Sport.pl > Sport >  Euro 2008 >  Portugalia

19.06.2008, godzina 20:45

Portugalia

Bramki:
Kartki:
karne
2 0
  • 2P
  • 1P
  • na żywo

St. Jakob Park, Bazylea Widzów: 42500 Sędzia: Peter Froejdfeldt (Szwecja)

Niemcy

Bramki:
Kartki:
  • Relacja
  • Na żywo
  • Replay

Analiza meczu » Relacja Z czuba »

Portugalia - Niemcy 2:3. Gdy Niemcy są osłabieni... wygrywają!
Rafał Stec, Bazylea
Naprawdę ktoś uwierzył Niemcom, że przestali wierzyć nawet w półfinał? Więc oni pokonali 3:2 Portugalię, która śmiało mówiła o złocie, i medal mają już pewny - pisze z Bazylei specjalny wysłannik Sport.pl Rafał Stec.
 
Zobacz powiększenie
Fot. PATRICK STRAUB AP
Zawody w malowaniu twarzy zawsze towarzyszą imprezom piłkarskim
Dekalog najświętszych zasad futbolu powinien wyglądać tak:

1) Nigdy nie daj się nabrać, że Niemcy nie umieją grać;
2) Nigdy nie daj się nabrać, że Niemcy nie umieją grać;
3) Nigdy nie daj się nabrać, że Niemcy nie umieją grać;
4) Nigdy nie daj się nabrać, że Niemcy...

Dekalog należałoby powielić do liczby równej liczbie wszystkich stadionów świata i do wszystkich stadionów przyspawać.

Pamiętacie, jak nie tak dawno temu, w 2002 roku, Niemcy wysłali na mundial - sami opowiadali te bajki - najgorszą drużynę w całej swojej historii? Zdobyli wówczas srebrny medal, ale ludzkość nie nauczyła się niczego. Teraz znów wrogowie teutońskiej efektywności zacierali ręce, bo sami Niemcy wmawiali wszystkim, że tym razem nie uda im się na pewno, że grają okropnie i słabo, że faworytami są rywale. Po całej Europie się rozeszło, że przestali wierzyć w półfinał, który przed turniejem uważali za cel minimum.

Wiedzieli, co ich czeka


I rzeczywiście, Portugalczycy grali - jak to oni - ładnie. Simao Sabrosa przyjmował piłkę z taką swobodą, jakby przy zetknięciu z jego stopą traciła ona zdolność odbijania się. Deco podróżował po całym boisku, zamieniał ofensywne akcje swojej drużyny w najcudaczniejsze zawijasy, stale przypominał, że choć Portugalia ma megagwiazdę aspirującą do nagrody dla gracza roku na świecie - Cristiano Ronaldo - to wokół biega mnóstwo innych znakomitości. W Bazylei to Deco zdawał się partnerom niezbędny, bez niego nie poważali się na żadne śmielsze ruchy. Do Ronaldo piłka początkowo docierała rzadko.



A do niemieckiej bramki przed przerwą nie docierała w ogóle. Owszem, rywale dośrodkowywali - ale Nuno Gomes minął się z piłką i głową jej nie uderzał. Owszem, strzelali - ale długo nie mieli wystarczająco komfortu, by strzelić celnie. Kiedy wreszcie przełamał się - i ocknął - śpiący Ronaldo, padł gol. Bramkarz Jens Lehmann pierwszemu uderzeniu sprostał, dobitki Nuno Gomesa już zatrzymać nie zdołał.

Tyle że była to bramka zaledwie kontaktowa, na 1:2. Niemcy niby wydawali się indywidualnie słabsi od przeciwników, ale futbol rozumieli - rozumieją - nie gorzej. Gola dającego im prowadzenie strzelili po akcji rozbrajająco prostej. Michael Ballack kopnął piłkę do przodu, do mknącego lewym skrzydłem Lukasa Podolskiego; Podolski kopnął w poprzek; Schweinsteiger dopadł jej wślizgiem i wepchnął do siatki.

Drugi gol? Jeszcze prostszy, przewidziany przez trenera Felipe Scolariego, który na przedmeczową konferencję przyniósł metryki piłkarzy i udowadniał zebranym, że każdy Niemiec jest pół metra wyższy od Portugalczyka. Ale przewidzieć nie znaczy zapobiec. Bohater sprzed chwili Schweinsteiger kopnął tym razem wysoko nad murawą, futbolówkę trącił w powietrzu Miroslav Klose (król strzelców mundialu, dotąd na Euro anonimowy) i zrobiło się 2:0.

A przecież byli Niemcy w potwornych tarapatach. Przeciwnicy oszczędzali gwiazdy w ostatnim meczu grupowym, tymczasem oni stoczyli morderczy bój z Austrią i stracili Torstena Fringsa. Tego samego Fringsa, którego nieobecność zdaniem wielu przesądziła o porażce w półfinale mistrzostw świata sprzed dwóch lat z Włochami. W dodatku osłabiona drużyna została pozostawiona samej sobie, bo trenera Joachima Loewa UEFA karnie odesłała na trybuny za kłótnie z sędziami podczas poprzedniego meczu. Niemiecki selekcjoner nie miał prawa do żadnego kontaktu z piłkarzami na stadionie - ani przy boisku, ani w tunelu, ani w szatni. Nie mógł dzwonić do asystentów, nie mógł wysyłać SMS-ów. Pełne 90. minut czuwała przy nim przyzwoitka z UEFA.



Ich nie obchodzą świętości


Niemcom pozostał ostatni przywódca, ale za to przywódca, jakich współczesny futbol zna niewielu. O Michaelu Ballacku legendarny gracz lat 70. Guenther Netzer mówił przed meczem, że nigdy nie widział go w lepszej formie. I to Ballack rozpoczął akcję, po której padł pierwszy gol. To Ballack - przyjmując optykę Scolariego - zdawał się momentami wyższy o głowę od kolegów, choć gdyby mierzyć jego wielkość centymetrami, to od kilku rodaków większy nie jest. To wreszcie Ballack strzelił trzeciego gola, w doskonale nam już znanych okolicznościach: rzut wolny, kopnięcie Schweinsteigera, główka, bramka. Portugalczycy znów zachowali się, jakby nigdy nie słyszeli, że rywale słyną z zamieniania rzutów wolnych w gole. Tak zachłysnęli się niemieckimi gigantami, że zapomnieli, iż ich parze środkowych obrońców - Pepe oraz Ricardo Carvalho - natura wzrostu też nie poskąpiła. I Ballacka pilnował boczny defensor - mniej wyspecjalizowany w walce powietrznej i słabszy fizycznie - Paulo Ferreira, którego Niemiec zresztą sprytnie, choć ewidentnie faulował.

Portugalczycy zaspali? Zaniedbali taktykę? Nie wiadomo, ale ten wieczór był klęską najaktywniejszego i najbardziej rozgestykulowanego w trakcie gry trenera Euro 2008. Dziennikarzom Scolari wykładał atuty przeciwnika precyzyjnie. Do piłkarzy nie dotarł.

Oni też ponieśli klęskę. Od początku turnieju każdym gestem na murawie i każdym słowem poza nią przypominali, że jeszcze nigdy tak mała nacja nie żądała tak wiele. Dotarli do najtrudniejszego dla sportowca momentu, gdy każdy wynik prócz złota będzie krokiem w tył, więc nie mieli wyjścia. Na ME w 1992 roku odpadli w pierwszej rundzie. W 1996 roku odpadli w ćwierćfinale. W 2000 roku przegrali w półfinale. W 2004 przegrali w finale. Teraz nadszedł czas, by wspiąć się na sam szczyt. Wyposażeni są fantastycznie - w piłkarzy wybitnych i świetnych, odnoszących wielkie sukcesy w klubach. Ale grozi im, że razem wzięci będą tworzyć reprezentację, która odczuwa wieczny niedosyt.

Niemcom frustracja jest obca. Jeśli są mocni, wygrywają. Jeśli są średni, też często wygrywają. Oni z najświętszych zasad futbolu drwią sobie w najlepsze. Np. tej, która mówi, że nawet przy stanie 2:0 wszystko możliwe (pamiętacie porażkę 2:3 Czechów z Turkami?). Nieprawda, Niemcy takiej przewagi w boju o stawkę nie oddają. Ciekawe, kiedy Portugalczycy zdali sobie z tego sprawę...

EURO w Betclick.com. Darmowa rejestracja, wygraj BMW Z4» - Reklama

Minuta po minucie

Wirtualne powtórki bramek i najciekawsze akcje meczów Euro 2008 z perspektywy zawodników!
Oglądaj Euro 2008 w czasie rzeczywistym na ekranie Twojego komputera!
Przeszukujemy sieć by pokazać najciekawsze materiały wideo
Kultowe relacje na żywo w zupełnie nowej oprawie!

Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszą wersję.

Pobierz Adobe Flash Player

Piłka nożna>>Euro 2008>>Ćwierćfinały
DataDrużynyWynik
19.06.08 20:45 Portugalia - Niemcy 2:3
20.06.08 20:45 Chorwacja - Turcja 1:1
21.06.08 20:45 Holandia - Rosja 1:3
22.06.08 20:45 Hiszpania - Włochy 0:0