanowiła pomóc gospodarzom do końca.
W samym środku ulewy mający tureckie korzenie Eren Derdiyok dośrodkował w pole bramkowe do innego Szwajcara, którego rodzice urodzili się nad Bosforem - Hakana Yakina. Piłka była zagrana zbyt mocno, ale nagle utknęła w kałuży. Tuż przed szwajcarskim napastnikiem.
Przygnębieni kontuzją Alexandra Freia i chorobą żony Kobiego Kuhna Szwajcarzy w końcu poczuli, że los choć trochę im pomaga. Za wcześnie.
Deszcz przestał w końcu padać, Turcy zmienili buty, a trener Fatih Terim wprowadził dwóch nowych piłkarzy. Nagle to Szwajcarzy zostali zepchnięci do defensywy. Akcje Turków były coraz bardziej składne, podania coraz dokładniejsze, a wizja odpadnięcia z turnieju na tyle mobilizująca, że strzelenie gola było kwestią czasu. Gdy trafił Semih Senturk połowa rozśpiewanego stadionu w Bazylei zamilkła.
Za chwilę zaczęła tańczyć znowu, bo Szwajcarzy atakowali. Aż do 90 minuty, gdy Arda Turan przebiegł pół boiska i strzelił w środek bramki Benagliego. Po rykoszecie piłka zmyliła szwajcarskiego bramkarza. Tureccy kibice oszaleli, dla Szwajcarskich było to już za dużo. Zrobili co mogli, by zorganizować ME jak najlepiej, a już po pięciu dniach imprezy wiedzą, że nie zagrają nawet w ćwierćfinale.
By awansowali do niego Turcy muszą pokonać w niedzielę Czechów. Szanse mają wielkie, na ten mecz ma się już wykurować Emre. Kupiony niedawno przez Fenerbahce piłkarz siedział na ławce z powodu kontuzji nogi, którą leczył od lutego. W liście do kibiców obiecywał, że jest gotowy na Euro. Na niedzielę gotowy być musi.
Poważna kontuzja kapitana Szwajcarów
Powiedzieli po meczu:
Gelson Fernandes
pomocnik reprezentacji Szwajcarii
Dla nas to dramat. Mieliśmy awansować do ćwierćfinału. W środę stworzyliśmy więcej sytuacji, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Widać było brak Alexa Freia. Co z tego, że zagraliśmy dobrze w obronie. Ona awansu dać nam nie mogła. Ulewa na początku w ogóle nam nie przeszkadzała. Turcy mieli szczęście, gdyby nie rykoszet w ostatniej minucie byłby remis i wszystko rozstrzygnęłoby się w ostatnich meczach. Co dalej? Mamy najmłodszą drużynę na mistrzostwach. Ciągle się rozwijamy, nasz czas nadejdzie.
Kazim Kazim
skrzydłowy reprezentacji Turcji
Do końca wierzyłem w zwycięstwo. Lepiej strzelić bardzo późno niż wcale. To był niesamowity mecz. Mamy trzy punkty, a długo wydawało się, że nie będziemy mieli ani jednego, a potem, że tylko jeden. Cieszę się, że awans do ćwierćfinału zależy od wyniku meczu z Czechami. Z grupy wyjdzie ten, kto wygra. Nie będzie żadnych kombinacji.
Nasze zalety? Jesteśmy świetni technicznie, gramy bardzo dobrze drużynowo i myślimy na boisku. To bardzo ważne w międzynarodowym futbolu. Poziom jest tutaj tak bardzo zbliżony, że wygrywają ci, którzy są dobrze przygotowani mentalnie.
Także dzięki mojej rodzinie. Na mecz ze Szwajcaria przyjechało 20 moich krewnych. W niedzielę będzie ich jeszcze więcej. Co prawda każdemu piłkarzowi przysługuje tylko 8 biletów, ale zawsze da się coś załatwić.
Jeśli zremisujemy z Czechami będą rzuty karne? Naprawdę? Mam nadzieję, że trener o tym wie. Ja będę gotowy do ich wykonywania. Dla mnie to żaden problem.
Jeśli awansujemy, w ćwierćfinale fajnie byłoby zagrać z Niemcami. Dla moich rodaków mieszkających w Niemczech byłoby to wielkie wydarzenie. To dobra drużyna, ale nie boje się jej. Dzisiaj każdy może wygrać z każdym o zwycięstwie decyduje czasami jeden błąd.
Szkoda mi Emre, który znów doznał kontuzji i nie będzie grał trzy tygodnie. Dla nas to wielki problem. W następnych meczach będziemy grali także dla niego. Bardzo mu zależało, by przygotować się do tego turnieju.