Sport.pl > Sport >  Euro 2008 >  Czechy

11.06.2008, godzina 18:00

Czechy

Bramki:
Kartki:
karne
1 3
  • 2P
  • 1P
  • na żywo

Geneva, Stade de Geneve Widzów: 30000

Portugalia

Bramki:
Kartki:
  • Relacja
  • Na żywo
  • Replay

Analiza meczu » Relacja Z czuba »

Czechy - Portugalia 1:3. Ronaldo nie żartuje
Rafał Stec, Genewa
Portugalczycy nie żartowali. Oni naprawdę chcą złotego medalu. Po znakomitym meczu pokonali 3:1 Czechów, którzy zagrali wystarczająco dobrze, by żyć nadzieją, że zrewanżują się w półfinale. Tymczasem Portugalia, po przegranej Szwajcarii z Turcją, jest już pewna awansu do ćwierćfinału.
 
Zobacz powiększenie
Fot. Armando Franca AP
Deco i C. Ronaldo
ZOBACZ TAKŻE
Jak zmienił się Cristiano Ronaldo »

Ktoś się łudził, że w turnieju finałowym Euro 2008 Portugalczycy wciąż będą zgrają niezainteresowanych współpracą indywidualności, które nie umieją strzelać goli, bo więcej w ich grze dymu niż ognia? Wolne żarty. Jeśli Polacy wyjdą z grupy i trafią na nich w ćwierćfinale - co byłoby bardzo realne - swoich przeciwników z eliminacji nie poznają. Wicemistrzowie Europy znów wyglądają jak wicemistrzowie Europy - ich drużyna składa się z piłkarzy doskonałych, bardzo dobrych lub dobrych, którzy nie konkurują między sobą na najlepszy drybling, lecz pod jedną flagą prą po zwycięstwo.

Całkiem skłonności do solowych występów się oczywiście nie wyzbyli, w środę chyba każdy postanowił oddać swój strzał z dystansu. Przy ich skali talentu zapędy, by czarować, są zresztą zrozumiałe. Generalnie jednak cały czas się kontrolują i trzymają stopy na wodzy, chwilami wręcz wywołują podejrzenie, jakby się umówili, że rozdzielą między sobą zasługi po równo - uporczywie przesuwają piłkę z lewej na prawą flankę, by każdy choć raz, symbolicznie, jej dotknął i miał pełną satysfakcję. Takie właśnie zachowanie poprzedziło ich pierwszego gola. Natarcie sfinalizował tercet Cristiano Ronaldo - Nuno Gomes - Deco, a do siatki trafił ten ostatni.



Wydawało się, że prowadzenie da im pełen komfort, być może nawet okazję do ulubionych indywidualnych popisów. Jeśli żadna drużyna podczas Euro 2008 nie zdobyła dotąd wyrównującej bramki, to dlaczego mieliby tego dokonać Czesi? W inauguracyjnym meczu ze Szwajcarią pokazali futbol jednowymiarowy - solidny na tyłach, lecz pełen ograniczeń w ofensywie, zniewolony przez obecność Jana Kollera. Napastnik wielkolud zamykał grę kolegów do kilku schematów, bo nie ruszał się po boisku tak żwawo jak kiedyś i każdy atak naszych południowych sąsiadów - oparty na podaniach w okolice jego głowy - wyglądał statycznie i do zanudzenia przewidywalnie.

Ale Czesi nas oszukali, podobnie jak całej prawdy o sobie w eliminacjach nie zdradzili Portugalczycy. Trener Karel Bruckner - jeden z najbardziej doświadczonych na turnieju, uchodzący za niechętnie zmieniającego sprawdzone koncepcje konserwatystę - wzniecił rewolucję. Zamienił Kollera na Milana Barosza, drużyna przestała być zakładnikiem jednego piłkarza i pokazała, że ma fantazję. Gola na 1:1 strzeliła co prawda po stałym fragmencie gry, ale tamtego rzutu rożnego nigdy by nie wypracowała, gdyby trzymała się prymitywnego stylu gry z inauguracji.

A my nie zobaczylibyśmy meczu znakomitego, obfitującego w podbramkowe spięcia oraz drobne incydenty, dzięki którym fani obu drużyn mają prawo obiecywać sobie pomyślną przyszłość na Euro.

Czesi wciąż wyglądają ludzi, którzy swoje życiowe szanse przegapili na mistrzostwach przed czterema laty, kiedy oferowali futbol wszechstronny i bogaty w kombinacje, ale też przekonali, że są zespołem elastycznym taktycznie, co na wielkich turniejach bywa bezcenne. I jeśli dotrwają do ćwierćfinału, stać ich na następny krok, niezależnie od tego, na kogo - Niemcy, Chorwację, Austrię czy Polskę - wpadną.

A Portugalczycy u nikogo rozsądnego nie wywołają uśmiechu politowania deklaracjami, że marzą o złotym medalu. Drużyną nieskazitelną nie będą choćby dlatego, że bramkarz Ricardo wyraźnie nie lubi wychodzić z bramki przy dośrodkowaniach i łapać wysoko frunącej piłki. Ale drużyną prawie nieskazitelną - jak najbardziej. Mimo że już teraz grają bardzo dobrze, każdym zagraniem obiecują więcej, jakby chcieli kibiców zaintrygować i przygotować na eksplozję. Po Deco niby widać, że znosił tortury w klubie i teraz brakuje mu niekiedy precyzji, ale coraz częściej zbliża się do swojej fenomenalnej formy z najlepszych czasów barcelońskich. W środę najpierw sam strzelił gola, by po przerwie stanąć na prawym skrzydle, rzucić okiem przed pole karne i wymyślić podanie, które nawet klasowym rozgrywającym nie wpadają do głowy ot, tak sobie, każdego wieczoru. Deco, jeśli będzie rósł wraz z rozwojem turnieju, mogą wpadać co chwilę.

Dzięki jego podaniu gola wreszcie strzelił Cristiano Ronaldo. On wyraźnie walczy sam ze sobą, niełatwo mu fruwać po fantastycznym sezonie fruwania w Manchesterze United, dla którego wyfruwał mistrzostwo Anglii i Puchar Europy. A jednak pozostaje - podobnie jak cała Portugalia - uśpionym geniuszem, zdolnym jednym dryblingiem lub kopnięciem wykończyć każdego przeciwnika. I wyzbył się - znów: jak cała Portugalia - egoizmu. Już w meczu z Turcją wykonał pracę nie do przeceniania, pozostając zarazem w cieniu - bez jego podań nie padłaby żadna z dwóch bramek, ale jemu osobiście nie zaliczono nawet asysty. Teraz dostał nagrodę i osobiście przesądził o wyniku. Najpierw sam trafił do siatki, potem wyłożył piłkę Quaresmie, a przez głowę wielu kibiców pewnie przemknęła myśl: "dawny Ronaldo próbowałby strzelać".

Nie wiadomo, czy wystarczy mu energii, także mentalnej, by dać z siebie reprezentacji tyle, ile dawał Manchesterowi. Ale też nie wiadomo, czy Portugalia w ogóle będzie tego potrzebować. Tuż przy linii bocznej przez pełne 90 minut stoi - czy raczej podryguje, skacze, zaciekle gestykuluje - Luis Felipe Scolari, najbardziej ekspresyjny trener na Euro 2008. Nie widziałem tutaj innego szkoleniowca, który tak często konsultowałby się z piłkarzami i tak często dawał im rady. Nawet Ronaldo często do niego podbiegał i nadstawiał ucha. Wygląda na to, że Brazylijczyk znów - jak na ostatnich ME i MŚ - nie pozostawi gwiazd bez opieki. I bez wytchnienia będzie przypominał, że chwile słabości mogą ukryć w jeden sposób - pracą zespołową.

Wszystko o reprezentacji Portugalii »

Reprezentacja Czech bez tajemnic »

Minuta po minucie

Wirtualne powtórki bramek i najciekawsze akcje meczów Euro 2008 z perspektywy zawodników!
Oglądaj Euro 2008 w czasie rzeczywistym na ekranie Twojego komputera!
Przeszukujemy sieć by pokazać najciekawsze materiały wideo
Kultowe relacje na żywo w zupełnie nowej oprawie!

Aplikacja wymaga wtyczki Adobe Flash Player 9. Pobierz najnowszą wersję.

Pobierz Adobe Flash Player

Piłka nożna>>Euro 2008>>Grupa A
DataDrużynyWynik
07.06.08 18:00 Szwajcaria - Czechy 0:1
07.06.08 20:45 Portugalia - Turcja 2:0
11.06.08 18:00 Czechy - Portugalia 1:3
11.06.08 20:45 Szwajcaria - Turcja 1:2
15.06.08 20:45 Szwajcaria - Portug. 0:0
15.06.08 20:45 Szwajcaria - Portugalia 2:0
15.06.08 20:45 Turcja - Czechy 3:2